Elektryczne hulajnogi stały się już w Siedlcach codziennością. Niestety, często stanowią zagrożenie dla pieszych. Pojazdy są porzucane lub nieprawidłowo parkowane. Do tego jeżdżący hulajnogami poruszają się po chodnikach z dużą prędkością. – Czy możemy coś z tym zrobić? – pytał radny Tomasz Araszkiewicz.
Ekologiczny środek transportu cieszy się sporą popularnością szczególnie wśród młodych mieszkańców. Hulajnogi można wypożyczyć na minuty. A po skończonej przejażdżce wystarczy zostawić w dowolnym miejscu, aby kolejne osoby mogły z nich skorzystać. Niestety, wielu użytkowników zbyt dosłownie interpretuje tę zasadę. Często leżą na środku chodnika czy przy przejściu dla pieszych. Bardzo łatwo o nie zahaczyć i się przewrócić – mówi pan Mirosław, mieszkaniec osiedla Wyszyńskiego. To jeszcze nie wszystko. Zagrożenie dla pieszych idących chodnikiem stanowi także znaczna prędkość, jaką hulajnogi mogą osiągnąć. – Nie raz zdarzyło się, że ktoś, jadąc z tyłu, dosłownie przemknął obok mnie. Wystarczyłoby, że zrobiłbym krok w bok i nieszczęście gotowe – dodaje siedlczanin.
Temat hulajnóg jest na tyle poważny, że pojawił się podczas obrad komisji sportu i spraw społecznych rady miasta przy okazji omawiania informacji na temat działalności Straży Miejskiej w Siedlcach za 2024 r.
Poruszył go radny Tomasz Araszkiewicz. – Pozostawiane gdziekolwiek pojazdy stanowią zagrożenie – zwrócił uwagę. Zauważył też, że młodzi ludzie jadą po chodnikach z dużą prędkością. Zdarza się również, że jedną hulajnogą poruszają się 2 osoby. – Czy możemy coś z tym zrobić? – zapytał radny.
Z kolei przewodniczący Robert Chojecki zwrócił uwagę na inną ważną kwestię. – Pojazdy porzucone na chodnikach stanowią ogromny problem dla osób niewidomych i niedowidzących. One poruszają się często wyuczonymi trasami i to zaburza im orientację w przestrzeni. Bardzo często zgłaszały, że potykają się, przewracają przez hulajnogi. Myślę, że należy wymusić na właścicielu firmy pewne rzeczy, bo to nie może funkcjonować w taki sposób – przekonywał. Jak zauważył, kierujący pojazdami ściągają zagrożenie nie tylko na osoby idące chodnikiem, ale również na siebie. – Co by było, gdyby doszło do potrącenia? Prosiłbym o bardzo poważne zajęcie się tą sprawą – zaapelował przewodniczący rady miasta.
Wywołany do odpowiedzi komendant Straży Miejskiej w Siedlcach Bogusław Joński, przyznał, że problem jest mu dobrze znany. – Mieszkańcy wielokrotnie zgłaszali dyżurnemu przypadki źle zaparkowanych hulajnóg. Mamy kontakt z właścicielem firmy, który w miarę możliwości usuwa pojazdy z chodników. Jeżeli nie może szybko dojechać na miejsce, uprzątają je strażnicy – tłumaczył.
Jak podkreślił, hulajnoga może być prowadzona tylko przez jedną osobę i poruszać się z maksymalną prędkością 20 km/h. – Staramy się reagować, interweniować. W większości są to młode osoby, dlatego uważam, że potrzebna jest wzmożona edukacja, uświadamianie o zagrożeniach dla innych uczestników ruchu – zaznaczył Bogusław Joński. Dodał, że uczuli strażników, aby zwracali szczególną uwagę na niewłaściwe zachowania osób jeżdżących hulajnogami.
Radna Ewa Grzegrzółka zaproponowała, aby w porozumieniu ze szkołami przeprowadzić dużą akcję edukacyjną. Adam Tomczuk zwrócił uwagę, że problem dotyczy nie tylko jeżdżących hulajnogami, ale także amatorów dwóch kółek łamiących przepisy. – Mam serdecznie dosyć rowerzystów, którzy w centrum miasta jeżdżą po chodnikach.Czują się jak święte krowy w Indiach. Uważają, że to piesi muszą ustąpić im miejsce – podkreślił radny. Jego zdaniem, straż miejska w takich przypadkach nie powinna „się patyczkować, tylko wlepiać mandaty”. – Chcemy być miastem prawa, ale w stosunku do jednych ma być egzekwowane, a do innych nie. Tak nie może być. Pieszy na chodniku też ma prawo czuć się bezpiecznie – podkreślił Adam Tomczuk. Jak zaznaczył, rowerzyści i użytkownicy hulajnóg stanowią zagrożenie również dla kierowców, dlatego strażnicy powinni kontrolować przejścia dla pieszych. – Na pewno wiecie, bo macie zgłoszenia, po których z nich przejeżdżają hulajnogami i rowerami. Krótka piłka: mandat, mandat i jeszcze raz mandat – zasugerował.
Radny Janusz Cabaj natomiast przypomniał, że rowerzyści powinni poruszać się drogą dla rowerów lub ulicą. – Jazdę po chodniku dopuszcza się w przypadku trudnych warunków atmosferycznych, silnego deszczu, wiatru, ale rowerzysta zawsze ustępuje pierwszeństwa pieszemu.
Na przejściach dla pieszych przeprowadzamy pojazd. Rower czy hulajnogę stawiamy przy krawężniku, żeby nikt się nie przewrócił – tłumaczył radny. Dodał, że policja i szkoły prowadzą akcje edukacyjne. Zaapelował, aby o zasadach ruchu mówili dzieciom także rodzice i opiekunowie. – Zbliża się czas komunii. Będą kupowane rowery i hulajnogi. Drugi z pojazdów ma ograniczenie prędkości. Tymczasem od razu po zakupie blokady są zdejmowane i hulajnoga jedzie o wiele szybciej. Tyle że rodzic nie wie o tym, że układy hamulcowy i kierowniczy nie są przystosowane do większej prędkości – zauważył Janusz Cabaj.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Karać parę groszy wpadnie do budżetu miasta, PROSTE JAK DRUT super radni zajmijcie się tym ***przy giełdzie. Dwa tygodnie temu widziałem jak przyjechał patrol policji i też jechali w korku który spowodowany był samochodami zaparkowanymi na zakazie ale nie zrobili NIC policjantka nie wyszła z radiowozu patrząc w telefon pewnie była w stałym kontakcie z DYŻURNYM.
Skoro ludzie marudzą że młodzież jeździ chodnikami na hulajnogach i rowerach, to niech zrobią ścieżki dla rowerów w centrum, a nie wlepiają mandaty. Młodzi mogą czuć się nie pewnie jeżdżąc po ulicy takimi pojazdami, dlatego wybierają chodnik.
Problem nie jest jedynie w tym, że jeżdżą chodnikami ale, że jeżdżą z nadmierną prędkością nie zważając na przechodniów. Chodniki są przede wszystkim dla pieszych ! Pieszy powinien czuć się bezpiecznie i nie zastanawiać się, czy jak mu jakiś szalony młodzian kręgosłupa nie przetrąci. Po chodnikach chodzą ludzie starsi, schorowani, niepełnosprawni, kobiety w ciąży etc. a młodzież zasuwa po chodnikach rowerami i hulajnogami w sposób, który ewidentnie zagraża zdrowiu i nawet życiu pieszych. Chyba w Łodzi była sytuacja, że młody potrącił seniorkę, która upadła i uderzyła głową o chodnik a po 2 tyg. zmarła. Kiedyś nie było ścieżek rowerowych i jakoś ludzie potrafili jeździć rowerem. To chyba nie pieszy ma uważać, żeby go nie potrącili na chodniku tylko ten co chodnikiem jeździ a nawet nie powinien. Jak ktoś nie zna przepisów to niech wcale nie jeździ. Jeśli dzieciak nie ma karty rowerowej to rodzic nie powinien pozwalać mu jeździć ani rowerem ani tym bardziej hulajnogą.
No jest problem. I mimo, ze często jeżdżę na rowerze bo lubię to przyznam obiektywnie sytuacja na chodnikach staje się niebezpieczna. "Dyskusje " z młodymi i starymi na jednośladach straszących pieszych na chodnikach z powodu niewiedzy czy bezczelności coraz częstsze. Albo na mnie dzwonią choć ich nie powinno tam być i próbują zgonić z chodnika albo wyłaniają się jak duchy zza pleców śmigając obok, prawie ocierając się na wąskim chodniku na "za dużej" prędkości na cichej hulajnodze. I najczęściej spotykam się z tym odprowadzając wnuka do szkoły. Teraz muszę mieć oczy wokół głowy aby jakiś często wyrośnięty młodzian nie władował się całą masą w "eskortowanego" przeze mnie pierwszoklasistę. Bezpieczna droga do szkoły, kurza stopka a niebezpieczeństwem miały być przejścia dla pieszych i stąd między innymi moja dziadkowa obecność. A tu chodnik...
Tylko problem w tym ze polskie prawo zabrania jazdy po ulicy chyba ze jest ograniczenie do 30kmh wiec trzeba jechac po chodniku
Sytuacja z tego tygodnia, wracajac ze stadionu Prusa chodnikiem byłem świadkiem jak Pan i Pani że Straży miejskiej jeszcze ustąpili młodemu pędzącemu rowerzyscie pierwszenstwa na chodniku . Nieróbstwo się szerzy.
Sytuacja z tego tygodnia, wracajac ze stadionu Prusa chodnikiem byłem świadkiem jak Pan i Pani że Straży miejskiej jeszcze ustąpili młodemu pędzącemu rowerzyscie pierwszenstwa na chodniku . Nieróbstwo się szerzy.
Chyba najbardziej niebezpieczny chodnik do przejścia jest pod miastem garwolińskim. Bardzo wąski chodnik i nawet nie ma gdzie uciec bo za plecami kamienna ściana mostu. Należy tam postawić znak zakazujący jazdy na rowerach i hulajnogach pod mostem bo o wypadek naprawdę nie trudno.
Jeżdżą po dwoje na chulajnogach nikt nie zwraca uwagi kiedyś szedłem jechała policja jechał chłopak z dziewczyną na jednej nie interweniowali wcale.a straż miejska jak zadzwonisz to jest interwencja jak przejeżdżają obok to nic nie widzą .wysrarczy zobaczyć jak zaparkowane są samochody na Sienkiewicza.
Te prywatne zapie...ją po chodnikach 60/h.Za to się weźcie bo jakiś koszmarny wypadek to kwestia czasu!!!
Jak to się mówi, najciemniej pod latarnią. Na ul. Starowiejskiej trasa dla rowerów wydzielona z jezdni, a "rowerzyści" po chodniku. I to nawet obok budynku Policji. Myście, że ktoś z tego budynku reaguje, nikt.
Nie tylko chulajnogi ele rowerzysci terz sa zakala na chodnikach bo im sie zdaje ze im wszystko wolno chodnik jest dla pieszych
Temat wałkowany, zrobić porządek. Zakazać wjazdu do parku, a na chodniku to pieszy boi się, wypadek wczoraj, wprowadzić KARY FINANSOWE. Rodzice, by sobie przypomnieli, że mają dzieci.
Ukrócić te rajdy po chodnikach. Piesi boją się chodzić, bo młodzik na hulajnodze zasuwa, ile wytrzyma ten grat.
Karać parę groszy wpadnie do budżetu miasta, PROSTE JAK DRUT super radni zajmijcie się tym ***przy giełdzie. Dwa tygodnie temu widziałem jak przyjechał patrol policji i też jechali w korku który spowodowany był samochodami zaparkowanymi na zakazie ale nie zrobili NIC policjantka nie wyszła z radiowozu patrząc w telefon pewnie była w stałym kontakcie z DYŻURNYM.
Skoro ludzie marudzą że młodzież jeździ chodnikami na hulajnogach i rowerach, to niech zrobią ścieżki dla rowerów w centrum, a nie wlepiają mandaty. Młodzi mogą czuć się nie pewnie jeżdżąc po ulicy takimi pojazdami, dlatego wybierają chodnik.
Problem nie jest jedynie w tym, że jeżdżą chodnikami ale, że jeżdżą z nadmierną prędkością nie zważając na przechodniów. Chodniki są przede wszystkim dla pieszych ! Pieszy powinien czuć się bezpiecznie i nie zastanawiać się, czy jak mu jakiś szalony młodzian kręgosłupa nie przetrąci. Po chodnikach chodzą ludzie starsi, schorowani, niepełnosprawni, kobiety w ciąży etc. a młodzież zasuwa po chodnikach rowerami i hulajnogami w sposób, który ewidentnie zagraża zdrowiu i nawet życiu pieszych. Chyba w Łodzi była sytuacja, że młody potrącił seniorkę, która upadła i uderzyła głową o chodnik a po 2 tyg. zmarła. Kiedyś nie było ścieżek rowerowych i jakoś ludzie potrafili jeździć rowerem. To chyba nie pieszy ma uważać, żeby go nie potrącili na chodniku tylko ten co chodnikiem jeździ a nawet nie powinien. Jak ktoś nie zna przepisów to niech wcale nie jeździ. Jeśli dzieciak nie ma karty rowerowej to rodzic nie powinien pozwalać mu jeździć ani rowerem ani tym bardziej hulajnogą.