Kuratorskie oprowadzanie po wystawie „Mięso” wywołało żywe dyskusje o oglądanych dziełach. Kurator wystawy, dr Marcin Sutryk, opowiadał ciekawe historie o autorach i o zabawnych momentach, w jakich powstawały prace. Bo wielu autorów podeszło do tematu „mięsa” prześmiewczo, z przymrużeniem oka lub szokując.
Sam tytuł może zadać i zadawać pytania. Człowiek, dostawca, środek? Czy może w takiej kolejności: mięso, człowiek, człowiek? Oznacza to, że stworzyliśmy człowieczeństwo na bazie konstrukcji syntetycznej, tej maszyny, która jest naszym ciałem, działającym z mięśni, kości, impulsów neuronów? A z drugiej strony: kiedy tracimy człowieczeństwo, a my się mięsem? Umierając? Podczas wojny? Przesadzając z piciem piwa? Nie masz refleksji? Odpryski tych emisji są dostępne w bardzo wydajnym działaniu.
Z nauką zmierzyli się studenci i uznani artyści, profesorowie. Ciekawostka jest źródłem pracy Borysa Fiodorowicza . To pseudonim artysty, który nigdy nie pojawił się na twarzy, nie jest dostępny na wystawach (lub jest, ale nikt nie wie, że jest). Jest tajemniczy jak Banksy. Do Siedlec wysyłający intrygującą pracę „To jest moje ciało, które zostanie wydane”.
- Kontaktowaliśmy się mailowo, artysta ma menedżera – zdradzili kulisy zaproszeni tajemniczego Borysa dr Marcin Sutryk .

Ilu było zwiedzających wystawę, tyle było interpretacji. „Kura domowa” Magdaleny Łazar powstała w momencie, gdy w pani domu i matce mającej rozstrzygający obiad, który jest artystką. Biorę kurę zamiast do piekarnika wypada jako model na obraz. Nawiązanie do charakterystycznych funkcji jest oczywiste, dokładnie interpretacje były różne. Jedni widzieli w obrazie rezygnację, grozie się roli kury domowej, a inni wściekłość i bunt.
Miłośnicy malarstwa Michała Mroczki się nie zawiedli. Dwa obrazy - „Ostatni rzut” i „Wyspa Latających Świń” dotyczą się w „sektorze” nawiązań do wojny, razem ze wstrząsającą pracą Magdaleny Wójcik „Uwezwania - szkice do obrazów, o których wolałaby nie zastosować”, przedstawiające zamazane twarze w żołnierskich beretach. Michał Mroczka oczywiście uderza swoje kody. „Ostatni rzut” przypomina cykle ze spadochronami, i taki też kształtowy – spadochronu - ma krwawy strzęp, który opada z błękitnego nieba. „Wyspy”? Sami zobaczcie na zdjęciu. Cała Mroczka.
Podczas oprowadzania kuratorskiego była obecna Aleksandra Bareja , studentka wydziału sztuki siedleckiego uniwersytetu, która pełniła funkcję przejmującą konstrukcję z papierowej masy. Na uwagę zwracają korpusy – poranione, ale zbliżone do siebie i zadające sobie rany. Miłość rani? Toksyczna relacja? Tylko ktoś może być wrażliwy na ból?
- Papier przekształcony w dotyk w dotyku – ukryty Ola.

Na wystawę warto poczekać i spokojnie obejrzeć obrazy. Tytuły prac są komentarzami naprowadzającymi widza na przekaz artystyczny, ale także dają bardzo duże pole do stosowania przez użytkownika. To na pewno jeden z najciekawszych wyników ostatnich miesięcy.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Pójść to można np. na dworzec bo tam można wejść, a tu klucz ma pan doktor według pani od szatni i kluczy.
Pójść to można np. na dworzec bo tam można wejść, a tu klucz ma pan doktor według pani od szatni i kluczy.