Ten dom to kawał historii Siedlec. I tej dziejowej, i tej... obyczajowej. Starzy siedlczanie uśmiechną się pod nosem słysząc o „melinie Babci Mrozowskiej”. Historycy natomiast jednoznacznie wskazują: to jeden z najstarszych zabytków architektury drewnianej w mieście!
Budynek był rysowany przez samego profesora Zina w popularnym niegdyś programie „Piórkiem i węglem”. Dziś prowadzona jest właśnie jego rozbiórka. Ale to nie oznacza końca historii tego drewnianego domostwa. Wręcz przeciwnie. Dom rozpocznie niebawem drugie życie.
U „Babci Mrozowskiej”
Za głębokiej komuny Babcia Mrozowska była kimś w rodzaju kierownika kasyna w Las Vegas. Kwiat siedleckiego półświatka wspólnie z lokalnym establiszmentem i szychami z Milicji Obywatelskiej bywał na jej salonach. Jak wieść gminna niesie, w drewnianym domu, stojącym na rogu ulic Sienkiewicza i Wojska Polskiego, uprawiało się wówczas hazard (ostry poker), odwiedzało „dziewczynki”, a wszystko to przy „kieliszeczku” wódki, serwowanej przez Babcię. Bywalcy ponoć wspominali, że „na salonach” panował porządek, dbano, aby nie było brudu, no i wszystko odbywało się teoretycznie w tajemnicy. Wkoło powstawały już murowane bloki. Stary drewniak na zewnątrz wyglądał niepozornie, a wręcz odpychająco. Ale wewnątrz najwyraźniej tętniło barwne życie, zwłaszcza wieczorami.
Zabytek
Budynek został oddany do użytku w 1890 roku. A budowany był przez niemal 20 lat. Powstał zgodnie ze sztuką ciesielską, bez użycia gwoździ. Rozbiórką domu kieruje prawdziwy wirtuoz tego fachu: siedemdziesięcioletni cieśla z Drupii, Henryk Rusinek. Dom ma 378 metrów kwadratowych powierzchni. Zostanie przewieziony do Emilianówki w gminie Domanice, wsi położonej już pod samymi lasami łukowskimi. Tam zacznie się jego drugie życie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!