Miał 3,5 roku, gdy 18-letnia Wanda Bulik, córka piekarza z Wesołej, zobaczyła go w 1942 roku w pociągu. „Był śliczny, z blond lokami, ładnie ubrany (...). Siedział w wagonie, rezolutnie do wszystkich się uśmiechał i pilnował paczuszki. „On już trzeci raz jedzie do Mińska i z powrotem – powiedział (konduktor). – Szkoda go.”
„W paczuszce były ubranka: sweterki, trykotowe bluzeczki, spodenki na szelkach, bardzo ładne rzeczy oraz kartka, że chłopczyk nazywa się Toluś Wajsztajn, ma trzy i pół roku, i prośba, żeby się nim chwilowo zaopiekować.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!