Reklama

Trudno jest patrzeć na rozpacz dziecka

Od paru dni z powodu choroby syna przebywam na oddziale dziecięcym Szpitala Wojewódzkiego w Siedlcach. W sali obok leży 1,5 roczne dziecko przywiezione z Domu Dziecka. Jego nieustający płacz jest przeraźliwy, bo nikt się nim nie opiekuje. Oczywiście ma zapewnioną pomoc medyczną, ale brakuje mu towarzystwa drugiej osoby, jest po prostu bardzo samotne.

Nie mogłam na to patrzeć, zadzwoniłam więc do Domu Dziecka, by dowiedzieć się, czy nie mają jakiś wolontariuszy, którzy mogliby z tym dzieckiem posiedzieć, poczytać bajki, przynieść zabawkę. Niestety okazało się, że matka dziecka ma tylko częściowo ograniczone prawa rodzicielskie i w związku z tym musi wyrazić zgodę, by ktoś się dzieckiem zaopiekował. Sama oczywiście nie interesuje się tym maluchem i w ogóle go nie odwiedza.. Wolontariuszy w godzinach porannych i południowych nie ma, a nawet jakby byli to i tak nie mogą odwiedzać chorego dziecka, bo mogliby przynieść ze szpitala wirusy i bakterie i zarazić nimi inne dzieci przebywające w domu dziecka i w sumie to jest zrozumiałe.

Zapytałam więc w szpitalu, czy oni nie mają takich wolontariuszy. Niestety nikogo takiego nie mają i nigdy nie mieli. Taka patowa sytuacja, w której tak naprawdę trudno szukać winnych. Nikogo nie chcę oskarżać ani oceniać, ale trudno jest patrzeć na rozpacz takiego malucha.    

A dziecko? Płacze. Pewnie ta samotność w pustej szpitalnej sali jeszcze długo będzie do niego wracała.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama
Najnowsze wiadomości