Prąd z roku na rok jest coraz droższy. Gmina Mrozy, analizując ostatnie wydatki związane z zakupem energii elektrycznej, doszła do wniosku, że najwyższy czas podjąć działania i szukać rozwiązań na własną rękę.
– Na razie korzystamy z tego, że ceny energii elektrycznej zostały zamrożone, ale co potem? Wspólne zakupy energii w grupach zakupowych wydają się niewystarczające – mówi burmistrz Dariusz Jaszczuk. Jak twierdzi, samorządy, chcąc zaoszczędzić, muszą stosować rozwiązania na pograniczu działalności gospodarczej. To pozwala na zmniejszenie wydatków oraz tworzenie własnych źródeł: farm fotowoltaicznych, biogazowni, wiatraków czy magazynów energii.
Na szczęście pomysłów nie brakuje. Gmina Mrozy, by zoptymalizować wydatki na zakup energii, tworzy spółdzielnię energetyczną, która pozwoli na zmniejszenie wydatków zakupu energii oraz tworzenie własnych źródeł (miałoby to nastąpić 1 stycznia 2026 r.). Na początku do spółdzielni mają być włączone podległe jednostki, Ośrodek Kompleksowej Rehabilitacji w Rudce (SPZOZ w Siedlcach) oraz podmiot gospodarczy, posiadający własną farmę fotowoltaiczną zabezpieczającą około 40% potrzeb gminy.
– Dziś zapotrzebowanie gminy na energię elektryczną wynosi 2,3 MWh. Gdyby dołączył do nas szpital, byłoby to 3,3 MWh. Szacowane oszczędności gminy w pierwszym etapie funkcjonowania spółdzielni bez żadnych inwestycji wyniosą około 200 tys. zł – wylicza burmistrz.
Gmina myśli też o budowie własnej farmy fotowoltaicznej. – Fotowoltaika ma dużo zalet, ale ma też jedną podstawową wadę: nie pracuje w nocy i zimą – mówi Dariusz Jaszczuk. – W związku z tym, chcąc rozwijać taką spółdzielnię, trzeba będzie pójść wielokierunkowo, pozyskując inne źródła energii, takie jak biogazownie, lub budując magazyny energii. Cały czas analizujemy rynek i poszukujemy różnych rozwiązań. Niedawno pojawił się pomysł produkcji wodoru z produkcji nadwyżek szczytowych farm fotowoltaicznych z przeznaczeniem na domieszki do gazu ziemnego do lokalnej stacji LNG w Mrozach, która zaopatruje sieć gazową: Mrozów, Kałuszyna i Cegłowa. Prowadzimy już w tej sprawie szczegółowe rozmowy z jedną z firm.
Chodzi o nadwyżki energii, które można przekształcać w wodór i przechowywać jako paliwo. Wodór może zastąpić paliwa kopalne fot. AK w wielu branżach, w tym w przemyśle, transporcie oraz wytwarzaniu energii. Jego wykorzystanie pozwala na redukcję emisji CO2 i wspiera walkę ze zmianami klimatycznymi. Ale, jak podkreśla burmistrz, jest wiele znaków zapytania. Po pierwsze, produkcja „zielonego” wodoru poza energią elektryczną wymaga dużej ilości wody. Po drugie – koszty jego produkcji są nadal niekonkurencyjne w stosunku do innych surowców energetycznych. Bez stabilnego wsparcia (dopłat rządowych) i jednoznacznych ram prawnych inwestycje w tym kierunku są ryzykowne. Dlatego gmina poszukuje dalej.– Rozważamy też budowę biogazowni, które dają stabilne dostawy energii całą dobę, niezależnie od pory roku i mogłyby powstawać przy wielkotowarowych gospodarstwach rolnych z pokrywaniem się stref uciążliwości. Jest jeszcze inna możliwość: budowa magazynów energii które są kosztowne – odpowiada burmistrz. – I nad tym będziemy się mocno zastanawiać.
Instalacje fotowoltaiczne są najefektywniejsze w ciągu dnia, a zwłaszcza w południe (ze względu na największe nasłonecznienie). W tym czasie zapotrzebowanie w gospodarstwach domowych na energię elektryczną maleje, bo większość użytkowników jest w pracy albo w szkole. – W ciągu dnia, kiedy prąd ma nawet wartość minusową, należałoby go magazynować i sprzedawać w takich porach, kiedy jest na niego maksymalne zapotrzebowanie – tłumaczy burmistrz.
Mińsk Mazowiecki razem z innymi gminami i miastami powiatu mińskiego tworzy tzw. grupę zakupową energii elektrycznej. – Organizujemy razem przetarg, co jest atutem przy negocjowaniu cen. One są zawsze dużo lepsze niż w przypadku podmiotów podchodzących samodzielnie do zamówień publicznych – zwraca uwagę burmistrz Marcin Jakubowski.
Poza tym miasto jest w tej dobrej sytuacji, że posiada Przedsiębiorstwo Energetyki Cieplnej, które wytwarza również energię elektryczną. – Niestety, przepisy nie pozwalają bezpośrednio korzystać z energii, którą produkujemy przez własną spółkę. Gdyby było to możliwe, udałoby się zaspokoić potrzeby wszystkich instytucji miejskich, dlatego że PEC produkuje 10 razy więcej energii elektrycznej rocznie, niż zużywają one wszystkie razem wzięte – podkreśla Marcin Jakubowski. Burmistrz liczy jednak na zmianę przepisów. – Jeżeli do niej dojdzie, korzystanie z własnej energii elektrycznej będzie najbardziej opłacalne – dodaje. W tej chwili miasto przymierza się do jednej z większych inwestycji na terenie aquaparku, która pozwoli zminimalizować koszty. PEC wybuduje tam kogeneracyjne źródło energii i ciepła. A to umożliwi produkcję ciepła i energii elektrycznej na potrzeby aquaparku zarówno z gazu ziemnego, jak i energii słonecznej.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
"Fotowoltaika ma dużo zalet, ale ma też jedną podstawową wadę: nie pracuje w nocy i zimą – mówi Dariusz Jaszczuk." To nie mała wada, jednak również gdy zdarzy się awaria na trafo, też nic prądu nie uświadczy prosument, jest "blekałt"... tutaj odzywa się potęga nie taniego rozwiązania którym jest magazyn energii - ładujemy swoje akumulatory także w sobotę i niedzielę (przy pogodzie sprzyjającej, oczywiście) kiedy urzędy mają fajrant. Farmy fotowoltaiczne są niezłym pomysłem, ale nawet telefonu nie naładujemy mając w gminie potencjalnie 100MW jeśli walnie stacja PGE... wtedy to kwiatek do kożucha przez ileś godzin/dni - zależnie od przyczyny rozłączenia intalacji, a mogą być burze, ukraińska rakieta, tęczowe ludziki etc. ;) Nie ma nic darmo, ale warto iść w niezależność - tego w kraju bardzo brakuje, rozproszonych niezależnych źródeł zasilania blisko kowalskiego.
zielony nie-ład wykończy wszystkich - zaprowadzany przez PiS i PO z przybudówkami. TYLKO Grzegorz Braun i Konfederacja Korony Polskiej z Polakami jest lekarstwem!
To dlaczego PEC z Mińska nie podłączy basenów do swojej sieci i zasila ze swojej kogeneracji? Po co budować mały układ z dużą zmiennością odbioru zamiast korzystać z efektu skali. Zresztą małe układy kogeneracyjne mają gorszą sprawność niż układy większe. Czy ktoś może to wyjaśnić? Bo nie rozumiem.
"Fotowoltaika ma dużo zalet, ale ma też jedną podstawową wadę: nie pracuje w nocy i zimą – mówi Dariusz Jaszczuk." To nie mała wada, jednak również gdy zdarzy się awaria na trafo, też nic prądu nie uświadczy prosument, jest "blekałt"... tutaj odzywa się potęga nie taniego rozwiązania którym jest magazyn energii - ładujemy swoje akumulatory także w sobotę i niedzielę (przy pogodzie sprzyjającej, oczywiście) kiedy urzędy mają fajrant. Farmy fotowoltaiczne są niezłym pomysłem, ale nawet telefonu nie naładujemy mając w gminie potencjalnie 100MW jeśli walnie stacja PGE... wtedy to kwiatek do kożucha przez ileś godzin/dni - zależnie od przyczyny rozłączenia intalacji, a mogą być burze, ukraińska rakieta, tęczowe ludziki etc. ;) Nie ma nic darmo, ale warto iść w niezależność - tego w kraju bardzo brakuje, rozproszonych niezależnych źródeł zasilania blisko kowalskiego.
zielony nie-ład wykończy wszystkich - zaprowadzany przez PiS i PO z przybudówkami. TYLKO Grzegorz Braun i Konfederacja Korony Polskiej z Polakami jest lekarstwem!
To dlaczego PEC z Mińska nie podłączy basenów do swojej sieci i zasila ze swojej kogeneracji? Po co budować mały układ z dużą zmiennością odbioru zamiast korzystać z efektu skali. Zresztą małe układy kogeneracyjne mają gorszą sprawność niż układy większe. Czy ktoś może to wyjaśnić? Bo nie rozumiem.