Seria zastrzyków i antybiotyk po pogryzieniu przez szczura. A do tego trauma i bezsenność, bo... szczur pogryzł Siedlczankę w jej własnym łóżku. W nocy wszedł pod kołdrę.
Do szokującej sytuacji doszło w bloku komunalnym przy ul. Tetmajera.
– To stary blok – mówi pani Jola. – Owszem, szczury widywało się czasami, pojawiały się u sąsiadki. Ale nigdy w życiu nie spotkało mnie jeszcze coś takiego.
Była czwarta w nocy. Pani Jola spała w najlepsze, gdy obudziło ją uczucie szczypania w stopę. – Miewam od czasu do czasu skurcze w nogach, więc myślałam, że złapał mnie skurcz. Poruszyłam stopą, wyprostowałam nogę, żeby przeszło. Wtedy poczułam coś mokrego. Odkryłam kołdrę... Zobaczyłam szczura i dużo krwi. Tak mnie pogryzł, że nie mogłam długo opanować krwotoku.
Pani Jola oka już nie zmrużyła, choć o szóstej rano szła do pracy. Tę resztę nocy przesiedziała w fotelu, rozdygotana i zapłakana.
– W pracy koleżanki wygoniły mnie do lekarza. Dostałam antybiotyk i biorę jeszcze serię zastrzyków. Pani doktor też była w szoku, gdy zdjęłam skarpetkę, a ona zobaczyła ślady pogryzienia. Powiedziała, że nie miała jeszcze takiego przypadku. Siedlczanka powiadomiła zarządcę, czyli STBS, który administruje zasobami komunalnymi miasta. Nie jest do końca zadowolona z podejścia administratora.
– Przede wszystkim długo czekałam na reakcję, bo gdy zgłosiłam sprawę do administracji, powiedziano mi, że pracownica jest na szkoleniu. Dopiero po jakimś czasie przyszła ekipa, panowie postukali w rury, stwierdzili, że plastikowe, więc przestrzegli, że szczur to przegryzie. Radzili, żeby zalać betonem. Rozłożyli dwie kostki przy komórkach, a pod moim oknem ustawili jakieś urządzenie, chyba pułapkę. O resztę mam zadbać sama – mówi pani Jola. – Na własny koszt kupiłam pułapkę, zapłaciłam 170 złotych. Ale myślałam, że zrobią jakąś porządną deratyzację.
Prezes STBS Sławomir Konarski przyznaje, że lokatorzy muszą w takich sytuacjach sami zadbać o zabezpieczenie mieszkania przed szczurami.
– Mamy podpisaną umowę z profesjonalną firmą, która prowadzi w naszych zasobach deratyzację dwa razy w roku, a także w sytuacjach awaryjnych, jak w tym przypadku – tłumaczy prezes STBS. W jego opinii reakcja na skargę lokatorki była bardzo szybka. Ale w mediach społecznościowych można znaleźć rozpaczliwe wpisy pani Joli, informujące, że czeka na pomoc.
– Powiadomiliśmy firmę o pojawieniu się gryzoni, a pracownicy podjęli działania – zapewnia prezes STBS. – Problem polega na tym, że deratyzacja zlecona przez administratora dotyczy tylko części wspólnych nieruchomości. Czyli klatek schodowych, korytarzy, dojścia do piwnic lub komórek. Nie mamy prawa wchodzić do prywatnych mieszkań. Najemcy sami mogą zamówić taką usługę albo we własnym zakresie zabezpieczyć mieszkanie.
Sąsiadka pani Joli też musiała poradzić sobie sama ze szczurami. W jej mieszkaniu złapały się dwa szczury na pułapkę z lepem i jeden do zwykłej, tradycyjnej pułapki.
– Jak się teraz wraca z pracy do domu? Z niepewnością. Przez długi czas zasypiałam w fotelu, bałam się położyć do łóżka. To zostaje w człowieku, jest trauma. Zostałam pogryziona we własnym domu, we własnym łóżku, czyli tam, gdzie powinnam być bezpieczna – mówi pani Jola.
Przyznaje też, że nie czuje się kompetentna i przygotowana do samodzielnej walki ze szczurami. Nie zna się na tym, boi się tych zwierząt, a po tym, co ją spotkało, wie, jak mogą być niebezpieczne.
– Czy moja pułapka rozwiąże problem? – zastanawia się. – Szczury tu buszują, wchodzą do mieszkań, przegryzają mury. Potrzebne jest jakieś kompleksowe rozwiązanie. Jak dużym zagrożeniem jest obecność szczurów w mieście? Sporo gryzoni spotykało się swego czasu w okolicach Rynkowej i Osiedlowej.
– Tam są stare, nieużywane już kanały ciepłownicze – tłumaczy Michał Golik, prezes Siedleckiej Spółdzielni Mieszkaniowej. – One przemieszczają się tymi kanałami. Czy w zasobach spółdzielczych jest plaga szczurów? Nie. Pojawiają się, owszem, najczęściej przy wiatach śmietnikowych. Zawsze reagujemy szybko, analizujemy, gdzie mogą przebywać, skąd przychodzą. Oprócz dwóch dorocznych deratyzacji wykonujemy dodatkowe tam, gdzie jest potrzeba. Możemy prowadzić te akcje tylko w częściach wspólnych.
Prezes SMM dodaje, że ostatnio szczury pojawiały się na osiedlu nad zalewem, w okolicach Wodniaków.
