Czy Mińsk Mazowiecki powinien pójść w stronę rowerowej rewolucji, czy raczej skupić się na potrzebach kierowców? To pytanie coraz częściej pojawia się w miejskiej debacie, i wyraźnie wybrzmiało podczas spotkania burmistrza z mieszkańcami.
W centrum dyskusji znalazła się ulica Kościuszki, jedna z ważniejszych arterii miasta. To tam według zapowiedzi władz mogłaby powstać nowa droga rowerowa, prowadząca od ulicy Warszawskiej aż do dworca PKP. Jak przekonuje burmistrz Marcin Jakubowski, dziś w Mińsku brakuje bezpiecznego połączenia rowerowego z dworcem, z którego codziennie mieszkańcy dojeżdżają do pracy, szkoły czy na uczelnie w Warszawie.
Obecnie rowerzyści poruszają się albo między samochodami, albo po chodnikach, często wbrew przepisom, co trudno uznać za rozwiązanie bezpieczne czy komfortowe. Stąd pomysł, by stworzyć spójną trasę, która ułatwi sposób poruszania się.
Miasto nie chce jednak narzucać tej wizji odgórnie. Burmistrz zapowiada konsultacje społeczne, podczas których mieszkańcy zobaczą konkretny projekt i będą mogli jasno odpowiedzieć, czy chcą takiej inwestycji. Powód jest prosty - budowa ścieżki rowerowej oznaczałaby ograniczenie liczby miejsc parkingowych wzdłuż ulicy Kościuszki, co budzi sprzeciw części lokalnej społeczności.
Na spotkaniu z burmistrzem w Miejskiej Szkole Artystycznej jeden z uczestników zwrócił uwagę, że miasto dynamicznie się rozbudowuje i wkrótce może stanąć przed poważnym problemem braku miejsc parkingowych. A ograniczanie ich liczby, nawet w imię rozwoju infrastruktury rowerowej, może utrudnić codzienne życie, zwłaszcza osobom wracającym z pracy, np. z Warszawy.
[foto:7986340]
Amsterdam. Fot. T. Markiewicz
Podkreślał również, że Mińsk Mazowiecki nie jest - przynajmniej na razie - rowerową potęgą na wzór Holandii. Może warto najpierw poczekać, aż więcej osób przesiądzie się na rowery, a dopiero potem podejmować decyzje o tak istotnych zmianach? Alternatywą mogłoby być przywrócenie dwukierunkowego ruchu na ulicy Kościuszki, co usprawniłoby komunikację ułatwiając też powrót mieszkańców z okolic dworca do domów.
Burmistrz wyjaśnił jednak, że przywrócenie ruchu dwukierunkowego oznaczałoby konieczność przeznaczenia większej przestrzeni na jezdnię, a to w praktyce doprowadziłoby do jeszcze większej redukcji miejsc parkingowych, być może nawet ich całkowitego zniknięcia na tym odcinku. A to jest sprzeczne z oczekiwaniami mieszkańców.
Marcin Jakubowski szerzej odniósł się także do polityki parkingowej miasta. Wskazał, że przy głównych arteriach - takich jak okolice ulicy Daszyńskiego - ograniczono liczbę miejsc postojowych nieprzypadkowo. Parkowanie dużej liczby samochodów w rejonie intensywnego ruchu, szczególnie przy wjazdach i wyjazdach, prowadziłoby do powstawania zatorów. Dlatego część miejsc parkingowych została zachowana, ale w formie równoległej, co ogranicza liczbę manewrów i poprawia płynność ruchu. Bo wyjazd z parkingu na takiej ulicy potrafi zablokować dwa pasy jednocześnie, a przy obecności autobusów i przy dużym natężeniu ruchu prowadzi do korków.
Władze miasta podkreślają, że przestrzeń miejska nie może być podporządkowana wyłącznie samochodom. W nowych inwestycjach deweloperskich miasto zobowiązuje inwestorów do tworzenia zieleni, sadzenia drzew, które z czasem mają poprawić komfort życia mieszkańców. W planach jest także więcej swobody dla pieszych: chodniki, ławki i miejsca odpoczynku, bez konieczności przeciskania się między zaparkowanymi autami. Burmistrz nie zgadza się z opinią, że w Mińsku Mazowieckim rowerów jest niewiele. Jego zdaniem problemem nie jest brak rowerzystów, ale brak infrastruktury. Bo mieszkańcy jeżdżą, ale często w trudnych warunkach, korzystając z dróg serwisowych przy autostradzie czy przeciskając się między pieszymi i samochodami.
Amsterdam. Fot. T. Markiewicz
Czy Mińsk Mazowiecki rzeczywiście pójdzie w stronę rowerowej transformacji? Na razie decyzji w sprawie ulicy Kościuszki nie ma - podkreśla burmistrz. - Kluczowe będą konsultacje społeczne i opinia mieszkańców. Ale dobrym przykładem może być ulica Świętokrzyska, gdzie powstała droga rowerowa.
