Reklama

Żal mój

10/12/2008 09:25

Wydawać by się mogło, że trudno spaść z podłogi, że są granice, których nie przekroczą główni gracze polskiej sceny politycznej mający ambicje uchodzić za elitę mego kraju, ale nie - chyba nie ma...

Oto Jarosław Kaczyński oskarżył Stefana Niesiołowskiego o to, że (ponoć) załamawszy się na pierwszym esbeckim przesłuchaniu wydał członków konspiracyjnej organizacji „Ruch”. J. K. stwierdził też, że wiedzę o tym fakcie zaczerpnął z książki wydanej przez IPN. Jednak na konferencji powiedział, iż o „wpadce” S.N. wiedział od dawna, ale nie mówił o niej, a sekret ujawnił teraz, aby ukarać go za agresywne wypowiedzi pod adresem PiS: „Gdyby kózka nie skakała...” zakończył Pan Prezes. Dzień później wyznał, iż książki, na którą się powołał w Sejmie, nie czytał, przejrzał ją, a w trakcie przeglądania wpadł mu w oko fragment dotyczący S.N. Tyle tylko, że ów cytat nie odnosi się do pierwszego przesłuchania wicemarszałka Niesiołowskiego... Zachowanie J.K. uprawnia wniosek, iż jest on osobą tyleż zakłamaną, co mściwą - wiedział o wpadce (?) S.N., lecz milczał, a teraz, by odegrać się za jego (prawdziwie) niewyparzony jęzor, ujawnia sekret. A zatem, gdyby S.N. nie pyszczył, nie zostałby zdemaskowany! Ale czy można ufać J.K., skoro wiedzę o postępku swego adwersarza zaczerpnął z książki, której nie tylko nie przeczytał, a która nie mówi o tym, o czym on mówił... Paranoja! (Kierownictwo IPN potraktowało sprawę priorytetowo i duma nad tym, jak wybrnąć z mocno niezręcznej dla Pana Prezesa sytuacji). Inna sprawa, że ktoś (Tusk?, Schetyna?) w końcu powinien upomnieć p. Niesiołowskiego, że równanie do p. Palikota chluby mu nie przynosi, ale postawa p. Jarosława K. takoż zbliża go do standardów bliższych maglowi, niż debacie parlamentarnej. W strefie schamienia znalazł się też p. Radosław Sikorski („femme fatale”, naszej polityki), który podczas obchodów rocznicy przyznania p. Lechowi Wałęsie Pokojowej Nagrody Nobla, powiedział: „Panie Lechu, pan się nie przejmuje tym, co niektóre karły moralne w tej chwili wygadują”. Słowa brzydkie i zgoła niedyplomatyczne, tym bardziej że p. Sikorski był członkiem PiS czerpiąc z tego stosowne profity. Jak tylko zobaczył, że łajba Kaczyńskich bierze wodę, zgrabnie przeskoczył do PO i wdzięcząc się do nowych kolegów, zaczął lać wiadra pomyj na niedawnych towarzyszy partyjnych. I tak zostało... A mnie, praktykującego ewangeliczny nakaz szacunku dla innych ludzi, obraża i upokarza, że moim krajem rządzą ludzie miałcy, aroganccy, złośliwi, często o trudnych do ustalenia przekonaniach politycznych i - co tu owijać w bawełnę - po prostu prostaccy. Boxer

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama
Najnowsze wiadomości