Teoretycznie liczą się programy i to, co partie zamierzają zrobić dla obywateli, kiedy wygrają wybory parlamentarne. Teoretycznie listy wyborcze i kolejność polityków na nich jest kwestią mało ważną. Praktycznie już na kilka miesięcy przed wyborami, których oficjalnej daty prezydent jeszcze nie podał, zaczynają się przetasowania, gry podjazdowe, rywalizacja o to, kto, i na którym miejscu na liście się znajdzie. Ostatecznie jednak to wyborcy po przeprowadzonym castingu, a takim będzie kampania wyborcza, dadzą zatrudnienie 460 posłom i 100 senatorom.
Sporo zamieszania w układanie list wyborczych wprowadziła zmiana w przepisach, gdzie określono tzw. parytet płci. Po raz pierwszy zdarzy się, że aby lista wyborcza została zarejestrowana, musi znaleźć się na niej nie mniej niż 35 proc. kobiet i również nie mniej niż 35 proc. mężczyzn. Pierwsza pozycja polityka na liście świadczy o jego pozycji w partii. Istnieje także przekonanie, poparte praktyką, że pierwsze miejsce to niemal pewny mandat posła.
PO - już wie, kto
Najwięcej emocji budzi zawsze nazwisko lidera, który otwierać ma listę kandydatów w okręgu wyborczym. Platforma Obywatelska przyjęła wewnętrzny regulamin precyzyjnie określający miejsca kobiet i mężczyzn na liście. Na pierwszych trzech pozycjach na liście musi być co najmniej jedna kobieta i jeden mężczyzna. Natomiast w pierwszej piątce muszą być wpisane co najmniej dwa nazwiska kobiet i dwa mężczyzn. – To nie jest puszczanie oka do wyborców - zapewnia poseł PO, Czesław Mroczek. – Zdarzyło się, że w jednym okręgu wyborczym na pierwsze cztery miejsca na liście zgłoszono kobiety.
Na listach zaproponowanych przez PO w okręgu siedlecko-ostrołęckim, zgodnie z oczekiwaniami, pozycja lidera przypadła mińskiemu posłowi Czesławowi Mroczkowi, który jest też sekretarzem klubu parlamentarnego. Drugie miejsce na liście przeznaczono dla Jacka Kozaczyńskiego, posła z Siedlec. Zgodnie z regulaminem na trzecim miejscu jest kobieta – Stanisława Okularczyk, była wiceminister rolnictwa w rządzie PiS (w PO od 2006 roku). Czwarte miejsce przeznaczono dla Andrzeja Kani, posła z Ostrołęki. Pierwszą piątkę miejsc na liście, uważaną przez polityków za najbardziej atrakcyjną, zamyka Elżbieta Lanc, radna sejmiku mazowieckiego. W sumie na listach PO w okręgu siedlecko-ostrołęckim ma być 10-11 kobiet, może o mniej znanych nazwiskach w regionie, ale, jak wyjaśnił Czesław Mroczek, popularnych i aktywnych w swoich małych środowiskach.
Po raz pierwszy według nowych zasad, w okręgach jednomandatowych (kilka powiatów), wybierać będziemy senatorów. Z okręgu, który tworzą: Siedlce, Sokołów Podlaski i Łosice o mandat senatora walczyć będzie Marta Sosnowska, znana w Siedlcach jako były wiceprezydent i przekonująca do siebie mieszkańców powiatu sokołowskiego jako obecny wicestarosta sokołowski. O głosy z okręgu, który tworzą powiaty: miński, węgrowski i garwoliński, zabiegać będzie przedsiębiorca i radny miasta Mińska Mazowieckiego – Andrzej Kuć.
PiS
- zasilą spadochroniarze
Na razie politycy Prawa i Sprawiedliwości zdecydowanie zaprzeczają, że robią przymiarki do układania list wyborczych. Jednak padają już różne nazwiska i nazwy okręgów, w których politycy mogą wystartować. Parlamentarzyści mają obecnie za zadanie wykonać określoną pracę w terenie, spotykać się z wyborcami i być może już w czerwcu poznają wolę partii i swoje miejsce w szeregu. Przed czterema laty, pierwsze miejsce na liście PiS w okręgu siedlecko-ostrołęckim i wsparcie w kampanii ówczesnego prezydenta Lecha Kaczyńskiego miała pracownica Kancelarii Prezydenta, Elżbieta Jakubiak (obecnie PJN). Została do regionu przywieziona w tzw. teczce. Mandat zyskała i jej robocze kontakty z regionem, w którym ją wybrano, się skończyły. W tegorocznych wyborach wszystko wskazuje, że scenariusz się powtórzy. Na pierwsze miejsce na liście w okręgu szykowany jest Jacek Sasin, kolejny współpracownik nieżyjącego prezydenta Kaczyńskiego.
