Jedno z mieszkań w bloku na Osiedlu Tysiąclecia w Siedlcach to zamknięte w czterech ścianach składowisko odpadów. Sąsiedzi mają już dość wydobywających się z niego zapachów. Obawiają się rozprzestrzeniania insektów. Pukali w tej sprawie już do wielu drzwi… Spółdzielnia podkreśla, że ma „związane ręce”. Jako przeszkodę w rozwiązaniu problemu wskazuje współwłasność lokalu.
Do redakcji zgłosiła się mieszkanka budynku, która opisuje sytuację jako bardzo uciążliwą. Jak relacjonuje, lokal znajdujący się na trzecim piętrze od dłuższego czasu pozostaje niezamieszkany – jego właścicielka przebywa pod opieką pomocy społecznej. W mieszkaniu zostały za to ogromne ilości rzeczy osobistych i odpadów, które zajmują wszystkie pomieszczenia.
– Była lokatorka tego mieszkania przez kilka lat znosiła tam różne śmieci. Wypełniła nimi wszystkie pomieszczenia, aż po okna. Tam nawet nie można wejść do przedpokoju. To jest nie do pomyślenia jak mogła w tym wszystkim żyć – mówi przejętym głosem nasza rozmówczyni.
Lokatorka kłopotliwego mieszkania nie przebywa w nim już od ponad pół roku. – Gdy mieszkała, zagrożenie było jeszcze większe. Miała odcięty prąd, więc świeciła lampkami nagrobnymi. Raz widziałam jak to wygląda w środku. Egzystowała w stercie szmat, w takiej wydrążonej jamie. Nosiliśmy jej jedzenie pod drzwi, bo nikogo nie wpuszczała do środka. Cały czas pisaliśmy też do spółdzielni, sanepidu, pomocy społecznej, bo widzieliśmy, że nie można tak żyć i sami również czuliśmy się zagrożeni. Psychicznie bardzo mnie to wszystko obciążyło. Teraz chciałabym, aby sprawa została doprowadzona do końca i mieszkanie zostało uprzątnięte – podkreśla.
Nasza rozmówczyni obawia się również, że w środku może znajdować się „mnóstwo robactwa, które może się roznieść po bloku”. – Nie ma na co czekać. Trzeba jak najszybciej zdezynfekować to mieszkanie – apeluje. (...)
Aktualnie problemem są nie tylko zalegające w lokalu przedmioty, ale także gołębie, które przylatują na balkon wabione zapachem. Z tej części budynku również ma wydobywać się nieprzyjemna woń, odczuwalna przez sąsiadów. (...)
O komentarz do sytuacji poprosiliśmy Siedlecką Spółdzielnię Mieszkaniową. Jak się dowiadujemy, status prawny lokalu jest skomplikowany…
Sprawę skomentował zastępca prezesa zarządu SSM, Sławomir Zakrzewski. Jak poinformował, spółdzielnia zajmuje się tym problemem od marca 2024 roku i „współpracuje ze współwłaścicielami lokalu w celu uprzątnięcia mieszkania”.
W styczniu 2025 roku zamówiono kontener i rozpoczęto opróżnianie mieszkania. Część rzeczy została usunięta, jednak – jak wskazuje spółdzielnia – dalsze prace zostały wstrzymane po sprzeciwie właścicielki. Kobieta wysłała pismo informujące o tym, że kategorycznie nie zgadza się na wywożenie jej rzeczy, „gdyż uważa, iż są to bardzo wartościowe ubrania”.
Spółdzielnia zgłosiła problem również do Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Siedlcach. Przeprowadzona kontrola nie wykazała zagrożenia sanitarno-epidemiologicznego. (...)
Cały tekst w papierowym wydaniu TS.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Bez Boga też się nie wychowa.
Najbardziej śmieszne to jest to co ogłosił SANEPID czyli brak zagrożenia sanitarno epidemiologicznego czy może dlatego wydali taką decyzję bo robactwo nie chodzi po ścianach grupami a jedynie w rzędzie?Czy to jest jedno takie mieszkanie?Znam podobne z tą różnicą,że na parterze bloku jest przedszkole a w mieszkaniu mieszczącym się na drugim piętrze nie był wpuszczany pracownik do przeglądu instalacji gazowej oraz przewodów wentylacyjnych i o dziwo lokal na przedszkole jest własnością UM Siedlce i nikt nie martwi się o to co w tym mieszkaniu od ponad 8 lat jest zbierane i może o zgrozo jak dojdzie do nieszczęścia to wszyscy będą spychali sprawę na wszystkich tylko nie na siebie.No cóż metoda spychologi nadal pozostaje modna jak za dawnych lat bo urzędnik pracuje w np.godz.8-16?
A Spółdzielnia jak zwykle bezradna
Nic nowego
Ale wszyscy mądrzy, wiecie co to prawo własności???, jeśli ktoś jeździ motocyklem hałaśliwym, ale w normach i sąsiadom się nie podoba to co trzeba mu zabrać? Każdy ma jakieś swoje hobby jedni wspomniane jazdy motocyklem inni zbieractwo "przydasie" jednak oba przypadki chronione są prawem, może trochę szerzej popatrzeć, skoro sanepid nie stwierdził zagrożenia to jakie drogi prawne można podjąć, borykałem się z takim sąsiadem kilka lat, chłopina zmarł i dopiero dzieci ogarnęły i też nie od razu bo było kilku właścicieli i jeden się nie zgadzał, droga przez mękę. W budynkach wielorodzinnych jest tak samo.
Czy tej pani segregacja śmierci nie dotyczy?
wiadomo co na Majowej w stoku lackim i zbieraczką ***
tygodniku, zajmij się Majową w stoku lackim.napisz, bo ona zwozi i zwozi, a szczury latają
Bez Boga też się nie wychowa.
Najbardziej śmieszne to jest to co ogłosił SANEPID czyli brak zagrożenia sanitarno epidemiologicznego czy może dlatego wydali taką decyzję bo robactwo nie chodzi po ścianach grupami a jedynie w rzędzie?Czy to jest jedno takie mieszkanie?Znam podobne z tą różnicą,że na parterze bloku jest przedszkole a w mieszkaniu mieszczącym się na drugim piętrze nie był wpuszczany pracownik do przeglądu instalacji gazowej oraz przewodów wentylacyjnych i o dziwo lokal na przedszkole jest własnością UM Siedlce i nikt nie martwi się o to co w tym mieszkaniu od ponad 8 lat jest zbierane i może o zgrozo jak dojdzie do nieszczęścia to wszyscy będą spychali sprawę na wszystkich tylko nie na siebie.No cóż metoda spychologi nadal pozostaje modna jak za dawnych lat bo urzędnik pracuje w np.godz.8-16?
A Spółdzielnia jak zwykle bezradna