Wbrew opinii części mieszkańców nie jest pusta. Wręcz przeciwnie, szczególnie w godzinach porannych, gdy uczniowie dojeżdżają do szkoły, ruch rowerowy jest tam wyraźnie zauważalny.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Wczoraj Siedlce jak New York, dzisiaj Mińsk Mazowiecki jak Amsterdam, jutro Łuków czy tam Garwolin jak obszar metropolitarny Tokio czyli mniej więcej populacja p0lski +/- 37 000 000.
Wielka głupota. Jak z chodnikami kiedyś: nie robiono chodnika tam gdzie ludzie wydeptywali ścieżki, tylko tam gdzie ktoś sobie wymyślił. To samo z miejscami parkingowymi - może najpierw miejsca pracy na miejscu, potem rozbudowa komunikacji publicznej, a potem dopiero zmniejszanie liczby miejsc parkingowych i na koniec budowa ścieżek rowerowych. Nie odwrotnie. Należałoby zaspokajać realne potrzeby mieszkańców, a nie mżonki.
Burmistrz to pachołek z PO, zabetonował centrum miasta blokami , mnóstwo zieleni zniknęło,wysokich drzew dających cień. Oczywiście wypiera się ,że to wina developerów .Teraz szuka ścieżek rowerowych gdzie poprostu nie mogą powstać.Coś tu nie pokolei się wydarzyło. Od początku roku 2026 nic konkretnego nie zrobił dla miasta, z inwestycji to tylko żłobek się buduje.
To miasto pełne patologii nadaje się tylko do zaorania. Blok na bloku w centrum, masa samochodów. Brak miejsc parkingowych, wysokie podatki. Miasto duszne, ciasne, chamskie, nijakie. Coś okropnego. Moja cala rodzina stąd uciekła i wielu znajomych. Polecam.
Tak, ruch rowerowy na świętokrzyskiej jest zauważalny. Czasem jakiś zagubiony na nią wjedzie. Kiedy wreszcie dotrze, że Polska to nie nie Holandia i nie będzie tu wielkiego szału. Poza tym infrastruktura wyznaczona na chodnikach,poprzerywana i fragmentaryczna, skutecznie zniechęca do jazdy rowerem. Warszawa już przeżyła szok, bo wedle badań, tylko 2,8% populacji korzysta z roweru inaczej niż tylko rekreacyjnie.
Tak tylko przypomnę, że Amsterdam jest najbardziej zmotoryzowaną stolicą w Europie. Jest dużo rowerów, ale zdecydowana większość to samochody. Użycie komunikacji miejskiej i chodzenie pieszo jest bardzo niskie (źródło Index Mobilności znanej firmy na d)
Może najpierw zlikwidować idiotyzmy. Debilny "remont" skwerku przed powiatem, za jakieś kosmiczne pieniądze, wybetonowany Stary Rynek, bezsensowna "oaza" zieleni na targowisku...
Mińsk to miasteczko sklepikarzy, zero przemysłu, zero dużych zakładów pracy, jakby nie dwie jednostki wojskowe to by to żenujące miasteczko wyschło jak pustynia bo kto by kupował w sklepikach państwa sklepikarzy? Dodatkowo jest to miasto lewaków rządzone przez lewaków dlatego wyprowadziłem się do sąsiedniej gminy żeby pieniądze z moich podatków nie szły na realizację lewackich pomysłów
Dziekujemy!!! Jednego prawaka mniej! Ale i tak pewnie "do miasta" na zakupy przyjezdzasz. W sumie to dobrze.... dla sklepikarzy
Wczoraj Siedlce jak New York, dzisiaj Mińsk Mazowiecki jak Amsterdam, jutro Łuków czy tam Garwolin jak obszar metropolitarny Tokio czyli mniej więcej populacja p0lski +/- 37 000 000.
Wielka głupota. Jak z chodnikami kiedyś: nie robiono chodnika tam gdzie ludzie wydeptywali ścieżki, tylko tam gdzie ktoś sobie wymyślił. To samo z miejscami parkingowymi - może najpierw miejsca pracy na miejscu, potem rozbudowa komunikacji publicznej, a potem dopiero zmniejszanie liczby miejsc parkingowych i na koniec budowa ścieżek rowerowych. Nie odwrotnie. Należałoby zaspokajać realne potrzeby mieszkańców, a nie mżonki.
Burmistrz to pachołek z PO, zabetonował centrum miasta blokami , mnóstwo zieleni zniknęło,wysokich drzew dających cień. Oczywiście wypiera się ,że to wina developerów .Teraz szuka ścieżek rowerowych gdzie poprostu nie mogą powstać.Coś tu nie pokolei się wydarzyło. Od początku roku 2026 nic konkretnego nie zrobił dla miasta, z inwestycji to tylko żłobek się buduje.