Sokołowscy radni podjęli uchwały o reorganizacji sieci szkół. Wśród założeń jest likwidacja jednej z placówek oświatowych. Ale może to być dopiero początek radykalnych kroków.
W publicznej debacie burmistrz Sokołowa Podlaskiego Iwona Kublik podkreślała, że zmiany będą służyły dobru dzieci i podnoszeniu jakości edukacji. Jednak tuż przed sesją, na której zapadły decyzje o reorganizacji,
w Urzędzie Miejskim odbyło się specjalne zebranie. Ujawniło ono pełną skalę problemu. Otrzymaliśmy nagranie z tego spotkania. Z wypowiedzi, które na nim padły, wynika, że władze Sokołowa planują radykalne kroki. Chodzi
o ograniczenie przyjmowania dzieci spoza miasta do miejskich placówek, bo to koszt 4 mln zł dla miasta.
- Nikt nam tego nie zwraca - podkreślała wiceburmistrz Danuta Domańska.
A naczelnik wydziału oświaty, Eleonora Miszkiel, przedstawiła dane, które zaskoczyły nawet radnych.
W sokołowskich szkołach podstawowych uczy się obecnie 1570 dzieci, z czego aż 292 mieszka poza miastem, w gminach powiatu sokołowskiego. Najwięcej z gmin Sokołów i Bielany. Natomiast 33 dzieci pochodzi spoza powiatu.
- Kształcimy dzieci spoza miasta: SP nr 1 - 24 dzieci, SP nr 2 - 62, SP nr 3 - 61 (przy 170 uczniach) SP nr 4 - 73 dzieci, SP nr 6 - 75 dzieci – mówiła Eleonora Miszkiel. A burmistrz Iwona Kublik oznajmiła: - Z naszego budżetu to generuje to 4 mln zł rocznie na dzieci spoza Sokołowa.
- I nikt nam tego nie zwraca - skomentowała wiceburmistrz Danuta
Domańska.
- Dlaczego – chciał się dowiedzieć radny Michał Lipiński. I usłyszał, że nie ma takiej prawnej możliwości.
Eleonora Miszkiel powiedziała, że to burmistrz musi podjąć decyzję o ograniczaniu przyjmowania do
miejskich szkół dzieci spoza Sokołowa. Nabór ograniczono by dla pierwszaków. Jak zaznaczyła naczelnik, ustawa gwarantuje, że „każdy gospodarz ma obowiązek kształcenia u siebie”, a wiceburmistrz potwierdziła: „Mamy możliwość nie przyjmować tych dzieci i chcemy to zrobić”.
Plan jest konkretny. Eleonora Miszkiel przedstawiła wyliczenia: w mieście zameldowanych jest 181
sześciolatków, czyli kandydatów do pierwszej klasy. Przy limicie (ustawowym – red.) 25 dzieci w klasie daje to 7 oddziałów (nie licząc już dzieci spoza Sokołowa – red.). Założyła, że 3 klasy powstaną w niepublicznej
szkole salezjańskiej, w miejskich placówkach natomiast - 4-5.
- Burmistrz podejmie decyzję, jaka będzie liczba oddziałów, klas w danych szkołach i przedszkolach. Na podstawie liczb i demografii - zapowiedziała naczelnik, podkreślając: - „Ludzie (w sumie – red.) około 330
dzieci jest nie nasze”.
- To utrzymanie jednej szkoły przez rok - wtrąciła Danuta Domańska.
- Dokładamy 40% do każdego dziecka, a koszty są wysokie, poza potrzebami oświatowymi. Koszty wynikają
ze wszystkich składowych utrzymania szkół, również i budynków. Do tego musimy płacić niepublicznym placówkom - dodała burmistrz.
Naczelnik Miszkiel dodała: - Gdyby te pieniądze dostały nasze placówki, to popatrzcie (…) jak warunki w naszych szkołach by się polepszyły: korytarze, łazienki, sale. I wtedy by dzieci posyłali do takich szkół.
