Reklama

Za wszelką cenę

Radni gminy Maciejowice twierdzą, że chcą zaoszczędzić zmniejszając liczbę dzieci w Szkole Podstawowej w Oronnem. Jeśli ich plan się powiedzie, koszty kształcenia w tej placówce dramatycznie wzrosną. W dodatku o zmniejszenie rangi tej szkoły radni toczą wojnę z wójtem, Kuratorium Oświaty, ministrem i mieszkańcami.

O co więc chodzi? – Zapewne o jakieś personalne rozgrywki – domyśla się Adam Skup, dyrektor siedleckiej delegatury Kuratorium Oświaty. Gdy w grudniu ubiegłego roku gruchnęła wieść, że radni chcą zmniejszyć stopień organizacyjny szkoły w Oronnem (zamiast klas 0-6 miałyby się tu uczyć jedynie klasy 0-3), na początku nikt nie chciał w to wierzyć. Niedowiarków przekonała dopiero grudniowa sesja, kiedy oficjalnie padł wniosek o przygotowanie takiej uchwały. Kilka tygodni później radni rzeczywiście podjęli uchwałę o zamiarze zmiany stopnia organizacyjnego szkół. Za takim rozwiązaniem głosowało dziewięciu radnych, sześciu było przeciw. Głównym orędownikiem wprowadzenia zmian był Józef Szopa – przewodniczący Rady Gminy w Maciejowicach, a jednocześnie nauczyciel, działacz związkowy, członek Komisji Oświaty. 

Pozorna oszczędność
– Dla nas ta sytuacja to swoiste kuriozum – przyznaje Adam Skup. – Po raz pierwszy spotykam się z sytuacją, by nauczyciel głosował za zmianą organizacji, a potem może i likwidacją szkoły. Zwykle to właśnie nauczyciele bronią takich placówek jak lwy. W dodatku przewodniczący zdaje sobie pewnie sprawę z tego, że część nauczycieli z tej szkoły straci pracę. A że jest działaczem związkowym, jest to tym bardziej dziwne. Głównym argumentem radnych za obniżeniem stopnia organizacyjnego szkoły w Oronnem są koszty. Jest to bowiem placówka, do której gmina Maciejowice z własnego budżetu dokłada najwięcej. Z nami przewodniczący Józef Szopa nie chciał rozmawiać twierdząc, iż nie musi się z niczego tłumaczyć. Chyba jednak zapomniał, że jest radnym, który tłumaczyć się jak najbardziej musi. W Szkole Podstawowej w Oronnem uczy się w tej chwili 58 dzieci. Koszt kształcenia jednego z nich to 9100 złotych. Tyle że te koszty wzrosną jeśli dzieci z klas IV-VI tu nie będzie. – Po zmniejszeniu stopnia organizacyjnego szkoła miałaby około dwudziestu uczniów mniej – tłumaczy wójt Sylwester Dymiński, który też jest przeciwny takiej decyzji radnych. - Tymczasem z tymi dziećmi czy bez nich musimy ogrzewać budynek, płacić za prąd itd. Koszty pozostają te same, ale rozkładają się na mniejszą liczbę uczniów. W rezultacie każdy uczeń będzie nas kosztował więcej.
 

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama