W sierpniu 1915 r. pod naporem wojsk niemieckich i austriackich armia carska zaczęła odwrót. By opóźnić wojenny pochód w guberniach zachodnich, Rosjanie zastosowali strategię „spalonej ziemi”. „Pierzchający żołdak rosyjski pędził przed sobą zrozpaczoną ludność, pozostawiając za sobą dymiące się zgliszcza”, napisał Leon Wasilewski w „Dziejach męczeńskich Podlasia i Chełmszczyzny”. Autor, by nie naruszyć ówczesnej poprawności politycznej, nie napisał, że wygnańcami (bieżeńcami) byli Podlasiacy wyznania prawosławnego. I ich chaty podpalali kozacy, nim kolumny nieszczęśników wyszły ze wsi.
Ale wypędzano także protestantów (traktowanych jako potencjalni szpiedzy), likwidując wiele skupisk podlaskich społeczności ewangelickich.
Bieżeńcy trafiali nawet na Kaukaz. Grupę rodzin z okolic Siemiatycz osiedlono w tatarskim aule (wsi) w pobliżu miasta Burgusłan. O dziwo, muzułmanie przyjęli Podlasiaków życzliwie i pomagali im, jak mogli. Co ważne, tubylcy mówili po tatarsku, a Podlasiacy zaś „po swajemu”, czyli gwarą.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!