Reklama

Uczniowie z Siedlec budują domki dla kotów. Nauka empatii i praktycznych umiejętności

Uczniowie Szkoły Podstawowej nr 7 w Siedlcach zaangażowali się w projekt „Kocia logika”, w ramach którego budują domki dla kotów wolno żyjących. Inicjatywa łączy edukację, pomoc zwierzętom i zdobywanie praktycznych umiejętności, pokazując, że młodzi ludzie potrzebują nie tylko teorii, ale także realnego działania.

Nie zaczęło się od desek, młotków i wkrętarek. Zaczęło się od wizyty w miejskiej kociarni i rozmowy, która – jak się okazało – dla wielu uczniów była pierwszym realnym spotkaniem z problemem zwierząt. To właśnie tam zobaczyli koty przeznaczone do adopcji – oswojone, czekające na człowieka, który je przygarnie. Ta wizyta stała się punktem wyjścia do szerszej refleksji o odpowiedzialności za zwierzęta. Finałem tej historii są domki dla kotów wolno żyjących, zbudowanych przez uczniów Szkoły Podstawowej nr 7 w Siedlcach przy wsparciu Branżowego Centrum Umiejętności.

Akcja „Kocia logika”, objęta patronatem prezydenta miasta, połączyła kilka światów – szkołę, samorząd, rodziców i instytucje kształcenia zawodowego. Jak podkreśla Weronika Andrzejczyk z Urzędu Miasta Siedlce, inicjatywa nie jest przypadkowa. – To była naturalna kontynuacja działań, które zaczęły się w kociarni. Dzieci same zobaczyły problem i chciały coś z nim zrobić. W naszym mieście mamy ponad 400 kotów wolno żyjących. One nie są oswojone, ale wymagają wsparcia – tłumaczy.

Reklama

Jak zaznacza, zwierzęta te pełnią ważną rolę w miejskim ekosystemie. – Pomagają w zwalczaniu szkodników. Jednocześnie potrzebują schronienia i opieki – mówi. Nie ukrywa jednak, że problemem wciąż pozostaje brak zrozumienia ze strony części mieszkańców. – Zdarzają się osoby nieprzychylne, dochodzi do niszczenia domków czy przepędzania kotów, choć są one pod ochroną – dodaje.

Projekt nie ograniczył się jednak do jednej aktywności. Jak wyjaśnia nauczycielka Tatiana Jakubiak, inicjatywa objęła całą społeczność szkolną. – To nie jest tylko budowanie domków. Młodsi uczniowie biorą udział w konkursach, starsi czytają im książki o kotach, organizujemy kiermasze, zbiórki karmy. Uczniowie sami zarabiają na materiały, ale też wspomagają ich darczyńcy. To ich pomysł, nie mój – podkreśla.

Reklama

Najbardziej wymagającym etapem okazała się jednak praca manualna. Budowa domków odbywa się w Branżowym Centrum Umiejętności w Siedlcach, gdzie uczniowie mają dostęp do profesjonalnych narzędzi i wsparcia instruktorów. To właśnie tutaj teoria spotyka się z praktyką – i często zderza z rzeczywistością.

Filip Łobejko, jeden z młodych instruktorów, nie ukrywa, że dla wielu uczniów jest to pierwsze zetknięcie z podstawowymi narzędziami. – Uczę ich obsługi tokarek, frezarek, ale też takich rzeczy jak poprawne użycie młotka czy pilnika. I to wcale nie jest oczywiste. Część młodzieży naprawdę nie miała z tym wcześniej kontaktu – mówi.

Reklama

Podobne wnioski płyną od rodziców. Ireneusz Ambroziak, który wspiera syna w projekcie, mówi wprost, że młodzież potrzebuje takich działań. – Chodzi o to, żeby oderwać dzieci od komputerów. Na początku jest trudno, ale jak się zainteresują, to wciąga. Nagle widzą, że coś potrafią zrobić sami. To daje im satysfakcję – podkreśla.

Zwraca też uwagę na zmianę pokoleniową. – Kiedyś uczyliśmy się majsterkowania naturalnie, pomagając rodzicom. Dziś młodzi często nie wiedzą, do czego służą podstawowe narzędzia. Trzeba ich tego uczyć od początku, ale też nie wyręczać. Jak zrobią coś dobrze, trzeba pochwalić – dodaje.

Reklama

Dla samych uczniów projekt to nie tylko obowiązek, ale i doświadczenie, które zostaje. Aleksander Kośmider przyznaje, że praca nad domkami daje im coś więcej niż tylko umiejętności techniczne. – Najważniejsze jest to, że się dogadujemy. Jest integracja, pracujemy razem i to naprawdę działa – mówi.

Wiktor Kondracki zwraca uwagę na praktyczny wymiar zajęć. – Uczymy się, jak coś zrobić własnymi rękami. To nie jest bardzo trudne, choć czasem pojawiają się problemy. Ale to daje dużo satysfakcji – podkreśla.

Reklama

Projekt ma też wymiar długofalowy. Jak zaznacza Małgorzata Szymaniuk-Kruk, dyrektor Centrum Kształcenia Branżowego, współpraca szkoły z placówką nie jest jednorazową akcją. – To budowanie relacji i pokazywanie młodym ludziom, że mogą się rozwijać, zdobywać umiejętności i jednocześnie robić coś dobrego. Przy okazji poznają zawody i środowisko pracy – mówi.

W efekcie powstała inicjatywa, która łączy edukację, wrażliwość społeczną i praktyczne działanie. Domki dla kotów są jej najbardziej widocznym rezultatem, ale nie jedynym. Równie ważne jest to, co dzieje się „po drodze” – zdobywanie umiejętności, przełamywanie barier, budowanie relacji.

Reklama

Bo choć projekt dotyczy zwierząt, w rzeczywistości opowiada o czymś znacznie szerszym – o tym, że młody człowiek potrzebuje przestrzeni, by spróbować, nauczyć się i poczuć, że potrafi.

Zdjęcia: Aga Król

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama
Najnowsze wiadomości