Reklama

Lepiej w piecu węglem palić?

Czesław Mazurek, właściciel łukowskiego Hotelu „Miś”, to człowiek nowatorsko spoglądający na świat. Zamiast wsypywać tony węgla w czeluść pieca CO w hotelu, a przy okazji zatruwać atmosferę, chce zaprząc do pracy energię czystą i ekologiczną. Wielką salę konferencyjno-weselną ogrzewa energią, pozyskiwaną z ziemi. Hotelowe pokoje zamierza ogrzać... wiatrem.

– Sąsiedzi z okolic poznali moje zamiary – mówi pan Czesław. – Dowiedzieli się, że będę budował wiatraki i montował na nich generatory prądu. Sześcioro z nich podpisało się pod protestem, wysłanym do wojewody lubelskiej. Wolą, bym nadal palił w piecu węglem. Na temat wiatraków wymyślają niestworzone rzeczy. Ja z planów nie zrezygnuję. Wiatraki i tak będą. Jak zajdzie potrzeba, to odwołam się nawet do NSA.

WIATRAKI ZAMIAST KALORYFERÓW

Szczegóły, związane z pozyskiwaniem energii ze źródeł odnawialnych, Czesław Mazurek ma w małym palcu. Uważa, że inwestowanie w energetykę ekologiczną jest opłacalne. Pan Czesław jest praktykiem. W Hotelu „Miś” są zainstalowane urządzenia do pozyskiwania ciepła z ziemi. To pompy ciepła. Od wymienników idą grube, dobrze izolowane rury. Instalacja kończy się nawiewami sufitowymi w sali konferencyjnej. Wydobywa się z nich powietrze o temperaturze +15 °C.

– Nie zamontowałem tam kaloryferów, a zimą, bez dogrzewania, panowała temperatura 12-15 stopni. Podobne kratki nawiewowe będą w hotelowych pokojach. Tylko energii z pompy ciepła jest za mało. Potrzebuję prądu elektrycznego do zasilenia grzałek, zainstalowanych w wymienniku na strychu budynku. Urządzenia tam pracujące mają też odzyskiwać ciepło, wydostające się wraz z powietrzem z systemów wentylacyjnych hotelu. Prąd do ogrzewania chcę uzyskać z generatorów, napędzanych wiatrakami – referuje swe zamierzenia pan Czesław. Plany opiera na specjalistycznych opracowaniach.

Gruby skoroszyt dokumentów, wraz z wnioskiem o pozwolenie na budowę trafił na biurko Henryka Kożucha, naczelnika Wydziału Budownictwa i Architektury Starostwa Powiatowego w Łukowie.

– To pierwszy w mieście wniosek,dotyczący przydomowych instalacji wiatrowych. Z uwagą go przeanalizowaliśmy – zapewnia H. Kożuch. – Nie znajdując przeciwwskazań do budowy wiatraków z generatorami małej mocy (39 kW), podpisałem pozwolenie na budowę. Coś mnie jednak tknęło, by o inwestycji poinformować sąsiadów pana Mazurka. W związku z tym, że mamy w tym rejonie zatwierdzony cząstkowy plan zagospodarowania terenu, inwestor nie musiał ubiegać się w Urzędzie Miasta o wydanie decyzji z warunkami zabudowy i zagospodarowania, a tylko w takim przypadku, z urzędu, informuje się sąsiadów o planowanej inwestycji. Nie chciałem narażać się na płacenie odszkodowań, po ewentualnych przegranych procesach już po zakończeniu inwestycji. Jeden wiatrak kosztuje 190 tys. zł. Dlatego wysłałem listy do sąsiadów pana Mazurka.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama
Najnowsze wiadomości