Reklama

Palą i trują

Jedni skarżyli się na trujące wyziewy, które powodują, że wieczorem nie można wyjść na spacer, bo dym aż dusi. Drudzy po cichu dokładali co popadło do pieca w domowej kotłowni. Za rękę nikt nikogo nie złapał. W każdym domu nie sposób przecież postawić strażnika czy policjanta, by patrzył, czym ludzie palą. Pisanie skarg do ochrony środowiska także niewiele dawało. Władze bezsilnie rozkładały ręce.

Od kilku sezonów z nastawaniem chłodów powtarzały się interpelacje radnych o trującym smogu nad miastem. Kiedy sezon grzewczy mijał, na pewien czas zapominano o kłopocie. Aż do następnej jesieni. Węgrów stał się w ostatnich latach znaczącym ośrodkiem produkcji mebli. Ludzie mieli pracę, firmy zysk, a miasto podatki. Z czasem okazało się, że zakłady meblarskie produkują nie tylko meble, ale także… odpady. Darmowe odpady z firm meblarskich spowodowały, że dym nad Węgrowem zgęstniał tak bardzo, iż dłużej nie dało się go ignorować.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama