Wjeżdżający do Łukowa, oprócz tablic z serdecznymi powitaniami, dostrzegą również małe tabliczki z napisem „Miasto monitorowane”. Cóż to znaczy? – Często tylko tyle, że za grube tysiące zainstalowano kamery, które na niewiele się przydają – mówią niektórzy.
Mają rację, bo system monitoringu, kosztujący już 330 tys. zł, często ulega awariom. Najgorsze jest to, że miesiącami nikt go nie naprawia. Tak jest właśnie teraz.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!