Konkurs „Dobre, bo od babci - smaki dawnego Mazowsza 2” został rozstrzygnięty. Sukcesywnie będzie się z Wami dzielić przesłanymi do redakcji przepisami. „Marynowane grzyby od Niny” były konkursową propozycją od pani Niny Barushki z Siedlec.
Pani Nina mieszka w Siedlcach. Jej wnuczek gra w Pogoni w piłkę nożną, a wnuczka w MKK w koszykówkę. Bardzo chcieliby, żeby o babci została opublikowana wzmianka w mediach. Spełniamy to życzenie!
SKŁADNIKI NA LITR MARYNATY:
- 100 ml octu,
- 2 liście laurowe,
- 2 duże łyżki soli,
- 1 mała łyżka cukru,
- 3 kg grzybów.
PRZYGOTOWANIE:
Grzyby należy oczyścić, pokroić i obgotować w osolonej wodzie, dwukrotnie zmieniając wodę. Borowiki, koźlarze, podgrzybki – gotować około 20–30 minut.
Opieńki (miodówki) – gotować około 40–50 minut.
Kurki – gotować około 15–20 minut.
Gołąbki – gotować około 15 minut.
Ogólna zasada jest taka, że grzyby gotuje się do momentu, aż opadną na dno, a wywar stanie się klarowny. Zagotować marynatę. Grzyby umieścić w słoikach i zalać marynatą. Smacznego!

Partnerem wydarzenia jest Samorząd Województwa Mazowieckiego
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Witam, ktoś zapomniał o wodzie w zalewie...
no właśnie i na taką ilość octu zdecydowanie za dużo cukru. Soli też. Od lat stosuję przepis: 1 szklanka octu 10% na 4 szklanki wody, łyżka soli do zalewy - grzyby są przecież posolone do gotowania - łyżka cukru. Grzyby płuczę w soli i odrobinie octu, gotuję (posolone i z odrobiną octu, aby nie ciemniały - nie dotyczy zielonek) , po ugotowaniu na durszlaku przelewam gorącą wodą - trzeba opłukać resztki osiadłe w czasie gotowania. W tym czasie przygotowuję słoiki i gotuję zalewę. Do słoików wkładam 1-2 listki (zależy od wielkości słoika), kilka ziarenek ziela i gorczycy. Do gorącej zalewy wkładam gorące, opłukane grzyby i doprowadzam do wrzenia. Wówczas przekładam do słoików, pilnując aby zalewy było w słoiku więcej niż grzybów - muszą być w całości pokryte - zakręcam słoiki, odwracając pokrywką do dołu i stawiam do ostygnięcia. Po ostygnięciu sprawdzam czy zamknięte -które się nie zamknęły (co się bardzo rzadko zdarza) do wcześniejszego zużycia, dobrze zamknięte mogą stać nawet kilka lat. Mam grzyby sprzed pięciu lat i są jak z tego roku.
Witam, ktoś zapomniał o wodzie w zalewie...
no właśnie i na taką ilość octu zdecydowanie za dużo cukru. Soli też. Od lat stosuję przepis: 1 szklanka octu 10% na 4 szklanki wody, łyżka soli do zalewy - grzyby są przecież posolone do gotowania - łyżka cukru. Grzyby płuczę w soli i odrobinie octu, gotuję (posolone i z odrobiną octu, aby nie ciemniały - nie dotyczy zielonek) , po ugotowaniu na durszlaku przelewam gorącą wodą - trzeba opłukać resztki osiadłe w czasie gotowania. W tym czasie przygotowuję słoiki i gotuję zalewę. Do słoików wkładam 1-2 listki (zależy od wielkości słoika), kilka ziarenek ziela i gorczycy. Do gorącej zalewy wkładam gorące, opłukane grzyby i doprowadzam do wrzenia. Wówczas przekładam do słoików, pilnując aby zalewy było w słoiku więcej niż grzybów - muszą być w całości pokryte - zakręcam słoiki, odwracając pokrywką do dołu i stawiam do ostygnięcia. Po ostygnięciu sprawdzam czy zamknięte -które się nie zamknęły (co się bardzo rzadko zdarza) do wcześniejszego zużycia, dobrze zamknięte mogą stać nawet kilka lat. Mam grzyby sprzed pięciu lat i są jak z tego roku.