- Będzie można zrobić termomodernizację, boisko - wtórowała Danuta Domańska.
Szczególnie gorzko zabrzmiały słowa burmistrz Kublik na temat gminy Sokołów Podlaski: - Mamy z gminy
Sokołów dzieci w naszych szkołach, to jest 2 mln zł 304 tys. naszych kosztów Dokładamy gminie. Gmina może
świetlice otwierać – skonstatowała Iwona Kublik. – Z wielką łaską dali nam pół miliona do swoich ścieżek do
ronda. No to nam rondo zabrali.
Dodatkowym wątkiem była niepubliczna szkoła salezjańska, która, zdaniem uczestników spotkania, ma przewagę konkurencyjną nad miejskimi placówkami. Radny Michał Lipiński zauważył, że rodzice wybierają
salezjanów, i postulował, by zachęcić rodziców do zapisywania do miejskich szkół.
- Salezjanie to jakby hybryda, jak subwencja to (placówka - red.) publiczna, a jak mogą zbierać pieniądze
od rodziców, to niepubliczna - powiedziała radna Elżbieta Sekita.
Burmistrz dodała: - Dysponują podwójnymi finansami (źródłami dochodów– red.)
- Potrójnymi - sprostował radny Daniel Krakowski i wyjaśnił: - Szkoła salezjańska ma trzy źródła finansowania: czesne, subwencja i fundacja.
Radny Radosław Kosieradzki doprecyzował: - Mają pieniądze od rodziców i fundacji Anny Dux.
Naczelnik Miszkiel zaznaczyła: - Musimy zmienić obwody szkół.
Burmistrz Kublik objaśniała zaś: - Jesteśmy miastem, gdzie rejonizacja ze względu na dotarcie (czas na dojście uczniów – red.) nie ma większego wpływu, ale jest zasada, że mogą być wyjątki, że jeśli będzie do danej szkoły chodziło rodzeństwo, to nie będziemy rozdzielać.
Naczelnik oświaty ponownie podkreśliła, że przepisy mówią jasno, iż w klasie może być 25 dzieci. I dodała:
- W marcu nauczycielom i dyrektorom - W marcu nauczycielom i dyrektorom zostaną przedstawione propozycje zmian administracyjnych. Trzeba będzie podjąć decyzję, by opracować arkusze organizacyjne dla liczby dzieci, które są zameldowane u nas w Sokołowie.
16 stycznia Rada Miejska w Sokołowie Podlaskim podjęła uchwały o utworzeniu zespołów szkolno - przedszkolnych oraz o likwidacji Szkoły Podstawowej nr 3.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Panie prezydencie Hapunowicz, proszę brać przykład! Tu są realne oszczędności w wydatkach na oświatę a nie pozorowane działania jak do tej pory. Dosyć sponsorowania wójta. Gdzie płacisz, podatki tam dzieci chodzą do szkoły. Za zaoszczędzone miliony proszę pomyśleć o wprowadzeniu darmowej komunikacji dla mieszkańców.
Nie na darmo nazwałeś sie Szwejkiem, bo masz jego mozdzek, człowieku, xza dzieckiem idzie kasa, to trzeba o te dzieci walczyć a nie oddawać...geniuszu intelektu na poziomie emerytek z Sokołowa!
A czy zastępcy burmistrza nie można wysłać na emeryturę ze względu na oszczędności dla miasta?
Z tego co ja wiem to pani burmistrz i jej zastępca też są z poza miasta, duże by to były oszczędności żeby byli naszymi mieszkańcami. A co do reszty wychodzi na to że wszyscy winni tylko nie my, gminy, selezjanie i ościennych powiaty. W Siemiatyczach walka była o jednego ucznia a u nas będzie o ponad dwustu. Jeśli ma pani burmistrz rację że miasto dokłada do każdego z poza granic miasta proponuję deportować uchodzcow oni też tu są tylko turystami i poco mamy im pomagać to też strata, sam byłem światkiem jak czekali w kolejce do przychodni i wcale lekarz radosny niebyl że ma ich przyjmować a czekała grupa Ok 10 chłopa. Miasto powinno się rozwijać a nie osiągnie tego beż młodych ludzi. Młodzi nas zaczną omijać a w Sokolowie za kilka lat będzie taka enklawa ni to Nepal ni Kolumbia.