Z drugiej pozycji wystartuje z pewnością poseł Krzysztof Tchórzewski. W nieoficjalnych rozmowach pojawiają się także spekulacje, że na listach PiS może znaleźć się syn posła, radny sejmiku Karol Tchórzewski. Na trzecim miejscu ma być kobieta, obecna posłanka Teresa Wargocka (Mińsk Maz.), była radna wojewódzka. Czwarte miejsce powinno być dla Arkadiusza Czartoryskiego, kandydata z subregionu ostrołęckiego. Do ponownego ubiegania się o mandat senatora w okręgu złożonym z powiatów: siedleckiego, sokołowskiego i łosickiego przyznaje się obecny senator Waldemar Kraska. Natomiast w okręgu składającym się z powiatów: węgrowskiego, mińskiego i garwolińskiego może wystartować obecny senator Henryk Górski. Jeżeli partia zdecydowałaby się na innych kandydatów, to niewykluczone, że obecni senatorowie wystartują z komitetów niezależnych.
PSL - może tu, a może tu...
Swoich gotowych list nie ma jeszcze PSL, ale przymiarki do konkretnych miejsc na liście są już czynione. Niekwestionowaną jedynką na liście PSL do Sejmu będzie Marek Sawicki, obecny minister rolnictwa. Z drugiego miejsca mógłby kandydować Krzysztof Borkowski (obecny poseł), ale jak z nieoficjalnych rozmów i informacji wynika, poseł ma dylemat: być dwójką do Sejmu, czy liderem i jedynką na liście do Senatu. Jeżeli zdecyduje się na kandydowanie do Sejmu, wówczas na giełdzie nazwisk do Senatu z tego okręgu złożonego z powiatów siedleckiego, sokołowskiego i łosickiego pojawi się Marian Zalewski (obecny wójt roku ze Sterdyni). Marian Zalewski pytany o to, nie ukrywa, że raczej się na takiej funkcji nie widzi. Jeżeli jednak partia go wystawi na listy, czy to do Sejmu, czy Senatu, będzie do dyspozycji i do pracy. Krystyna Mikołajczuk-Bohowicz, wójt z Repek, o której także w kuluarach się mówi jako o mocnym kandydacie na listach, mogłaby mocno wesprzeć PSL do Sejmu, ale wówczas „zabiera” głosy tych, którzy oddają je na Marka Sawickiego. Mogłaby więc być kandydatem do Senatu. Jest jeszcze Janina Ewa Orzełowska –członek Zarządu Województwa Mazowieckiego, której nazwisko także pada w rankingu kandydatów do Sejmu lub Senatu.
SLD - premier też chce
Trwają zabiegi o pierwsze miejsce na liście SLD do Sejmu. Liderem i naturalnym kandydatem jest poseł Stanisława Prządka, sekretarz klubu parlamentarnego. Ale ta „jedynka” jest także miejscem pożądanym przez byłego premiera i byłego posła Józefa Oleksego, który chce powrócić do aktywnego uprawiania polityki. Warszawskie struktury SLD proponują natomiast na lidera listy w okręgu siedlecko--ostrołęckim Włodzimierza Czarzastego, szefa stowarzyszenia „Ordynacka”. O jedynkę na liście, jako miejsce „biorące” mandat w wyborach, zabiega także Unia Pracy, która chce iść wspólnie z Sojuszem do wyborów. UP zainteresowana jest pierwszym miejscem dla swoich polityków w Siedlcach, ale także w Poznaniu, Gdyni, Krakowie. Kto i na jakim miejscu stanie do wyborów – zadecydują władze partii.
Oficjalnie i nieoficjalnie
Tylko PO ma już pewniaków na swoich listach. Pozostali dopiero zdecydują o tym, kto i na jakiej znajdzie się pozycji. Tak więc informacje na ten temat są nieoficjalne, choć bardzo prawdopodobne...
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!