Rozmowa z biskupem Tadeuszem Pieronkiem
Księże Biskupie, w jednej z relacji z kopalni „Halemba” padły następujące słowa: „Modliliśmy się o cud - a cudu nie było”... - Sądzę, że o cudach myślimy czasem w sposób bardzo uproszczony. Cud jest wydarzeniem zbieżnym z modlitwą o interwencję Boga, ale też On interweniuje w nasze życie bez przerwy - to, że żyjemy, jest cudem samym w sobie. Tymczasem wielu z nas chciałoby co jakiś czas widzieć zjawiska, czy zdarzenia, nie mieszczące się w naturalnym porządku, które - jak sądzą - wzmacniałyby ich wiarę. Takie myślenie jest wystawianiem Boga na próbę, domaganiem się, by potwierdził, iż jest kim jest... Komunikaty o sytuacji w „Halembie” wyraźnie mówiły, że nie dość, iż temperatura wybuchu sięgnęła dwu tysięcy stopni, to jeszcze zaniknął tlen - co samo w sobie było wyrokiem śmierci na pracujących tam górników. Przybywający do kopalni ludzie chcący dowiedzieć się czegoś o losach bliskich, szukając nadziei, modlili się o cud; a nuż komuś (ojcu, mężowi, bratu) jakoś udało się przetrwać, gdzieś się schronić i być poza zasięgiem ognia. I ta modlitwa była mocowaniem się ludzkiego rozumowania z faktami, z pożądaniem cudowności. - Sądzę, że o cudach myślimy czasem w sposób bardzo uproszczony. Cud jest wydarzeniem zbieżnym z modlitwą o interwencję Boga, ale też On interweniuje w nasze życie bez przerwy - to, że żyjemy, jest cudem samym w sobie. Tymczasem wielu z nas chciałoby co jakiś czas widzieć zjawiska, czy zdarzenia, nie mieszczące się w naturalnym porządku, które - jak sądzą - wzmacniałyby ich wiarę. Takie myślenie jest wystawianiem Boga na próbę, domaganiem się, by potwierdził, iż jest kim jest... Komunikaty o sytuacji w „Halembie” wyraźnie mówiły, że nie dość, iż temperatura wybuchu sięgnęła dwu tysięcy stopni, to jeszcze zaniknął tlen - co samo w sobie było wyrokiem śmierci na pracujących tam górników. Przybywający do kopalni ludzie chcący dowiedzieć się czegoś o losach bliskich, szukając nadziei, modlili się o cud; a nuż komuś (ojcu, mężowi, bratu) jakoś udało się przetrwać, gdzieś się schronić i być poza zasięgiem ognia. I ta modlitwa była mocowaniem się ludzkiego rozumowania z faktami, z pożądaniem cudowności.
- Sądzę, że o cudach myślimy czasem w sposób bardzo uproszczony. Cud jest wydarzeniem zbieżnym z modlitwą o interwencję Boga, ale też On interweniuje w nasze życie bez przerwy - to, że żyjemy, jest cudem samym w sobie. Tymczasem wielu z nas chciałoby co jakiś czas widzieć zjawiska, czy zdarzenia, nie mieszczące się w naturalnym porządku, które - jak sądzą - wzmacniałyby ich wiarę. Takie myślenie jest wystawianiem Boga na próbę, domaganiem się, by potwierdził, iż jest kim jest... Komunikaty o sytuacji w „Halembie” wyraźnie mówiły, że nie dość, iż temperatura wybuchu sięgnęła dwu tysięcy stopni, to jeszcze zaniknął tlen - co samo w sobie było wyrokiem śmierci na pracujących tam górników. Przybywający do kopalni ludzie chcący dowiedzieć się czegoś o losach bliskich, szukając nadziei, modlili się o cud; a nuż komuś (ojcu, mężowi, bratu) jakoś udało się przetrwać, gdzieś się schronić i być poza zasięgiem ognia. I ta modlitwa była mocowaniem się ludzkiego rozumowania z faktami, z pożądaniem cudowności.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!