Dyrektor łosickiego SPZOZ, Henryk Brodowski sądzi się z wykonawcą budowy szpitala, Zygmuntem B. Jedną sprawę rozpatrywał Sąd w Lublinie, drugą sąd w Siedlcach. I choć zapadły wyroki, to wciąż są one nieprawomocne, bo panowie odwołują się.
W Lublinie...
Dyrektor łosickiego SPZOZ domagał się od Zygmunta B. odszkodowania w wysokości 100 tys. zł. Według H. Brodowskiego przedsiębiorca oszukał SPZOZ.
- Za stację uzdatniania wody zapłacono 140 tys. zł. A kosztowała ona faktycznie zaledwie 40 tys. zł. Poza tym Zygmunt B. wybudował rozprężalnię tlenu, której nie było nawet
w głównym projekcie - mówi H. Brodowski.
Sąd Apelacyjny w Lublinie, tak jak i gospodarczy niższej instancji, wniosek H. Brodowskiego odrzucił. Dyrektor jednak nie daje za wygraną i mówi, że będzie dalej walczył
o swoje racje.
- Do znudzenia będę powtarzał, że lubelski sąd uchylił apelację nie dlatego, że nie mam racji, ale dlatego, że podczas rozbudowy nadzór nad szpitalem sprawował ówczesny Zarząd Powiatu. Ponieważ Zarząd podpisał się pod protokołem odbioru budynku szpitala, oznacza to, iż według niego wszystko było w porządku. Pan Zygmunt B. otrzymał zapłatę, a ja do dziś mam kłopoty. Przedsiębiorca nie kwapi się do usuwania usterek, choć jest 3-letnia gwarancja – stwierdza H. Brodowski.
A w siedleckim sądzie...
...toczyła się inna sprawa, z powództwa SPZOZ, gdzie pozwanym był Zygmunt B. Odbywała się ona przed siedleckim Sądem Gospodarczym. Pod koniec marca siedlecki sąd stwierdził, iż Zygmunt B. nie oddał szpitala do użytku w terminie. Tym razem to
H. Brodowski ucieszył się z wyroku.
- Nie wykonując prac na czas, przedsiębiorca naraził SPZOZ na straty w wysokości 260 tys. zł – tłumaczy H. Brodowski.
Wyrok jest nieprawomocny, bo Zygmunt B. nie zgodził się z orzeczeniem sądu i złożył apelację.
Spór sięgnie zenitu?
Konflikt szpital kontra wykonawca może ciągnąc się latami, bo nie chodzi tylko o rozprawy sądowe.
H. Brodowski podkreśla, że dopóki jest szefem łosickiego SPZOZ, będzie pilnował, by przedsiębiorca „naprawił to, co spartaczył”.
- Rozpadające się schody miały być zrobione, gdy tylko poprawi się pogoda. Jaką mamy teraz aurę - każdy z nas widzi... A na schodach firma Zygmunta B. położyła tylko nowe kafelki. Z boku schody dalej się rozwalają, bo, jak oznajmił mi sam przedsiębiorca, wciąż czeka on na lepszą aurę... Od sierpnia 2008 nie mogę doczekać się na wymianę dwóch par drzwi. Lista wszelakich niedoróbek i braków jest długa. Z dnia na dzień odkrywam coś nowego. Ostatnio rozpadł się komin. Po dwóch latach. Dlaczego? Ano dlatego, że wykonawca zbudował go
z tzw. dziurawej cegły... - drwi H. Brodowski.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!