Reklama

Zalewa nas!

07/09/2010 12:25

Niewielki obszar, zaznaczony na mapie najbardziej intensywnym, granatowym kolorem, pokrywa się niemal dokładnie z terenem zajmowanym przez powiat siedlecki. Niestety, ta ciemna plama oznacza dla setek, a może nawet tysięcy mieszkańców, same kłopoty.

- Najbardziej intensywne opady deszczu zanotowano w Siedlcach - tak rozpoczęła się 2 września prognoza pogody w telewizyjnych „Wydarzeniach”. - Spadło tam około 130 milimetrów wody na metr kwadratowy. A te milimetry narastały z każdym dniem. W sumie, momentami bardzo intensywny deszcz, padał prawie 3 dni i 3 noce. Na efekty nie trzeba było długo czekać. Na terenie Siedlec i całego powiatu doszło do dziesiątków podtopień. Zalane zostały nie tylko pola, chodniki i ulice, ale także bardzo wiele posesji. Woda wdzierała się do piwnic, a nawet budynków gospodarczych i mieszkań.
W rzekach regionu, głównie na Liwcu, poziom wody był wyższy niż w czasie wiosennych powodzi.
3 września o godzinie 11.30 Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej podał ostrzeżenie hydrologiczne następującej treści: „W ciągu najbliższej doby przewiduje się dalszy wzrost poziomu wody na Liwcu przy przekroczonych stanach ostrzegawczych, a lokalnie także alarmowych”. Ogłoszony został trzeci stopień zagrożenia.
I rzeczywiście, komunikat IMiGW okazał się bardzo precyzyjny. Pomimo, że deszcz przestał wreszcie padać, poziom wody w Liwcu rósł dramatycznie. Woda spływała bowiem z łąk i pól. 4 września byłem nad Liwcem w okolicach Strzały, Zaliwia i Wólki Proszewskiej. Rzeka w tym rejonie przypominała jedno wielkie rozlewisko. Zalanych zostało nie dziesiątki, a setki hektarów gruntów. Tak wysokiego poziomu wody nie było od lat. W Strzale podchodziła ona pod pierwsze zabudowania, a gospodarstwo położone bliżej rzeki ze wszystkich stron było otoczone wodą. Podobnie wyglądała też sytuacja w powiecie węgrowskim, szczególnie w okolicach wsi Sowia Góra i Krypy. Tylko w rejonie Golic i Purzeca Liwiec podtopił kilkadziesiąt hektarów łąk i pól, a w Purzecu woda zaczęła się wdzierać do budynków mieszkalnych. 3 września nieprzejezdna była droga pomiędzy Purzecem a Jagodnią. Także na trasie Purzec-Borki Siedleckie woda płynęła wierzchem jezdni.
W pierwszych dniach września straż pożarna w całym regionie miała ręce pełne roboty. Urywały się telefony z prośbami o interwencję. To był niemal stan wyjątkowy, choć oficjalnie oczywiście nikt go nie ogłaszał.
- Tylu zgłoszeń i interwencji nie mieliśmy od 2005 roku - informują w Komendzie Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Siedlcach. - Wtedy były one związane z sierpniową burzą i połamanymi konarami drzew. Teraz walczymy ze skutkami bardzo intensywnych opadów. Do godziny 13.45 (3 września), KM PSP w Siedlcach interweniowała aż 73 razy. Działania związane były przede wszystkim w wypompowywaniem wody z zalanych piwnic i budynków gospodarczych oraz udrażnianiem kratek w instalacjach deszczowych. Wykonywano przekopy odprowadzające wodę. Konieczne były też bardzo poważne, nawet kilkudniowe akcje, związane z obwałowywaniem zalewanych posesji.
Poza samymi Siedlcami (gdzie wodę wypompowywano z 23 posesji) najwięcej interwencji strażacy musieli podejmować w następujących gminach: Kotuń (10), Skórzec (8), Domanice (5), Korczew (4) i Paprotnia (3). Oczywiście pracowały też jednostki OSP.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama
Najnowsze wiadomości