Od paru dni z powodu choroby syna przebywam na oddziale dziecięcym Szpitala Wojewódzkiego w Siedlcach. W sali obok leży 1,5 roczne dziecko przywiezione z Domu Dziecka. Jego nieustający płacz jest przeraźliwy, bo nikt się nim nie opiekuje. Oczywiście ma zapewnioną pomoc medyczną, ale brakuje mu towarzystwa drugiej osoby, jest po prostu bardzo samotne.
Nie mogłam na to patrzeć, zadzwoniłam więc do Domu Dziecka, by dowiedzieć się, czy nie mają jakiś wolontariuszy, którzy mogliby z tym dzieckiem posiedzieć, poczytać bajki, przynieść zabawkę. Niestety okazało się, że matka dziecka ma tylko częściowo ograniczone prawa rodzicielskie i w związku z tym musi wyrazić zgodę, by ktoś się dzieckiem zaopiekował. Sama oczywiście nie interesuje się tym maluchem i w ogóle go nie odwiedza.. Wolontariuszy w godzinach porannych i południowych nie ma, a nawet jakby byli to i tak nie mogą odwiedzać chorego dziecka, bo mogliby przynieść ze szpitala wirusy i bakterie i zarazić nimi inne dzieci przebywające w domu dziecka i w sumie to jest zrozumiałe.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!