KGW „Ruskowianki” z maleńkiego Ruskowa od pięciu lat pokazują, że serce włożone w gotowanie ma smak dzieciństwa, czułości i dumy z korzeni. Ich zupa siorba i potupajka, proste dania z czasów, gdy nic się nie marnowało, zdobyły właśnie „Perłę” - najbardziej prestiżową kulinarną nagrodę w Polsce. Ale nie o statuetki tu chodzi, lecz o pamięć, wspólnotę. I o to, by kolejne pokolenia wiedziały, jak smakuje dom.
Rusków to mała wieś w powiecie łosickim, w gminie Platerów, która dzięki kulinarnym pasjom swoich mieszkanek zyskuje ogólnopolską sławę. Koło Gospodyń Wiejskich „Ruskowianki”, które działa tu zaledwie od pięciu lat, we wrześniu 2025 r. odbierze swoją trzecią już „Perłę” - najbardziej prestiżowe wyróżnienie w polskiej kuchni regionalnej. Wszystko za sprawą dwóch potraw głęboko zakorzenionych w tradycji: zupy siorby i potupajki.
Podczas XXIV edycji wojewódzkiego konkursu kulinarnego, odbywającego się w ramach Mazowieckich Dni Rolnictwa w Poświętnem koło Płońska, to właśnie „Ruskowianki” urzekły jury swoim smakiem i autentycznością. Wśród kilkudziesięciu zgłoszeń z całego Mazowsza, to ich siorba - gęsta, sycąca zupa grochowo-grzybowa oraz potupajka, danie z gotowanych ziemniaków pieczone na sposób babki, zostały uznane za najbardziej autentyczne i wartościowe dla dziedzictwa kulinarnego regionu.
- To są potrawy biedy, ale biedy z pomysłem – mówi z uśmiechem Marzena Bogusz, przewodnicząca KGW Ruskowianki. – Kiedyś człowiek nasiał grochu, nazbierał grzybów w lesie, ziemniaki były w piwnicy, skwarki ze słoninki... No i się gotowało. To była siorba. Takie potrawy chcemy ocalić od zapomnienia.
Wybór potraw nie był przypadkowy, bo gospodynie od początku swojej działalności stawiają na autentyczność i pamięć pokoleń.
- Mamy jeszcze u nas starsze panie, które pamiętają, co się kiedyś gotowało. Pytamy je, słuchamy i odtwarzamy te przepisy. Dla nas ważne jest, żeby nasze dzieci wiedziały, co jedli ich pradziadkowie – podkreśla Marzena Bogusz.
KGW Ruskowianki działa zaledwie od 2020 roku, a już może pochwalić się trzema „Perłami”. Pierwsza nagroda przyszła w 2022 roku za dania „Mazowieckie kluseczki z gruszczanką i maczanką” oraz „Fusie z klopsem szczawiowym”. Rok później doceniono „Szczawiankę z łyżakami” i „Nadbużańskiego zawijańca”. W tym roku do grona laureatek dołącza siorba i potupajka. Ich potrawy, które zachwyciły nie tylko smakiem, ale i historią.
- Nie ma konkretnego przepisu, ile czego dodać. Wszystko robię na oko – śmieje się Marzena Bogusz. – Ale chyba dobrze to oko mam, skoro jurorzy co roku nas doceniają.
To jednak nie jedyne sukcesy tegorocznego konkursu. „Ruskowianki” zdobyły także nagrodę za tradycyjne ciasto z kaszy manny i wyróżnienie za aromatyczną żołędziówkę – napój, który dawniej zastępował kawę, gdy tej po prostu nie było. Sukcesy były tez w innych konkursach, w poprzednich latach. Wymieniać można by wiele. Jury doceniało je na szczeblu wojewódzkim czy ogólnopolskim m.in. za kluseczki z gruszczanką i maczanką oraz fusie z klopsem szczawiowym czy buzę na miodzie albo zawijaniec weselny
Za sukcesem KGW Ruskowianki stoi nie tylko talent kulinarny, ale przede wszystkim zaangażowanie i serce ich przewodniczącej.
- Jestem przewodniczącą od początku. Co roku na walnym mówię, że mogę oddać funkcję, bo to ogrom pracy. Ale nikt nie chce – mówi ze śmiechem Bogusz. – Rzucam wszystko: dom, rodzinę… i lecę działać. Czasem mam dość, ale po dwóch godzinach się uspokajam i znowu się nakręcam. Taki mam charakter.
KGW to nie tylko kuchnia. To także warsztaty dla dzieci, spotkania międzypokoleniowe, wspólne wigilie, ogniska, wycieczki, Dzień Kobiet i akcje społeczne.
- Chcę naszą społeczność zintegrować, wyciągnąć ludzi sprzed telewizorów i telefonów. Nie jest łatwo, ale warto. Chodzi o to, żebyśmy byli razem –mówi przewodnicząca KGW Rusków.
W kole działa obecnie 25 osób, w tym, co z dumą podkreśla Marzena Bogusz – również czterech panów.
- Są nam potrzebni! Jak coś się popsuje w remizie, trzeba przykręcić to ich bierzemy! – śmieje się Marzena Bogusz.
Wycieczki, na które „Ruskowianki” jeżdżą co roku, są dla nich nie tylko formą odpoczynku, ale też budowania relacji.
- Tam się zżywamy, rozwiązujemy niesnaski, wspieramy się, gdy ktoś ma kłopoty. To naprawdę zgrana grupa - mówi przewodnicząca.
W każdej potrawie „Ruskowianek” kryje się historia regionu. Prosta, ale głęboka. Ciasto z kaszy manny, które podbiło jury w tym roku, też niesie swoją opowieść.
- Kiedyś, jak dzieci nie chciały jeść kaszy, to mamy im robiły takie ciasto. Miód, mleko, masło, kasza - nic się nie marnowało. Teraz niestety jest inaczej... – mówi z nostalgią Marzena Bogusz.
A żołędziówka? Dziś brzmi jak egzotyka, kiedyś była codziennością.
- Zbierało się żołędzie w lesie, suszyło, mieliło i parzyło jak kawę. A ile to miało smaku i aromatu! – dodaje Marzena Bogusz z dumą.
27 września delegacja z Ruskowa uda się do Poznania, by podczas ogólnopolskiej gali odebrać nagrodę „Perła 2025”. Dla wielu kół gospodyń wiejskich to marzenie – dla „Ruskowianek” staje się ono kolejnym potwierdzeniem, że warto wierzyć w to, co się robi.
- To dla nas zaszczyt i motywacja. Ale najważniejsze, że nasze potrawy zostaną. Że ktoś jeszcze kiedyś ugotuje siorbę albo zrobi potupajkę. Bo w tym jest nasza historia – mówi Marzena Bogusz.
A historia ta, jak pokazują Ruskowianki, ma smak, który zasługuje na najwyższe uznanie. Nie tylko na talerzu, ale i w sercu.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Brawo dziewczyny !!!
Brawo dziewczyny !!!