Proboszcz parafii w Sarnakach został ukarany przez konserwatora zabytków, ale wydaje się, że urok ponaddwustuletniego kościoła doceniają tylko turyści...
Ponad 15 lat temu proboszcz Andrzej Jakubowicz postanowił wybudować w Sarnakach nowy kościół, murowany. Parafianie dowiedzieli się o tym z tablicy, umieszczonej przy drodze do Białej Podlaskiej: „Szukamy sponsora budowy kościoła”. Już wtedy zabytkowy kościół z początku XIX wieku był w opłakanym stanie. Deski próchniały, a zielona farba odpadała.
Pojawiły się informacje, że proboszcz chce się pozbyć zabytku. Ksiądz nawet temu nie zaprzeczał, bo gdy zebrał pieniądze na budowę nowej świątyni, ogłosił, że chciałby przenieść drewniany kościół, a na jego miejscu wybudować nowy. Na to nie zgodziła się Wojewódzka Rada Ochrony Zabytków. Nowa świątynia została oddana do użytku 3 lata temu, stanęła obok drewnianego zabytku, który dalej niszczeje. Proboszcz zabrał z niego rzeźby św. Jana Chrzciciela i św. Piotra i umieścił je w nowym kościele.
Jeszcze w 2020 r. wojewódzki konserwator zabytków interweniował w sprawie kościoła. Najpierw (w lipcu) nakazał proboszczowi, by zabytkowe rzeźby wróciły na swoje miejsce, a po przeprowadzeniu kontroli w grudniu nakazał też przeprowadzenie napraw, dezynsekcji, odgrzybiania, zabezpieczenia elementów konstrukcyjnych przed korozją. Ksiądz miał na to określony czas (na niektóre prace nawet dwa lata), ale nie wykonał ani jednego zalecenia konserwatora, co wykazała kontrola z marca tego roku. Na księdza nałożono więc karę administracyjną - 1 tys. zł.
Cały tekst przeczytacie w najnowszym wydaniu "Tygodnika Siedleckiego", nr 34 (kup teraz teraz e-wydanie)
Zdjęcia: Aga Król
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze