Jest poniedziałek tuż przed godz. 9. Sąd Rejonowy w Łukowie. Na korytarzu niespodziewanie dużo ludzi. Około 40 osób. Są w różnym wieku, różnie poubierani, jedni nerwowo podnieceni żywo gestykulują, inni wręcz odwrotnie - osowiali siedzą na stojących pod ścianami ławach i milczą. Tacy różni, a łączy ich jedno. Po raz trzeci przyszli do sądu w sprawie pieniędzy, które stracili.
– Ten człowiek ma lekarzy w rodzinie. Widzicie, że ciągle dostarcza zwolnienia, a w sądzie nikt go jeszcze nie widział. Będzie unikał odpowiedzialności dokąd się da. Zobaczycie, że dzisiaj też rozprawa się nie odbędzie – mówił jeden z pesymistycznie nastawionych.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!