Reklama

Gmina Kosów Lacki: Zostawili mieszkańców w ciemności. Bez ostrzeżenia.

Modernizacja sieci energetycznej zostawiła mieszkańców Kosowa Lackiego bez oświetlenia ulicznego. Firma, działająca na zlecenie PGE, odłączyła lampy i… czekała na reakcję gminy. A gmina nie odpuściła.

Kilka ulic w Kosowie Lackim pogrążyło się w ciemności. Nie z powodu awarii, nie z powodu zaległości w płatnościach. Po prostu firma pracująca na zlecenie PGE wymieniła słupy energetyczne i odłączyła zasilanie latarni. Bez ostrzeżenia. Bez uzgodnienia z gminą. Mieszkańcy zostali z problemem.

To "czeski film"

Do redakcji zadzwonił zbulwersowany mieszkaniec jednej z ulic, przy których prowadzono remont oświetlenia. Mówił szybko, urywanymi zdaniami, tak jak mówi ktoś, kto ma dość słuchania urzędowych wymówek.

– Jeden słup robili i nie mieliśmy prądu zimą, w największe mrozy. Ludzie marzli. Kto przy zdrowych zmysłach wyłącza ludziom prąd przy kilkunastostopniowym mrozie na osiem godzin? Teraz remont się skończył, a lampy na ulicy nie świecą – mówi nasz rozmówca.

Reklama

Mieszkaniec próbował wyjaśnić sprawę samodzielnie. Jak twierdzi, w biurze obsługi klienta PGE po dłuższej rozmowie powiedzieli mu, żeby dzwonił do gminy.

– W gminie dowiedziałem się, że chodzi o brakujących kilkaset metrów przewodów i że samorząd może nie mieć teraz na to pieniędzy. Czeski film – relacjonuje czytelnik i dodaje, że przed wymianą słupa oświetlenie działało. – Po modernizacji na połowie ulicy latarnie świecą, na drugiej połowie panuje ciemność. To podobno przez wadliwy projekt. Czy ktoś się zastanowił, że brak oświetlenia to zagrożenie dla przechodniów i kierowców?

Reklama

Rys. Mirosław Andrzejewski

Bez uprzedzenia

W Kosowie Lackim trwała modernizacja sieci energetycznej. Stare transformatory na słupach zastępowano nowoczesnymi szafami rozdzielczymi. Prace prowadziły dwie firmy działające na zlecenie PGE Dystrybucja. Jedna z nich, jak twierdzi burmistrz Jan Słomiak, zakończyła roboty przed zimą. Druga zostawiła ulice rozkopane przez całe mrozy.

26 lutego wykonawca, bez żadnych formalnych uzgodnień z urzędem miasta, odłączył zasilanie latarni na ulicach: Nowej, Polnej, Gutowskiej, Kolejowej i Łąkowej. Dzień wcześniej do magistratu dotarła nieoficjalna informacja, że w związku z przebudową sieci konieczna będzie wymiana przewodów oświetleniowych na koszt gminy. Tego samego dnia urząd miasta opublikował komunikat dla mieszkańców. Czytamy w nim: „Brak oświetlenia ulicznego w Państwa rejonie nie wynika z awarii gminnej infrastruktury, lecz jest bezpośrednim skutkiem prac modernizacyjnych sieci energetycznej, prowadzonych przez zewnętrzną firmę na zlecenie PGE Dystrybucja”.

Reklama

"Żądamy natychmiastowego przywrócenia"

Burmistrz Jan Słomiak jeszcze 26 lutego wystosował oficjalne pismo do Rejonu Energetycznego w Wyszkowie, oddziału PGE Dystrybucja S.A. odpowiedzialnego za jego teren. Ton dokumentu nie pozostawia wątpliwości: „Nieformalne powiadomienie na dzień przed planowanymi pracami jest działaniem nieprofesjonalnym i nie daje Gminie żadnych szans na reakcję formalną. Sytuacja, w której Wykonawca i Inwestor stawiają samorząd pod ścianą, odcinając prąd i oczekując natychmiastowych nakładów finansowych, jest nieakceptowalna” – zaznaczył burmistrz.

Jan Słomiak przywołał Prawo budowlane oraz Kodeks cywilny i wprost zagroził, że roszczenia, związane z ewentualnymi wypadkami drogowymi wynikającymi z braku oświetlenia, gmina będzie kierowała do PGE i wykonawcy. Burmistrz zażądał trzech rzeczy: przywrócenia zasilania w ciągu 24 godzin, przekazania dokumentacji technicznej oraz spotkania w celu ustalenia harmonogramu działań.

Reklama

W sprawie sfinansowania nowych przewodów burmistrz był równie jasny: decyzja należy do Rady Miasta i Gminy, a nie do urzędu. Procedura budżetowa wymaga czasu i głosowania. Tego żaden wykonawca nie może skrócić odłączeniem prądu.

Rys. Mirosław Andrzejewski

Gmina bierze sprawę w swoje ręce

Zasilenia nie przywrócono w ciągu 24 godzin. 11 marca rozmawialiśmy z burmistrzem Janem Słomiakiem.

– Lampy nie działały, bo przy likwidacji transformatorów na słupach i stawianiu nowych szaf rozdzielczych powinny być ponownie podłączone. Nie zostały. Dlatego postanowiliśmy działać swoimi siłami. Wysłaliśmy naszego konserwatora, żeby uruchomił te, które nie świecą – mówi burmistrz Słomiak.

Reklama

Jak nas poinformował nas burmistrz, 10 marca wieczorem na ulicy Nowej lampy znów się świeciły. Konserwator gminy kontynuował objazd kolejnych skrzynek i uruchamiał oświetlenie punkt po punkcie.

– PGE zadeklarowało współpracę. Dyrektor z Wyszkowa zapewnił, że jeśli zajdzie taka potrzeba, sam dopilnuje uruchomienia lamp. Ale nie patrzymy, czy oni to zrobią. Sami o to zadbamy – dodaje Jan Słomiak.

Przywrócenie oświetlenia to dopiero część rozwiązania problemu. Samorząd Kosowa Lackiego nie ma zarezerwowanych pieniędzy na wymianę kilkuset metrów przewodów oświetleniowych. Tymczasem PGE wyraźnie liczy, że to gmina pokryje ten koszt. Burmistrz zapowiedział, że sprawa trafi na posiedzenia komisji rady, a ostateczna decyzja zostanie poddana pod głosowanie radnych.

Reklama

Jedno jest pewne: skoro zarówno PGE, jak i wykonawca wiedzieli o zakresie projektu, powinni powiadomić gminę o dodatkowych kosztach z odpowiednim wyprzedzeniem, jeszcze przed uchwaleniem budżetu na rok 2026. Ale tego nie zrobili. Skutek: denerwowali się wszyscy – i mieszkańcy, i władze samorządowe.

 

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 21/03/2026 09:00
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama
Najnowsze wiadomości