Polska służba zdrowia zjeżdża ciągle po równi pochyłej. I to coraz szybciej. Ubiegłoroczne strajki zażegnano obietnicami podwyżek. Ale to było tylko powierzchowne gaszenie pożaru.
łaśnie wchodzimy w etap, kiedy trzeba znowu zapytać: co dalej? Dotyczy to zwłaszcza siedleckiego Szpitala Miejskiego. Czy powrócą rozmowy o współpracy tej placówki ze Szpitalem Wojewódzkim? W ubiegłym roku padła taka propozycja ze strony dyrektora Szpitala Wojewódzkiego Wojciecha Kaszyńskiego. Samorząd zareagował na nią bardzo nerwowo, wręcz histerycznie: - Nie będzie żadnego łączenia tych placówek! - podkreślano. Tymczasem nie o łączenie chodziło, a o ratowanie tego, co w miejskiej placówce jest najlepsze. Urząd Miasta chwytał się innego rozwiązania: możliwości założenia spółki medycznej, która dzięki działaniom także komercyjnym mogłaby zapewnić szpitalowi dodatkowe fundusze. Bo szpital potrzebuje wielotysięcznych, jeśli nie milionowych zastrzyków. Czy jest to ratunek? Tak naprawdę, nie wie tego nikt. - Czas, czas! W obecnej sytuacji polskiej służby zdrowia liczy się czas! - mówi jeden z lekarzy. - W dodatku nikt tak naprawdę nie wie, jak miałaby ta spółka funkcjonować. Jak się dowiedzieliśmy, do Urzędu Marszałkowskiego udała się delegacja z siedleckiego samorządu. Tematem rozmów miała być sytuacja siedleckiej służby zdrowia i wysondowanie, czy na ewentualną współpracę można by liczyć (pod marszałka podlega Szpital Wojewódzki). Spotkanie nie przyniosło żadnych rozwiązań ani deklaracji. Czy oznacza ono jednak zmianę w sposobie myślenia o przyszłości Szpitala Miejskiego?
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!