To podatki też przestań my płacic do Sokołowa
Chyba przyjmowanie dzieci spoza miasta jest opłacalne. Subwencje które przekazują gminy do miasta są rozkładane wtedy np na koszta stałe (media, wypłaty dla nauczycieli) a nie mając dzieci spoza miasta te koszty w przeliczeniu na dzieci miejskie wzrastają. No ale skoro nie opłacalne to dlaczego miasto co roku te dzieci przyjmuje? Ciekawe czy te 4 mln były by przeznaczane tylko na oświatę czy też na inne inwestycje. Czytając wypowiedzi Pani Burmistrz to wnioskuje że Pani Burmistrz w niektórych ze swoich wypowiedzi ma dzieci rodziców i nauczycieli za nic. Dlaczego akurat SP nr 3 ma być zamknięta? Szkoła która jako jedyna z podstawówek ma pełnowymiarową hale. Jest pomysł utworzenia w budynku po szkole CUS? Na obrzeżach miasta? I kto tam przyjdzie? Emerytka z drugiego końca miasta? A dlaczego by nie zlikwidować SP 6. Szkoła jest w centrum tam można zrobić CUS. A co do szkoły salezjańskiej czesne wynosi TYLKO 100zł na miesiąc ale w tej cenie uczniowie mają do wyboru kilka dodatkowych zajęć m.in j. angielski, ekoplastyke,robotykę, zajęcia sportowe czy też szachy...
W sp 1 też dzieci mają zajęcia sportowe ,plastyczne, LEGO i robotykę bezpłatnie
Dobrze Szwejk gada.Dosyć tego rozdawnictwa dla WSI.
Niewątpliwie, przy okazji, zaoszczędzi się na etatach dla nauczycieli. Na bruk.
Ludzie komentujący tak jak i włodarze mają mizerne pojęcie. Każde dziecko to subwencja, zmniejszająca koszty utrzymania szkół. A poza tym jak wy sobie wyobrażacie, że dziecko np. z Karlusina będzie wożone do Grochowa? To dopiero nam się miasto przed 8 zakorkuje.
"Do tego musimy płacić niepublicznym placówkom - dodała burmistrz." ... a więc Salezjanie przyjmą te dzieci, których miasto nie chce i w efekcie miasto wypłaci salezjanom jeszcze większą dotację. No przyznaję, że to jest mistrzostwo świata. Salezjanie już zacierają ręce na większą dotację od Burmistrza, który obawiam się, że zostanie z ręką w nocniku. W tym magistracie chyba nikt nie ogarnia, skąd się "bierze" kwota potrzeb oświatowych i jaka potem jej część MUSI trafić w formie dotacji dla szkoły niepublicznej.
Panie prezydencie Hapunowicz, proszę brać przykład! Tu są realne oszczędności w wydatkach na oświatę a nie pozorowane działania jak do tej pory. Dosyć sponsorowania wójta. Gdzie płacisz, podatki tam dzieci chodzą do szkoły. Za zaoszczędzone miliony proszę pomyśleć o wprowadzeniu darmowej komunikacji dla mieszkańców.
Nie na darmo nazwałeś sie Szwejkiem, bo masz jego mozdzek, człowieku, xza dzieckiem idzie kasa, to trzeba o te dzieci walczyć a nie oddawać...geniuszu intelektu na poziomie emerytek z Sokołowa!
A czy zastępcy burmistrza nie można wysłać na emeryturę ze względu na oszczędności dla miasta?