– Ale nie tak, aby wejść komuś do domu. Ostatni taki przypadek był pewnie ze 12 lat temu, gdy szczur dostał się do mieszkania w bloku, wędrując kanalizacją w pionie – przypomina sobie Michał Golik.
Zapytaliśmy w urzędzie miasta, czy miejskim służbom sygnalizowano przypadki plagi szczurów.
– W 2025 roku Urząd Miasta Siedlce otrzymywał informacje o obecności szczurów w następujących lokalizacjach: Jana III Sobieskiego 2 (w styczniu i w kwietniu) i na Józefa Formińskiego 22 (w lutym i w czerwcu) – informuje Piotr Woźniak, szef gabinetu prezydenta Siedlec. – Zarządcy wielorodzinnych budynków mieszkalnych otrzymali pisma o przeprowadzeniu dodatkowych deratyzacji. Kierując się troską o bezpieczeństwo i komfort mieszkańców, STBS reaguje na bieżąco na wszystkie telefoniczne zgłoszenia o występowaniu gryzoni na zasobach komunalnych i przeprowadza dodatkową deratyzację.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Do mnie regularnie wpada szczur z 4 żółwiami na pizzę.
Zmień menu i gotuj im normalne obiady. Pizza jest dobra dla żółwi ninja.
Czy znasz Żółwie ninja ?
Przestańcie wyrzucać jedzenie do kanalizacji to i szczurów nie będzie.Znam przypadek gdy szczur ugryzł kobietę w pośladek gdy korzystała z toalety.
Tyle kotów i psów jest do uratowania. Jak w domu masz koty lub psa to szczur nie przyjdzie. Okienka w blokach pewnie pozamykane by biedne koty nie mogły się schronić. To niech was ludzie bez serca szczury zjedzą.
W urzędzie miasta jest taka jedna Bożena co wszystkim zwierzętom pomaga.
No pan prezes chyba jest nie doinformoway bo w tamtym roku (pazdziernik, listopad) szczur wlazł mi i mojej sąsiadce do mieszkania kanałem wentylacyjnym. Było zgłaszane i nic sami musieliśmy montować kratki metalowe. Ale do piwnicy nie zejdę do tej pory bo szczury dalej chodzą. I nikt nic z tym nie robi a to jest cześć wspola.
Wpuść koty do piwnicy bo zamarzają. Jak jesteś z tych co wykrzykują, że nie lubią kotów to dobrze Ci tak.
Rok temu u sąsiadki przy ul. Wieniawskiego szczur urzędował w wanie, przegryzł rurę kanalizacyjną , remont łazienki i wymiana rury pionu. Nie minęło pół roku na w tym samym bloku u sąsiada szur znalazł schronienie w suficie podwieszanym. Grasował tylko nocna porą .Nie pomogły maty i inne trutki. Lokatorzy którzy wynajmowali mieszkanie szybko się wyprowadzili. Natomiast sąsiad musiał zrywać sufit podwieszany, aby dorwać niechcianego lokatora który był już unieszkodliwiony. Zgłaszane też było do UM że w centrum są szczury. Zero odzewu. Nadmiernie też iż bliskość schronów też jest dla nich dobrą wylęgarnią.
Nie ma kota jest szczur. Nie ma wilka jest sarna co coraz wleci komuś pod samochód. Taki łańcuch pokarmowy
Nie wchodzicie do prywatnych mieszkań??? Jakoś ostatnio spacerowali urzędasy ze Strażą Miejską i bez żadnych oporów domagali się wpuszczenia do domu Panie prezesie… Wasi pracownicy sprzątają jak chcą , raz w miesiącu gdzie rozpiska jest na 2 x w tyg. Ceny tylko potraficie podnosić za te komunalne apartamenty. Wstyd. Stbs - najgorsza administracja jaka tylko może być.
Dlaczego mają sprzątać częściej, jeśli nikt nie sprawdza ani jak często sprzątają, ani jak sprzątają.
brakuje mi informacji, co się stało z tym szczurem. Przeżył ten szok, jak pani kołdrę odwinęła? A tak serio: może to nie szczur tylko pluskwy. W takich starych apartamentach lubią mieszkać. Osobiście widziałam osobę pogryzioną przez, nie jest to przyjemny widok - zaręczam.
Mam nadzieję że biedne zwierzątko przeżyło i jest całe i zdrowe. Takie spotkanie było dla niego ogromnym stresem. Biedny Szczurek pewnie szukał ciepłego miejsca i chciał się ogrzać przy takich mrozach
Szczurek to taki Arkadiusz Zadymiarz :)
Zapomnieli jeszcze wspomnieć że 3 lata po kolei pod adresem Bieszczadzka 1 szczury dostawały sie do mieszkania a administracja nie reagowała. Sanepid był powiadamiany. Pogryzione ubrania, pościele, odchody w całym mieszkaniu. Nie pozdrawiam.
W Siedlcach był taki przypadek że szczur niósł kota na plecach.
Szczurki to też zwierzaki tych już nie szkoda? Nie stresują się w sylwestra jak psiecka?
Nasz Premier Donald Tusk powrócił, powróciło ubóstwo i powróciły szczury.
Do mnie regularnie wpada szczur z 4 żółwiami na pizzę.
Zmień menu i gotuj im normalne obiady. Pizza jest dobra dla żółwi ninja.
Czy znasz Żółwie ninja ?