Rodzice dziewczynki, która urodziła się martwa w sokołowskim szpitalu, oskarżają lekarzy o błąd w sztuce. Powiadomili już prokuraturę. Trwa śledztwo. – Rozumiemy cierpienie tych ludzi, ale my nie zrobiliśmy niczego złego. Dziecko umarło w łonie matki – tłumaczą lekarze.
Dziewczynka urodziła się martwa 8 stycznia. Ten fakt nie budzi niczyich wątpliwości. Śledztwo prowadzone w tej sprawie ma wyjaśnić niejasności dotyczące tego, co działo się w szpitalu na kilka dni przed śmiercią noworodka. Matka dziecka miała wyznaczony termin porodu na 2 stycznia. Tego dnia stawiła się w szpitalu w Sokołowie. Przeprowadzone wtedy badanie nie wykazało żadnych nieprawidłowości. Kobieta została odesłana do domu. Na oddział zgłosiła się ponownie po dwóch dniach (4 stycznia). – Już nie czułam ruchów. Zbadali mnie i pani doktor stwierdziła, że wszystko jest w porządku. Uspokajała, że dziecko pewnie śpi. Znów mnie odesłali do domu i kazali ponownie przyjechać za dwa dni – opowiada 34-letnia Anna.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!