Leszek Siporski, twórca strony internetowej o Mińsku Mazowieckim i wirtualnego spaceru po mieście zamienił zawodowo ulubiony Mińsk na Warszawę. Czy wystarczy mu czasu i chęci, by nadal społecznie wspierać i realizować lokalne przedsięwzięcia i nadawać im kształt on line.
Kto dzisiaj jest w stanie tworzyć nowatorskie programy komputerowe, wymyślać nowinki i realizować je na potrzeby szkół, policji, straży, nie biorąc za to pieniędzy? W powiecie mińskim, kiedy mówi się o jakimś nowatorskim programie komputerowym, którego nikt wcześniej nie stosował, to zaraz przy nim pojawia się nazwisko jego autora - Leszka Siporskiego.
Leszek Siporski wygląda na jakieś 23 lata, choć faktycznie ma o pięć więcej. Ma wiedzę i umiejętności, za które mógłby otrzymywać duże pieniądze, a robi to za darmo. Praca za przysłowiowe dziękuję, to takie niedzisiejsze, niewspółczesne.
Młody informatyk przygotował m.in. pierwszy na Mazowszu program on line dla biblioteki w Mrozach pozwalający zamawiać książki przez internet. Dla Zespołu Szkół w Mrozach opracował program do pierwszej elektronicznej rekrutacji w szkole, dla policji - mapę bezpieczeństwa obrazującą, w której z gmin miały miejsce niebezpieczne zdarzenia. Od wszystkich instytucji, którym pomagał, otrzymał podziękowania. Trochę ich się już nazbierało. Kiedy się spotkaliśmy, zdejmował ze ściany pamiątkowe listy z podziękowaniami. To jest jedna z niewielu rzeczy, jakie zabierze ze sobą. Po 5 latach pracy w charakterze informatyka w mińskim starostwie zdecydował się odejść.
- Moja praca w starostwie – podkreśla - nie miała nic wspólnego z prowadzeniem tej strony mińskiej. Celowo wcześniej nie informowałem o tej zbieżności, aby uniknąć nieporozumień i niewłaściwych skojarzeń.
Leszek Siporski chciał się sprawdzić w pracy, gdzie pisze się programy komputerowe. Taka okazja się nadarzyła. Złożył swoją aplikację do jednej z większych i znaczących agencji, które obsługują klientów oraz dbają o interaktywny wizerunek dużych i ważnych firm w kraju. Ku swojemu zaskoczeniu został przyjęty. Z pewnością przepustką do nowej pracy były dotychczasowe programy, które już napisał i zrealizował.
W 2004 roku uruchomił swoją prywatną stronę poświęconą Mińskowi Mazowieckiemu. Tu są wszystkie bieżące informacje dotyczące miasta i powiatu, imprez kulturalnych, miejsc które warto odwiedzić. Tu zamieszczane są nieodpłatnie ogłoszenia o tym, kto co chce sprzedać lub kupić. – Popularność serwisu przerosła wszelkie moje oczekiwania, jednak w praktyce, oprócz satysfakcji, na nic więcej się to nie przekłada. Cieszę się, że udało mi się stworzyć tak popularne miejsce w internecie, zwłaszcza że strona działa na zasadzie „jest, bo jest” i w relacji jeden autor – tysiące odwiedzających – mówi Siporski. - Jest mi bardzo miło, gdy dostaję e-maile od obcych ludzi z miłymi słowami, że udało im się dzięki serwisowi sprzedać mieszkanie, czy znaleźć informacje o miejscu pracy. Każdego dnia serwis przegląda minimum 3 tys. różnych osób. Duży udział w tym ma najpopularniejsza wyszukiwarka Google, gdzie pod hasłem związanym z Mińskiem Mazowieckim strona wyświetla się jako pierwsza. Wszystkie podstrony serwisu wyświetlane są dziennie w sumie ponad 10 tys. razy.
- Serwis nie przynosi mi żadnych dochodów, ale daje wiele satysfakcji. Na tej stronie testuję realizację swoich pomysłów. Dużym zainteresowaniem cieszył się pomysł pokazywania na stronie www.minskmaz.com.pl starych zdjęć zabytków Mińska, w zestawieniu z takimi samymi ujęciami tych samych miejsc, ale już obecnie - dodaje L. Siporski.
Najnowszym nowatorskim pomysłem, który znalazł się na stronie Leszka Siporskiego, a o którym mówiono nawet w Teleekspresie, jest „spacer po mieście”. - Wbrew pozorom zrobienie 4,5 tysiąca zdjęć nie jest tak bardzo czasochłonne – mówi L. Siporski. - W ciągu 3-4-godzinnego spokojnego spaceru robiłem około 800 zdjęć, stąd też zebranie całości nie zajęło zbyt dużo czasu. W realizacji pomysłu pomógł mi Adam Szczepaniak („Nihilek”), który zrobił około 1/3 wszystkich fotek. Kolejnym etapem pracy było posortowanie zdjęć. Najbardziej pracochłonne było wykadrowanie każdego z nich, tak aby punkt połączenia horyzontu z chodnikiem (głównie) wypadał dokładnie na środku kadru. Ile to zajęło czasu – trudno mi dokładnie określić. Kilka wieczorów, ale nie było aż tak bardzo męczące. Była to praca jednorazowa, a znam ludzi, którzy poświęcają nieporównywalnie więcej czasu na gry komputerowe.
Kiedy „spacer po mieście” pojawił się już na stronie, kilka osób zarzuciło Siporskiemu, że te zdjęcia to muszą być fotomontażami, bo miasto w rzeczywistości aż tak ładnie nie wygląda. - Niedowiarków muszę rozczarować. Wszystkie zdjęcia są jak najbardziej oryginalnymi widokami, na niektórych z nich zamazane zostały jedynie numery rejestracyjne samochodów – mówi pan Leszek.
Wirtualnemu spacerowi po Mińsku towarzyszy muzyka lokalnych zespołów, co jest formą ich promocji, ale też czyni spacer przyjemniejszym i ciekawszym.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!