To już prawdziwa epidemia. Plagiaty, czyli kradzież cudzej własności intelektualnej, stały się zjawiskiem zupełnie normalnym na polskich uczelniach.
Akademia Podlaska nie jest tu, niestety, żadnym chlubnym wyjątkiem. Dotychczas uczelnia zrobiła bardzo niewiele, aby powstrzymać czy choćby ograniczyć ten proceder.
A jest to dosyć proste, choć wymaga pewnych nakładów finansowych. Wystarczy skorzystać z „Systemu plagiat”, czyli programu komputerowego, służącego do porównywania dokumentów tekstowych. Pozwala on zweryfikować, czy dany teks jest oryginalny, czy też stanowi plagiat. Wynikiem „pracy” takiego systemu jest „Raport podobieństwa”. Zawiera on szereg precyzyjnych informacji. System określa procentowo, jaka część tekstu nie jest samodzielna. Podawana jest też lista źródeł, w których odnaleziono fragmenty tekstów, identyczne z testowanym tekstem. Można więc powiedzieć, że program komputerowy podaje niemal na tacy jednoznaczne dowody popełnienia plagiatu. Czemu więc proceder kwitnie? Pewnie dlatego, że niewielu ludziom zależy na tym, aby go powstrzymać, co wymaga pewnego wysiłku, wdrożenia systemu kontroli. Takie rygory nie przyciągają chętnych do danej uczelni... Jeśli jednak zależy jej na utrzymaniu określonych standardów i odpowiedniej renomie, to decyduje się na wprowadzenie tego systemu. - W skali kraju jest już ponad 40 uczelni, które korzystają z programu komputerowego, wychwytującego plagiaty – informuje przedstawicielka firmy „Plagiat.pl”. – Są wśród nich wszystkie najważniejsze uczelnie warszawskie. Niestety, z programu nie korzysta Akademia Podlaska w Siedlcach, mimo że w 2005 roku „system” był prezentowany na tej uczelni. Władze AP wyraziły chęć korzystania z programu, ale do tej pory nic z tego nie wynikło.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!