W przyszłym roku będą świętować czterdziestolecie istnienia. Niewiele polskich zespołów może poszczycić się tak długą, a przy tym tak intensywną historią, wypełnioną hitami i niezliczonymi koncertami. Sztywny Pal Azji - legenda polskiego rocka - niedawno wrócili z Norwegii, gdzie wystąpili na Wataha Festival w Hove. Teraz są w samym środku letniej trasy „Wieża radości Tour 2025”, a 16 sierpnia zagrają na koncercie Lata z Radiem i Telewizji Polskiej w Mrozach.
Kto nie pamięta ich wielkich przebojów: „Wieża radości, wieża samotności”, „Spotkanie z…”, „Nasze reggae”, „Nieprzemakalni”? Te utwory od lat goszczą w radiowych ramówkach, a publiczność wciąż śpiewa je z tą samą energią, jak w latach 80.
Choć dziś nazwa zespołu jest doskonale rozpoznawalna, kiedyś potrafiła wprawić w zakłopotanie samego jej twórcę. - Zgadza się. No wiesz, chodziło o tego „sztywnego pala” - śmieje się Jarosław Kisiński, założyciel grupy i gitarzysta. - Na początku wstydziłem się wyjawić ją swojej mamie, kiedy pytała: „Synu, a jak się będzie nazywał twój zespół?”. W końcu się jednak przemogłem. Mama mnie kochała, więc musiała to zaakceptować.
Historia zespołu to także opowieść o przyjaźniach, które odcisnęły trwały ślad w muzyce. W 2012 roku Sztywny Pal Azji nagrał nostalgiczną piosenkę „Słońce, gdy jadę szosą” do tekstu Bogdana Łyszkiewicza - wokalisty i lidera Chłopców z Placu Broni, tragicznie zmarłego w wypadku samochodowym.
- Chodziliśmy razem do szkoły muzycznej w Krakowie. On grał na klarnecie, ja na saksofonie. Spotykaliśmy się na korytarzach, rozmawialiśmy o muzyce i sztuce. W 1986 roku powiedział mi: „Jarek, będę zakładał rockandrollowy zespół. Chciałbyś w nim zagrać?”. Odpowiedziałem, że nie ma sprawy. I grałem z Bogusiem dwa lata. Potem musiałem odejść, bo dwa zespoły naraz to było dla mnie za dużo. A jaki był Bogdan? Zawsze uśmiechnięty, sympatyczny, ciepły człowiek - wspomina Kisiński.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Oby do Sokołowa też w niedalekiej przyszłości zawitali
Oby do Sokołowa też w niedalekiej przyszłości zawitali