Reklama

Szczególna legitymacja

Społeczeństwa krajów arabskich, coraz mocniej złaknione demokracji, poszukują dobrych wzorów. Takie wzory podobno są w Polsce, w naszej pokojowej transformacji. Prezydent Bronisław Komorowski o eksporcie naszych doświadczeń do północnej Afryki rozmawiał właśnie z goszczącym w Polsce prezydentem Barackiem Obamą. I to rozmawiał nadzwyczaj skutecznie. Prezydent USA wyjechał z naszego kraju z głębokim przeświadczeniem, że Polacy mają szczególną legitymację, by nauczać innych w kwestii przemian demokratycznych. Jest to jeden z największych sukcesów tej wizyty. W Ameryce o demokracji wiedzą mało, bo ćwiczą ją od zawsze. My zarówno wprowadzenie demokracji, jak i uroki transformacji ustrojowej, przechowujemy świeżo w pamięci, spokojnie możemy więc robić za nauczycieli. Świat chętnie skorzysta z naszych doświadczeń, a my się nimi chętnie podzielimy.  
Mamy doświadczenie i wiemy, jak sądzić byłych funkcjonariuszy i decydentów minionych rządów w taki sposób, żeby włos im z głowy nie spadł, żeby co najwyżej wynudzili się setnie, przesiadując w salach sądowych.
Mamy doświadczenie i wiemy, jak to zrobić, by nieznani sprawcy na zawsze pozostali nieznani. I jak spieszyć się powoli, by tych, którzy są akurat znani, objęło przedawnienie.

Możemy doradzić, jak pogodzić się z paradoksami transformacji. Wyjaśnimy, jak to się stało, że stoczniowcy, którzy, jak wiemy, pierwsi wbili łopatę, by wykopać grób reżimu, nie mają już gdzie pracować. (Ale poza tym transformacja gospodarcza odniosła pełny sukces.)
Podpowiemy, jak nienawistnego rzecznika minionego reżimu uczynić bardzo bogatym człowiekiem, masowo kupując jego gazetę, w której mówi „nie” naszym zamiarom i zapałom. Wiemy, co zrobić, by po kilku latach w dniu wolnych wyborów, pokazał nam jęzor, trzymając w ręku butelkę szampana. 
Mamy doświadczenie i wiemy, jak to zrobić, by po pięciu latach bolesnej transformacji pogardzić kimś, kto był naszym symbolem, i w wolnych wyborach wybrać na prezydenta byłego aparatczyka. Radzimy więc, nie śmiejcie się więc pochopnie z aparatczyków, młodzi adepci demokracji. Nie wiadomo, czyje jeszcze będzie ma wierzchu.  

 Z własnych doświadczeń możemy doradzić, by nie potępiać w czambuł minionego reżimu. Nie wszystko było przecież takie złe. Zakochani szli do ślubu, rodziły się dzieci, a maturzyści jak co roku zdawali egzaminy. Świat totalitarny pełen jest subtelnych szarości. Nigdy nie wiadomo, kto kogo ogłosi człowiekiem honoru.    
Mamy doświadczenie, jak doprowadzić do tego, by po dwudziestu latach zamiast, jak na początku, kilkudziesięciu kanapowych partii, mieć ich w parlamencie tylko kilka. Za to tak zajadłych, że ich liderzy nawet nie chcą ze sobą gadać.
Jesteśmy ciężko doświadczeni i chętnie się tym podzielimy. 

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama
Najnowsze wiadomości