Reklama

Z innej gliny...

Kilka miesięcy temu miałem okazje uczestniczyć w dorocznych targach wyrobów ludowych i regionalnych w pobliżu Narwiku w Norwegii.

W przygotowaniach do imprezy uczestniczyli dosłownie wszyscy mieszkańcy. Malowali, i tak już pięknie wymalowane, ławki koło domów, zamiatali chodniki, a właściciele sklepów myli okna. Następnego dnia do portu w pięknym fiordzie zaczęli się zjeżdżać goście. Zjawiło się kilkuset, co, jak na warunki północnej Norwegii, można uznać za tłumy. Jeśli zaś chodzi o samych wystawców, to zajmowali oni około 10 skromnych kramów. Haftowane serwetki, wyszywane fartuszki, trochę ceramiki oraz bliżej nieokreślonej tandety. I to prawie wszystko. Za to ceny na światowym poziomie... Piszę o tym, bo w zestawieniu z tradycyjną przecież Norwegią, łatwiej możemy docenić to, co oferuje nam rzemiosło i sztuka ludowa w Polsce. Dysponujemy niezwykłym bogactwem, którego ciągle najwyraźniej nie doceniamy. A powinniśmy się tego nauczyć, bo w dziedzinie rękodzieła należymy do prawdziwych potęg. 


Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama