Są takie rzeczy, które powinny pozostawać na swoim miejscu. Drzewo, ławka pod blokiem, czy szlaban na osiedlu... Zanim dokona się zmian, warto przeprowadzić szczegółową analizę wszystkich argumentów „za” i „przeciw”. I upewnić się, że proponowane rozwiązanie ma rzeczywiste poparcie mieszkańców. Inaczej z pozornie błahej sprawy może rozpętać się prawdziwa burza. W Siedlcach właśnie szlaban stał się bohaterem bardzo gorącej osiedlowej dyskusji.
Jeszcze do niedawna stał tam, gdzie chcieli go mieszkańcy dwóch bloków przy ul. Błonie. Kilka lat temu sami zbierali podpisy, przekonywali sąsiadów, a nawet deklarowali pokrycie kosztów montażu. Cel był prosty: ograniczyć wjazd osobom spoza osiedla i ratować i tak już dramatycznie skromną liczbę miejsc parkingowych.
Pozostałe dwa bloki przy ul. Czerwonego Krzyża (znajdujące się na tej samej działce) nie były wtedy szczególnie zainteresowane udziałem w przedsięwzięciu. Jak wspominają mieszkańcy, gdy trwała akcja zbierania podpisów, zwolenników po drugiej stronie nieruchomości nie było.
Nieoczekiwany awans
Minęły lata i nagle szlaban ruszył w drogę i zmienił lokalizację. Dziś stoi kilkadziesiąt metrów dalej i zamiast rozwiązywać problemy, stał się ich źródłem.
Został przesunięty na wjazd od ul. Czerwonego Krzyża tak, by służył już nie dwóm, lecz czterem blokom. Tym samym awansował z lokalnego strażnika parkingu do funkcji ochroniarza całej nieruchomości. Problem w tym, że nie wszyscy są zachwyceni jego nową karierą. Dla większości jest ona raczej uciążliwa i denerwująca…
Mieszkańcy ul. Błonie mają żal, że o zmianie nie zostali poinformowani, nikt ich o zdanie nie pytał, a nowa lokalizacja zamiast rozwiązywać problemy, generuje kolejne. Gdy przy szlabanie spotkają się dwa samochody – jeden wyjeżdżający, drugi wjeżdżający – kierowcy muszą urządzać manewry godne egzaminu na prawo jazdy. Cofanie kończy się na ulicy. Jak relacjonują mieszkańcy, doszło już przez to nawet do uszkodzenia urządzenia.
Dodatkowo – miejsca parkingowe pod wieżowcami na Błoniach są teraz dostępne dla wszystkich mieszkańców nieruchomości.
Kto decydował? Kto zapłaci?
17 czerwca odbyło się więc spotkanie mieszkańców z przedstawicielami Siedleckiej Spółdzielni Mieszkaniowej – kierownikiem administracji Wiesławem Kobryniem i wiceprezesem Sławomirem Zakrzewskim. Frekwencja dopisała, a emocji nie brakowało. Około 50 osób przyszło wysłuchać wyjaśnień i zadać pytanie, które przewijało się przez całe zebranie niczym refren piosenki: „Kto właściwie zdecydował o przeniesieniu szlabanu?”.
Odpowiedź okazała się równie prosta, co tajemnicza. – Na wniosek rady osiedla – usłyszeli mieszkańcy. – Ale kogo konkretnie? – dopytywali. I tu rozpoczęła się dyskusja, która momentami przypominała bardziej poszukiwanie Świętego Graala niż analizę dokumentacji administracyjnej.
Padły argumenty o reprezentacyjnej roli rady osiedla, wspólnej nieruchomości, wspólnych kosztach i wspólnej odpowiedzialności. Mieszkańcy przypominali natomiast, że kiedy szlaban montowano kilka lat temu, podpisy zbierali głównie oni, płacili za piloty i walczyli o inwestycję, która dziś służy wszystkim. Chociaż słowo „służy” nie jest tu szczególnie trafne… Głos zdecydowała się zabrać również jedna z mieszkanek bloku przy ul. Czerwonego Krzyża, która przyznała, że nie rozumie decyzji o jego przeniesieniu.
W tle pojawiła się także kwestia finansowa. Jak wynikało z rozmów, samo przeniesienie szlabanu kosztowało około 8 tysięcy złotych. To kwota niemała, zwłaszcza jeśli urządzenie miałoby teraz wrócić na dawne miejsce.
A wrócić może.
Pod koniec spotkania zastępca prezesa spółdzielni przyznał, że przy tak dużym sprzeciwie mieszkańców i około stu podpisach (zebranych w zaledwie jeden wieczór) prawdopodobny scenariusz zakłada powrót szlabanu do poprzedniej lokalizacji.
W ten sposób osiedlowa saga może zatoczyć koło.
Pozostaje tylko jedno pytanie: skoro za przeprowadzkę szlabanu już raz zapłacono kilka tysięcy złotych, to kto zapłaci za jego powrót na dawne miejsce?
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
kto miał dorobić sobie piloty, to już dorobił i mimo zmiany lokalizacji dalej będzie parkował za szlabanem
kto miał dorobić sobie piloty, to już dorobił i mimo zmiany lokalizacji dalej będzie parkował za szlabanem