Władze Siedlec przystąpiły do prac nad powstaniem Centrum Usług Wspólnych. Radna Bożena Uziębło boi się, że wielu pracowników administracyjnych siedleckiej oświaty straci pracę.
Centra usług wspólnych to rozwiązanie często stosowane zarówno w dużych firmach, jak i sektorze publicznym. W największym skrócie chodzi o to, że usługi pomocnicze (np. księgowość, kadry czy IT) zamiast w poszczególnych oddziałach są wykonywane w oddzielnej jednostce. Takie rozwiązanie oznacza dla firmy mniej etatów, a co za tym idzie – mniejsze koszty.
O tym, że w Siedlcach mogłoby powstać CUW, zaczęło się mówić w okolicach grudniowej sesji budżetowej. Prezydent Tomasz Hapunowicz stwierdził w jej trakcie, że takie centrum pomogłoby „zmniejszyć koszty administrowania miejskimi placówkami”. A to dla komunalnej kasy ważne, bo w tym roku dochody mają być o 63 mln mniejsze od wydatków, zaś deficyt trzeba będzie pokryć kolejną emisją obligacji.
WIELE KONTROWERSJI
Po Nowym Roku temat przycichł, ale wywołała go radna Bożena Uziębło, składając 26 stycznia interpelację. Jak w niej pisze, rozpoczęcie przez władze miasta prac dążących do centralizacji usług administracyjnych placówek edukacyjnych potwierdzono na posiedzeniu Komisji Edukacji 23 stycznia.
Radna, na co dzień nauczycielka, nie owija więc w bawełnę: „Decyzja o stworzeniu CUW budzi bardzo duże wątpliwości, pomysł ten wywołał wiele kontrowersji wśród pracowników administracyjnych we wszystkich jednostkach oświatowych. Pracownicy boją się, że stracą pracę”.
Cały tekst przeczytacie w papierowym i e-wydaniu „TS” nr 5.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze