Reklama

Gajdowanie

24 grudnia, niemalże w prezencie świątecznym, radni otrzymali od wojewody lubelskiej, Genowefy Tokarskiej pismo, wzywające Radę Powiatu Łukowskiego do zajęcia stanowiska, czyli podjęcia uchwały w sprawie wygaśnięcia mandatu radnego Zbigniewa Antoniego Gajdy. Rada Powiatu, zgodnie z ustawą o samorządzie powiatowym, miała na to 30 dni. Wczoraj na sesji Rady Powiatu ustalono, że Z. Gajda zostaje.

– Chciałbym na wstępie, jeśli pozwolicie, że sam sobie udzielę głosu, zapytać grupę wnioskodawców, dlaczego tak bardzo nalegali, by przyspieszyć termin rozpatrywania tej uchwały. Zdaję sobie sprawę, że jako przewodniczący Rady byłem zobowiązany w terminie 30 dni sesję na ten temat zwołać i na pewno z tego obowiązku jako przewodniczący bym się wywiązał. Myślę natomiast tak silne nalegania na zwołanie sesji niczemu dobremu nie służyły – powiedział przewodniczący Rady Powiatu Łukowskiego, Wiesław Grudzień.
Otwierając obrady, dodał, że radny Gajda sprawował mandat radnego przez ostatnie 2 lata, a jego stan prawny był taki jak dziś.

Wicestarosta, Henryk Lipiec podkreślił z kolei, że Z. Gajda wciąż jest radnym. Wyjaśnił też, czemu nie przyszedł na poprzednią sesję Rady, na której nie było quorum, potrzebnego do głosowania uchwały.

– Bardzo to przykre, gdy się słyszy, że wicestarosta nie uczestniczył w obradach, bo były nie na jego piętrze, a ja w tym czasie naprawdę uczestniczyłem, zresztą na polecenie starosty, w posiedzeniu Powiatowej Rady ds. Zatrudnienia – mówił H. Lipiec.
Przyznał, że sam ma wątpliwości w sprawie mandatu Z. Gajdy. Zapewnił jednak, że jakie by nie było rozstrzygnięcie tej kwestii, on się do niego dostosuje. 

– Mam sugestię, prośbę taką, cokolwiek by się nie działo w tej sprawie, trzymajmy się ściśle przepisu prawnego. Niech z naszej strony nic tego prawa nie złamie – dodał H. Lipiec. 

Zaapelował również o to, by dać czas organom powołanym do podejmowania tego typu decyzji, by sprawdziły, jak należy postąpić w tej sprawie. Zachęcał radnych do rozmowy, prosząc jednocześnie o niemanipulowanie argumentami.

W. Grudzień zapytał radnego Gajdę, jaki procent dochodów Banku Spółdzielczego w Trzebieszowie stanowią środki, związane z obsługą finansową powiatu, którą realizuje. Zdaniem W. Grudnia to właśnie wysokość tego dochodu przesądziła o grudniowym piśmie wojewody. Z. Gajda podał te dane (około 1% dochodu banku) z dokładnością do dwóch miejsc po przecinku. – Czy jest to istotny element w prowadzonej działalności Banku Spółdzielczego w Trzebieszowie - nie mnie określać, ale tak na logikę wydaje się, że nie – odparł pytany radny.

Radny Karol Ciołek zauważył natomiast, że pytanie przewodniczącego idealnie zgrało się z podanymi przez Z. Gajdę danymi, które nie każdy przecież nosi na co dzień przy sobie. Przytoczył też ustawę o samorządzie powiatowym, na podstawie której wojewoda G. Tokarska wystosowała w grudniu 2008 r. pismo do Rady Powiatu. Przypomniał tym samym, że... „w razie bezskutecznego upływu tego terminu (30 dni – przyp. Ana) organ nadzorczy wyda zarządzenie zastępcze” w tej sprawie. (Ana)
Więcej w kolejnym papierowym wydaniu "TS".

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama
Najnowsze wiadomości