To wydarzenie bez precedensu w historii placówki. Dom Pomocy Społecznej „Nad Stawami” w Siedlcach świętował jednocześnie setne urodziny dwóch mieszkanek – Janiny Górzyńskiej i Stanisławy Mazurek. Były torty, życzenia od premiera i wojewody, wzruszające wspomnienia oraz symboliczne „200 lat”, które na długo pozostanie w pamięci mieszkańców i gości.
Dwa serca, jeden wiek – takiego dnia Dom Pomocy Społecznej „Nad Stawami” w Siedlcach jeszcze nie przeżywał. Po raz pierwszy w historii placówki jednocześnie swoje setne urodziny świętowały dwie mieszkanki – Janina Górzyńska i Stanisława Mazurek. Było gromkie „200 lat”, dwa jubileuszowe torty, kwiaty, muzyka i wzruszenie, które wypełniło całą salę.
– Dzisiaj przeżywamy wyjątkowe święto, jakiego jeszcze w historii naszego domu nie było. Po raz pierwszy mamy dwie jubilatki jednocześnie – mówiła Maria Wierzejska, dyrektor DPS „Nad Stawami”. – Pani Janina Górzyńska urodziła się 30 listopada 1925 roku w Rososzu w gminie Kotuń i od dziewięciu lat mieszka w naszym domu. Jest osobą niezwykle pogodną, dużo czyta, a gdy tylko pozwala pogoda, wychodzi na spacery. Druga jubilatka, pani Stanisława Mazurek, dokładnie dziś, 3 grudnia, kończy sto lat. Jest z nami od maja 2023 roku, pozostaje bardzo ciepłą, serdeczną osobą.
Życie pani Stanisławy przybliżył jej wnuczek Przemysław Mazurek:
– Babcia pracowała w siedleckiej mleczarni, mieszkała przy ulicy Sienkiewicza, a później na osiedlu Dreszera. Uwielbiała rośliny – miała mnóstwo kwiatów w domu i pod oknami stworzyła swój mini ogródek. Kochała las, grzyby, robiła przetwory na zimę, dżemy. Szyła na maszynie, przerabiała ubrania. Ma dwóch synów, czworo wnucząt i trzy prawnuczki.
Wyjątkowo poruszające były wspomnienia pani Janiny Górzyńskiej:
– Przeżyłam wojnę, miałam wtedy niespełna czternaście lat. Niemcy bardzo nas gnębili, strach był codziennością. Tego się nie zapomina – mówiła. – Po wojnie wyszłam za mąż. Męża wybrali mi rodzice, takie były wtedy czasy. Ale był dobrym, uczciwym człowiekiem. Życie było bardzo ciężkie, wszystko robiło się rękami, bez maszyn.
Najtrudniejsze przyszło później:
– Pochowałam męża, a potem jedynego syna, który przez trzydzieści lat pracował w Warszawie. Nie założył rodziny. Zostałam sama.
Przez wiele lat radziła sobie samotnie:
– Wszystko robiłam własnymi rękami. Dopiero kiedy przyszły choroby i brak sił, zaczęłam przychodzić do domu opieki tylko na zimę. W 2017 roku zostałam tu już na stałe. Dobrze mi tu – mówiła. – Czytam bez okularów, głównie książki religijne. Najbardziej lubię gruszki i jabłka, a czekoladę tylko gorzką.
Podczas uroczystości padło wiele oficjalnych życzeń.
– Przekazuję paniom życzenia od wojewody mazowieckiego oraz list gratulacyjny od premiera Donalda Tuska – mówiła Alicja Cichoń, odczytując fragment o seniorach jako strażnikach pamięci i wartości.
Dariusz Stopa wiceprezydent Siedlec mówił:
– Sto lat to nie tylko liczba, to historia wpisana w losy rodziny, miasta i kraju. A skoro świętujemy podwójnie, życzę paniom co najmniej drugich stu lat.
Głos zabrali także przedstawiciele instytucji:
– 100 lat to dowód ogromnej siły i mądrości – mówił Marek Paczuski, dyrektor ZUS w Siedlcach.
– Niech każdy dzień przynosi spokój, radość i zdrowie – dodał Mariusz Wyczółkowski, kierownik KRUS w Siedlcach.
W imieniu mieszkańców życzenia przekazała przewodnicząca Rady Mieszkańców DPS.
Uroczystość zwieńczyło wspólne odśpiewanie „200 lat”, wniesienie dwóch jubileuszowych tortów oraz występy zespołu „Strzałki” i Żanety Badełek.
– Dziękujemy paniom, że są z nami. Dołożymy wszelkich starań, aby mogły żyć tu spokojnie i bezpiecznie – podkreśliła na zakończenie dyrektor domu.
Tego dnia w murach DPS „Nad Stawami” czas naprawdę się zatrzymał. Bo sto lat to nie tylko liczba – to całe ludzkie życie zapisane w pracy, miłości, bólu, wierze i pamięci.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze