Reklama

Mińsk Mazowiecki: Dyzio wrócił do domu

Nie ma instytucji, która przez całą dobę czuwałaby nad łabędziami, ale są uważni mieszkańcy i zaangażowani pasjonaci.

Rodzina łabędzi z Parku Dernałowiczów od lat cieszy się ogromną sympatią mieszkańców Mińska Mazowieckiego. Trudno dziś wyobrazić sobie to miejsce bez ich obecności. Na dobre wpisały się w lokalny krajobraz i… miejskie życie. Spacerowicze zatrzymują się, by je obserwować, robią zdjęcia, a czasem stają się świadkami scen, które szybko obiegają media społecznościowe.

Jedna z nich przeszła już do lokalnej legendy. Cała rodzina łabędzi, jedno po drugim, gęsiego, przechodziła przez pasy na ulicy Budowlanej. Zdjęcie opatrzone komentarzem „grunt to stosować się do przepisów” zrobiło prawdziwą furorę w internecie. Takie momenty pokazują, jak bardzo te ptaki są bliskie mieszkańcom.

Reklama

Jednak za tą sympatią idzie coś więcej niż tylko chwilowa fascynacja. Mieszkańcy interesują się losem łabędzi, a w sytuacjach zagrożenia potrafią reagować. W takich momentach kluczową rolę odgrywają wolontariusze z fundacji „Gruchowisko – na pomoc ptaszyskom”, którzy od lat są swoistym strażnikiem ptaków wodnych w mieście. To do nich trafiają zgłoszenia, gdy dzieje się coś niepokojącego.

Tak było również w przypadku dobrze znanego mińszczanom łabędzia Dyzia.

Jesienią ubiegłego roku ptak został odnaleziony w rejonie cmentarza z poważnym urazem skrzydła. Dzięki szybkiej reakcji udało się go odłowić i przewieźć do specjalistycznej lecznicy. Badania wykazały podwójne złamanie kości obojczykowych, co wymagało operacji. Zabieg zakończył się powodzeniem, jednak uszkodzenia nerwów sprawiły, że prawe skrzydło nie odzyskało pełnej sprawności.

Reklama

Mimo to, po sześciu miesiącach leczenia i rehabilitacji, podjęto decyzję o wypuszczeniu Dyzia na wolność. Dziś łabędź znów pływa po jednym ze zbiorników. Jego stan zdrowia jest monitorowany, a w opiekę nad nim zaangażowani są zarówno wolontariusze, jak i pracownicy Zakładu Gospodarki Komunalnej, którzy wspierają działania związane z jego dalszym leczeniem i bezpieczeństwem.

Powrót Dyzia to dobra wiadomość, ale też przypomnienie, jak ważna jest czujność mieszkańców. Nie zawsze bowiem podobne historie kończą się szczęśliwie.

Reklama

Dwa lata temu jeden z młodych łabędzi nie przeżył – przyczyną okazało się zatrucie metalem i niedrożność układu pokarmowego po połknięciu niewielkiej obręczy. To tragiczne zdarzenie pokazało, jak poważne konsekwencje mogą mieć pozostawione w środowisku śmieci. Wcześniej zdarzały się też przypadki osłabienia ptaków spowodowane niewłaściwym dokarmianiem.

– Dlatego tak ważne jest, by reagować, zgłaszać niepokojące sytuacje, nie dokarmiać ptaków pieczywem i dbać o czystość miejsc, które są ich naturalnym środowiskiem – apeluje Urząd Miasta. 

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama
Najnowsze wiadomości