-Od tej pory będzie to oficjalną polityką USA, że są tylko dwie płcie – zapowiedział w swoim przemówieniu inauguracyjnym prezydent Donald Trump. I rozniosło się po świecie. W każdym razie po Ameryce i Europie; za resztę nie ręczę.
To, że się te słowa świecie rozniosły, zdaje się, niewiele mówi o Trumpie. Za to całkiem wiele o naszym świecie. Gdyby nowo-stary prezydent USA powiedział, że Ziemia jest trzecią planetą od Słońca albo że grawitacja obowiązuje (i to wszystkich!) - zapewne nie byłoby takiego poruszenia. A tak? Okno Overtona zostało z trzaskiem zamknięte. Nie wiadomo, czy na stałe. Czy też to tylko chwilowa, jak mówią marksiści znający rosyjski, pieriedyszka.
Rok przed śmiercią, siedząc w paryskiej kawiarni, Karol Szymanowski, nieco żartobliwie, ale nie bez nuty żalu w głosie, zauważył: - „Już mi się chłopczyki znudziły, a trzeciej płci jak nie było, ta nie ma”. Skoro autor „Króla Rogera”, osobiście zainteresowany tematem, wiedział (już przed wojną!), że trzeciej płci nie ma… to skąd nagle się ich tyle wzięło? Najnowszy to wynalazek? Jeszcze dwadzieścia, ba! dziesięć lat temu, każdy zagadnięty na ulicy, na pytanie ile jest płci, odpowiedziałby, że dwie i spokojnie poszedł dalej. A teraz najbardziej wygadane aktywiszcza nie potrafi ą odpowiedzieć na pytanie, kto jest kobietą. Do tego doszliśmy.
Nawet pospolita czterotomowa encyklopedia z czasów schyłkowego PRL-u (rok 1988) w sprawie płci nie pozostawiała złudzeń: gamety, chromosomy X, Y… U płazińców i pierścienic, owszem, inaczej, ale mu przecież nie o tym. Przy okazji, jeśli ktoś jest szczęśliwym posiadaczem encyklopedii, niekoniecznie peerelowskiej, albo w ogóle książek, to radzę nie wyrzucać. Wyrzucanie „papieru” (bo przecież wszystko jest w internecie) może okazać się krótkowzroczne.
George Orwell w antyutopii „Rok 1984” przewidywał, że totalitarna władza, chcąc kontrolować przeszłość, będzie uaktualniała stare wydania gazet. Dzisiaj takie uaktualnianie nie jest już potrzebne. Wystarczy sprawić, by pewne informacje nie pojawiały się internetowych wynikach wyszukiwania i by pewne treści nie były rozpowszechniane.
Skoro już jesteśmy przy „Roku 1984”, to poczytajmy fragmenty. Mogą się wydać niepokojąco znajome: „W jakimś momencie Partia ogłosi, że dwa plus dwa równa się pięć i trzeba będzie w to uwierzyć. Prędzej czy później właśnie tak zrobią — tak dyktowała ich logika. Ideologia Partii pośrednio negowała nie tylko znaczenie doświadczenia, ale i samo istnienie obiektywnej rzeczywistości. Zdrowy rozsądek stanowił największą z herezji. (…) Partia nakazywała odrzucenie świadectwa własnych oczu i uszu. (…) Jednak to oni byli w błędzie, a Winston miał rację. Należy bronić tego, co oczywiste, ewidentne, prawdziwe. Truizmy nie kłamią - tego trzeba się trzymać! Rzeczywisty świat istnieje, a jego prawa się nie zmieniają. Kamienie są twarde, woda mokra, przedmioty, jeśli nic ich nie trzyma, spadają ku jądru Ziemi”.
Sami widzicie, można żyć w czasach, gdy zdrowy rozsądek stanowi największą z herezji.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze