Połączyli siły. Protest w Zdanach.
Tu nie ma polityki, albo zwyciężymy albo umrzemy z głodu. Albo zwyciężymy albo zostaniemy bez transportu. Albo zwyciężymy albo zamarzniemy i zostaniemy bez energii – mówili protestujący.
W całej Polsce odbywają się protesty rolników by wyrazić swój niepokój i sprzeciw wobec nowych regulacji dotyczących sektora rolniczego. 9 lutego kilkadziesiąt ciągników i ciężarówek zablokowało DK2 w miejscowości Zdany.
https://youtu.be/qs3Af0-Dp70- Nie wszyscy pamiętają lub nie wiedzą, że to tutaj właśnie na Zdanach zaczęło się 25 lat temu – wspominał na scenie Sławomir Izdebski z OPZZ. – W trzaskającym mrozie 2,5 tys. rolników zablokowało drogę, to wtedy wspólnie z Andrzejem Lepperem i pod jego przywództwem sparaliżowaliśmy kraj, kiedy nie było jeszcze telefonów komórkowych i Internetu. Nie było tu też traktorów, były brony i wały ze słomy i oczywiście, choć przykro to wspominać, była słynna wojna z policją. My byliśmy zwycięzcami, ale nigdy do tego nie powinno dochodzić.
Sławomir Izdebski mówił, że w momencie gdy rolnictwo zaczęło się rozwijać Unia Europejska próbuje rolnikom zadać śmiertelny cios. – Jako wszystkie związki zawodowe podjęliśmy decyzję, że nie ma zgody na jakąkolwiek realizację „zielonego ładu”. Polska ma się wycofać i koniec! – grzmiał.
Tu można wysłuchać konferencji prasowej:
Demonstranci, uzbrojeni w transparenty flagi skandowali hasła dotyczące utrzymania praw rolników oraz sprzeciwu wobec proponowanych reform.
- Ukraina to wielka krzywda dla wszystkich, dla przewoźników dla górników i dla rolników, mamy wspólny cel – mówił Izdebski. – To też trzeba uregulować. Poza tym mamy rolniczą 12, na razie tylko PSL ją popiera, za co dziękujemy, ale oczekujemy, że ten dokument wejdzie w życie i będzie natychmiast realizowany, bo na to czekają polscy rolnicy.
- Organizacje prozwierzęce i również posłowie i senatorowie, którym się marzy likwidacja hodowli zwierząt futerkowych powołali zespół, który ma za zadanie stopniowe wygaszanie hodowli w Polsce i zaczynają od norek. Mówią, że tylko norki… ale to dopiero początek. Nie ma na to zgody – mówi Izdebski.
- Zielonym ładem próbuje się nam zakazać prowadzenia gospodarstw, firm i zajmowania się tym, czym dzisiaj się zajmujemy. Mówią nam, nie będziecie mieli górnictwa, rolnictwa i firm transportowych. Żywność przecież można sprowadzić z Ameryki, Azji za taką cenę, jaką będą od nas żądali. Bezpieczeństwo żywnościowe Polski będzie zagrożone – mówił Szczepan Wójcik prezes Instytutu Gospodarki Rolnej.
Do protestu rolników w Zdanach przyłączyli się transportowy, górnicy i pszczelarze.
Jacek Sokół z Komitetu Obrony Przewoźników i Przedsiębiorców Transportu Polskiego powiedział, że transportowcy jednoczą się z rolnikami, bo mają wspólne cele. – Nas też chcieli zepchnąć na margines Europy, gdzie jeszcze jesteśmy liderem w branży i podsuwają nam takie same rozwiązania, a nasz rynek chcą oddać Ukraińcom i firmom białoruskim, które rejestrują się w Polsce i zabierają nam prace, o nich nikt nic nie wie. - Staliśmy 73 dni na granicy… poświeciliśmy wiele, bo wiedzieliśmy, że walczymy o Polskę… bo transport to 6 proc. PKB. Gdyby część z tego odpadło, to rząd przyjdzie do społeczeństwa i powie że brakuje w budżecie pieniędzy i wam podniesie podatki. Otwarto Ukraińcom wrota Europy, a rolnicy, przewoźnicy, górnicy, pszczelarze wszyscy jesteśmy beneficjentami tej chorej wschodniej polityki poprzedniego rządu i jak się wydaje, chyba i obecnego.
Rafał Jedwabny ze Związku Zawodowego Sierpień 80, przedstawiciel górników mówił – Jesteśmy na początku drogi walki o swoje życie. Dokąd nas doprowadzono w kraju, gdzie mamy miliardy ton złóż węgla, zaczyna go brakować? Mówią, zamykajcie swoje kopalnie, bo niszczycie środowisko, a z drugiej strony przywożą 20 mln. ton rocznie z zagranicy utrzymując miejsca pracy w Kolumbii USA czy innych, mają gdzieś Polaków. Polska, która była niezależna energetycznie, tak jak jeszcze jest niezależna gospodarczo, dzisiaj staje się zakładnikiem. Rząd sprowadzał węgiel za 3.500 zł za tonę, gdzie nasz był za 300 zł, za to zapłaciliśmy wszyscy w rachunkach. Na początku próbowali to wszystko ukryć, wprowadzając dopłaty do energii… Za chwilę ceny energii zostaną uwolnione.
Jedwabny twierdzi, że najtańsza energia jest z węgla brunatnego a potem z kamiennego. – Żebyśmy nie byli konkurencją dla zielonego szaleństwa i ich interesów, nałożono na nas kary do każdej tony węgla. Każą nam płacić 100 euro, by nie produkować taniej energii z węgla, która mogłaby napędzać naszą gospodarkę. – Mi nie wolno spalić więcej niż 3 papierosy, bo lodowce stopnieją, ale na szczyty klimatyczne każdy leci oddzielnym odrzutowcem.
Podczas protestów obecny był również ks. Stanisław Choćko duszpasterz rolników diecezji siedleckiej, który wspiera duchowo protestujących. – Módlmy się o zwycięstwo, bo niszczy się trzy podstawowe wartości: człowieka, jego życie i godność i ojczyznę, bo podstawą tych wartości jest niezależne gospodarstwo domowe i rolne.
- Gdzie ma być wójt, jak nie ze swoimi mieszkańcami, którzy walczą o swoje i nasze prawa – mówił Hubert Pasiak wójt gm. Zbuczyn, który również pojawił się wśród protestujących.
Pszczelarze również nie kryli rozżalenia istniejącą sytuacją. – Zalewa nas miód nie tylko z Ukrainy, ale również z innych państw, to miód słabszej jakości, za jakością idzie cena. Każdy chce kupić taniej, a to uderza w nasze pasieki, gdzie produkujemy bardzo dobry jakościowo miód, który niestety przegrywa ceną, nie jakością z tym sprowadzanym. A Polska powinna być mlekiem i miodem płynąca.
Musimy się jednoczyć, jednym protestem na pewno niczego nie załatwimy, ale pokażemy mobilizację taką, jak jest dzisiaj i 20 lutego zbierzemy się w Warszawie na marszu gwiaździstym i nie ruszymy się dopóki nie wycofają zielonego ładu, dopóki nie załatwią sprawy transportowców i górników – mówili protestujący.
Zdjęcia: Aga Król
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze