Od dwóch dni słyszałam przerażające wycie psa. To wycie było jak wołanie o pomoc. Całą noc nie mogliśmy wraz z dziećmi spać więc nie wiem jak mogli spać sąsiedzi, pod których oknem wył i konał pies. Kompletnie nie reagowali. Ani z lewej ani z prawej, ani p.G. , który psa oglądał codziennie ponieważ jego posesję od tej na której leżało to biedne zwierzę dzieliła niewielka siatka, ani inni..
O godz. 17 moje dzieci, nie mogąc dalej słuchać tego przerażającego wycia, poszły zobaczyć co się tam dzieje. Okazało się, że na bramie i furtce znajdują się grube łańcuchy zapięte kłódkami, a na podwórku leży spory, rudy pies. Dzieci zaczęły nawoływać psa z myślą, że ten podejdzie do jedzenia, które chciały mu dać. Pies na chwilę przestał wyć i tylko spojrzał się błagalnym wzrokiem w ich stronę. Dzieci wołały, prosiły, lecz na darmo. Zwierzę się nie poruszyło.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!