Pożegnanie śp. Janusza Cabaja – wieloletniego radnego i emerytowanego policjanta – zgromadziło wyjątkowo liczne grono mieszkańców Siedlec. Podczas uroczystości podkreślano jego służbę dla ludzi, działalność na rzecz bezpieczeństwa oraz fakt, że jego odejście było dla wielu niespodziewanym, bolesnym ciosem.
Sobotnia uroczystość pogrzebowa miała szczególny wymiar. Świątynia wypełniła się po brzegi, a wielu uczestników stało także na zewnątrz. Już na początku Mszy ks. Kazimierz Niemirka, kapelan policji i proboszcz parafii, zwrócił uwagę, że tak licznej obecności dawno nie widział – ostatni raz tyle osób było tu, jak mówił, na pasterce w 2019 roku. W homilii podkreślał niespodziewany charakter odejścia śp. Janusza Cabaja, przypominając, że jeszcze niedawno był pełen życia i obecny wśród parafian. Dziś – jak mówił kapłan – należy już do Chrystusa Pana, a dla wierzących jego życie nie kończy się wraz ze śmiercią, lecz ma swoją kontynuację w wieczności. Wskazywał też, że tak liczna obecność na Mszy pogrzebowej jest znakiem wdzięczności za życie przeżyte nie dla siebie, ale dla innych.
Postać zmarłego w wymiarze samorządowym przypomniał prezydent Siedlec Tomasz Hapunowicz. Mówił o człowieku bliskim sprawom mieszkańców, który zabiegał o chodniki, oświetlenie ulic, bezpieczne przejścia dla pieszych i bezpieczeństwo dzieci w drodze do szkoły. Podkreślał, że Janusz Cabaj wierzył w samorząd rozumiany jako codzienną, konsekwentną pracę dla wspólnoty, a nie arenę sporów. W jego słowach wybrzmiewała wdzięczność za ślad, jaki zmarły zostawił w decyzjach i inicjatywach miasta, ale przede wszystkim w sercach ludzi, z którymi pracował i którym pomagał.
Życiorys śp. Janusza Cabaja nierozerwalnie łączył się ze służbą w Policji. Rozpoczął ją w 1998 roku i przez lata pracował na rzecz bezpieczeństwa mieszkańców, szczególnie w obszarze ruchu drogowego i działań profilaktycznych. Prowadził spotkania z dziećmi i młodzieżą, współpracował ze szkołami i samorządami, ucząc odpowiedzialnych zachowań na drodze. Za swoją służbę został odznaczony Brązową Odznaką „Zasłużony Policjant” oraz Brązowym Krzyżem Zasługi. Komendant siedleckiej policji podinsp. Mariusz Matusiak, żegnając kolegę, mówił, że odszedł ktoś więcej niż tylko funkcjonariusz, bo policjantem pozostał w sercu i w sposobie bycia także wtedy, gdy przeszedł już na emeryturę.
Najbardziej osobisty wymiar pożegnania wybrzmiał w słowach rodziny. Jako pierwszy głos zabrał syn zmarłego, mówiąc krótko i prosto – tato, już nam Ciebie brakuje. Chwilę później brat śp. Janusza mówił o więzi, która łączyła ich przez całe życie, o tym, że był dla niego nie tylko bratem, ale też wychowawcą, nauczycielem i przyjacielem, na którego zawsze mógł liczyć. Zamiast słowa „żegnaj” padło „do zobaczenia” – wyraz wiary w ponowne spotkanie. Na końcu żona zmarłego zwróciła się do męża słowami – czekaj na mnie.

Ostatniej drodze śp. Janusza Cabaja towarzyszyła asysta policyjna. Gdy trumna została złożona do grobu, nad cmentarzem rozległ się dźwięk syren policyjnych radiowozów – przejmujący symbol pożegnania kolegi ze służby. Dopiero po tej chwili prezydent Siedlec wraz z przewodniczącym Rady Miasta Robertem Chojeckim przekazali żonie zmarłego flagę miasta Siedlce, którą podczas Mszy przykryta była trumna. Chwilę później komendant policji wręczył wdowie policyjną czapkę męża – znak jego wieloletniej służby i przynależności do formacji.

Pożegnanie śp. Janusza Cabaja było dla wielu mieszkańców Siedlec momentem wspólnego zatrzymania i ciszy. Niespodziewane odejście człowieka, który przez lata był obecny w życiu miasta – w służbie, w samorządzie i w codziennych relacjach – zostawiło po sobie pustkę, której nie da się opisać jednym zdaniem. Dla bliskich to strata nie do zastąpienia, dla miasta – odejście kogoś, kto swoją postawą na trwałe zapisał się w jego historii.
Zdjęcia: Aga Król i Paweł Balcerzak
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
a jaka przyczyna tej przedwczesnej śmierci?
Mieszkam w Siedlcach 30 lat.Nigdy nie slyszalam o tym czlowieku!
źle przykładałaś ucho a skoro tak to pewnie już nie usłyszysz
Na całe szczęście o Tobie też nikt nigdy nie słyszał i nie usłyszy. A Ty Janusz spoczywaj w pokoju
Też nie słyszałem nigdy o tobie a mieszkam w Siedlcach 68 lat od urodzenia.
Do tej pory tylko nieliczni wiedzieli żeś durna. Teraz już to grono poszeztylo się o czytelników TS.
Tak na prawdę to nie dożył by emerytury. Szkoda człowieka bo był dobry .
pozdrowienia dla cenzora. to że skasowałeś mój post nie zmieni faktu, że o tym człowieku mało kto słyszał.
jak ktoś chciał to słyszał
"ODSZEDŁ CZŁOWIEK, DZIĘKI KTÓREMU DZISIAJ JESTEM CZŁOWIEKIEM"!
Popieram w pełni komentarz "Stefek - niezalogowany" Śp. Pan Cabaj był normalnym człowiekiem jak każdy z nas. Po prostu wykonywał zawód policjanta, póżniej był radnym i tyle w temacie. Pytanie po co tyle zamieszania.
Ty też normalny człowieku interesujesz się mieszkańcami miasta, dbasz o nich ? Starasz się aby żyło się nam wszystkim lepiej ? Bo to jest coś więcej niż normalny człowiek
Ążeju nie denerwuj się.
A kto robi zamieszanie?
Wiele prelekcji w szkołach na temat bezpiecznego poruszania się dla dzieci . Dla niektórych głąbów nawet połowa ludzi nie przyjdzie żeby Ich pożegnać.
a jaka przyczyna tej przedwczesnej śmierci?
Mieszkam w Siedlcach 30 lat.Nigdy nie slyszalam o tym czlowieku!
źle przykładałaś ucho a skoro tak to pewnie już nie usłyszysz