Reklama

Zalanie

W Łukowskim Ośrodku Kultury bezsilnie zgrzytają zębami. Na remont Galerii PROwizorium i zakupy nowych sprzętów poszło 60 tys. zł, a tymczasem po zimowych zniszczeniach remont na dobrą sprawę można zaczynać od nowa.

- Pomieszczenia odnowiliśmy w takim stopniu, w jakim pozwalały nam oszczędności - mówi Jarosław Juchniewicz, dyrektor
ŁOK-u. - W Galerii PROwizorium wymieniliśmy oświetlenie, miejscami był wyrównywany tynk, zrobiono nową scenę oraz odmalowano ściany i sufit.

Zima wszystko zniweczyła

Z dalszych wyjaśnień dyrektora wynika, że każdego roku odnawiano po kilka pomieszczeń w Domu Kultury, a niecałe dwa lata temu przeprowadzono spory remont w sąsiednim gmachu Miejskiej Biblioteki Publicznej (wchodzącej w skład ŁOK-u). Na generalny remont dachu na Domu Kultury i Bibliotece nie starczało pieniędzy. I było jako tako do tegorocznej śnieżnej zimy.
W tym roku, gdy roztapiał się śnieg, woda przez byle jaki dach ciekła po ścianach i sufitach. Na piętrze w Galerii PROwizorium na suficie pojawiły się żółte plamy, a na ścianach zacieki. Gdzieniegdzie zaczął się wybrzuszać tynk. W znajdującym się na strychu pomieszczeniu dawnej pracowni fotograficznej posypały się cegły wokół framugi przy oknie. W innych pomieszczeniach, np. w kuchni i w archiwum, z zaciekami jest jeszcze gorzej. W MBP plamy są na suficie w czytelni i wypożyczalni dla dorosłych oraz na całej klatce schodowej.
- Na malowanie w Domu Kultury potrzeba teraz co najmniej z 10 tys. zł, a w Miejskiej Bibliotece Publicznej jeszcze więcej - szacuje J. Juchniewicz. - Nie mamy pieniędzy. Galerię PROwizorium odmalują nam w ramach gwarancji. A co z pozostałymi pomieszczeniami?

Czasy Piłsudskiegoi czasy Stalina

Dyrektor ŁOK-u uważa, że należałoby zacząć od generalnego remontu dachu. Czy przekona do takiej inwestycji burmistrza? Czy przekona radnych?
J. Juchniewicz ma wątpliwości, czy jest sens wydawać pieniędze na remonty starych gmachów, które nie zawsze są dostosowane do potrzeb dzisiejszych placówek kulturalnych. Biblioteka mieści się w budynku przedwojennego Towarzystwa Kulturalnego „Ogniwo”, który postawiono w rok po odzyskaniu przez Polskę niepodległości (1919). Dom Kultury zajmuje gmach dawnego Komitetu Miejskiego PZPR, wybudowany w roku śmierci Stalina (1953). ŁOK nie jest właścicielem żadnego z nich, więc nie może się starać o dotacje na remonty, a wniosek, złożony przed dwoma laty w Ministerstwie Kultury przez Urząd Miasta, gdy ubiegano się o pieniądze na remont gmachu MBP, przepadł ze względów formalnych. Wniosek wysłano na niewłaściwym druku.

Stracone szanse i zmierzch kultury
Władze miejskie nie skorzystały z nadarzającej się okazji kompleksowego uregulowania spraw lokalowych dla wszystkich łukowskich placówek kultury: Domu Kultury, Biblioteki i Kina „Oaza”. Taką okazją była możliwość przejęcia od likwidowanej spółki „Łukbut” budynku zakładowego kina „Miś” i znajdującej się przy nim działki. Jak przypomina J. Juchniewicz, miasto mogło przejąć nieruchomości za śmieszne pieniądze - 30 tys. zł, w formie rozliczeń z tytułu zobowiązań podatkowych bankrutującej fabryki wobec miasta. Na tej działce, za pieniądze, które od lat przychodzi płacić prywatnym właścicielom przedwojennego budynku kina „Oaza”, już można by wybudować nowy gmach ŁOK-u.
- Za dwa lata będą wycofane filmy na celuloidzie. Mają być tylko w technologii cyfrowej. Nie mamy aparatury do ich wyświetlania. Czy w starej, cudzej ruderze będziemy montowali nowoczesne kino? Szczerze w to wątpię. Być może nadchodzi zmierzch miejskiej kultury - zakończył J. Juchniewicz.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama
Najnowsze wiadomości