Prawie trzydzieści dramatycznych godzin w pułapce, pomiędzy belami siana złożonymi w sąsieku stodoły, spędził czterdziestopięcioletni mieszkaniec Wesółki (gm. Zbuczyn). Dzięki szczęśliwemu zbiegowi okoliczności został uwolniony przez rodzinę i strażaków, którzy przyjechali go szukać w pobliskim stawie.
Bohater tego dramatycznego wydarzenia wyszedł z domu 16 października, chwilę po śniadaniu. Była godzina 9.00. Od tego momentu słuch po gospodarzu zaginął. Po pewnym czasie zaniepokojona nieobecnością mężczyzny rodzina we własnym zakresie rozpoczęła poszukiwania. Żona, dzieci, szwagrowie i inne osoby przeszukiwały zakątki gospodarstwa oraz pobliskie zarośla. Za pomocą bosaka sprawdzono też staw znajdujący się na pastwisku za stodołą. Nigdzie jednak nie natrafiono nawet na najmniejszy ślad po zaginionym.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!