Reklama

My dla klimatu: Jest wiele ciekawych pomysłów, ale...

Jeśli nie będzie wsparcia prawnego i instytucjonalnego, ludzie mogą się poczuć osamotnieni w działaniach na rzecz klimatu. A ciekawych rozwiązań jest wiele...

- Ludzie chcą coś zrobić dla klimatu, ale potrzebujemy dobrych przepisów, które by wspierały dobre praktyki. Dopóki ludzie, spółdzielnie czy związki nie otrzymają wsparcia instytucjonalnego czy prawnego, to takich działań nie będzie – mówi prof. Zbigniew Karaczun, ekspert klimatyczny.

A zrobić można wiele. Tylko że ludzie coraz częściej czują się bezradni i osamotnieni w działaniu.

- Oszczędzam wodę w domu, zakręcam ją, gdy myję zęby. Gdy płuczę naczynia, zbieram ją do garnka i podlewam nią kwiaty. Gaszę światła, minimalizuję zużycie energii elektrycznej, częściej korzystam z komunikacji miejskiej niż z samochodu – wylicza pani Aneta, mieszkanka Siedlec. - Robię to z przekonania, bo przeraża mnie to, co się dzieje z klimatem, a planetą. Ale mam poczucie osamotnienia. Złości mnie to, że tak niewiele się robi na szczeblach samorządowych dla nas, dla klimatu.

Reklama

Gminne rozwiązania na własną rękę

Są jednak samorządy, które dają dobry przykład. Gmina Mrozy doszła do wniosku, że najwyższy czas szukać rozwiązań na własną rękę, by zminimalizować koszty energii. Wspólne zakupy w grupach zakupowych wydają się już niewystarczające, więc burmistrz Dariusz Jaszczuk mówi o potrzebie tworzenia własnych źródeł: farm fotowoltaicznych, biogazowni, wiatraków czy magazynów energii. Gmina zakłada spółdzielnię energetyczną, która pozwoli też tworzyć własne źródła (miałoby to nastąpić 1 stycznia 2026 r.).

– Szacowane oszczędności gminy w pierwszym etapie funkcjonowania spółdzielni, bez żadnych inwestycji, wyniosą około 200 tys. zł – przewiduje burmistrz. – Fotowoltaika ma dużo zalet, ale nie pracuje w nocy i zimą, więc trzeba będzie pójść wielokierunkowo, pozyskując energię z innych źródeł. Cały czas analizujemy rynek i poszukujemy różnych rozwiązań. Niedawno pojawił się pomysł produkcji wodoru z produkcji nadwyżek szczytowych farm fotowoltaicznych z przeznaczeniem na domieszki do gazu ziemnego do lokalnej stacji LNG w Mrozach, która zaopatruje sieć gazową Mrozów, Kałuszyna i Cegłowa. Prowadzimy już w tej sprawie szczegółowe rozmowy z jedną z firm.

Reklama

Chodzi o nadwyżki energii, które można przekształcać w wodór i przechowywać jako paliwo. Wodór może zastąpić paliwa kopalne w wielu branżach. Jego wykorzystanie pozwala na redukcję emisji CO2 i wspiera walkę ze zmianami klimatycznymi. Ale, jak podkreśla burmistrz, jest wiele znaków zapytania. Po pierwsze, produkcja „zielonego” wodoru poza energią elektryczną wymaga dużej ilości wody. Po drugie – koszty jego produkcji są nadal niekonkurencyjne w stosunku do innych surowców energetycznych. Bez stabilnego wsparcia (dopłat rządowych) i jednoznacznych ram prawnych inwestycje w tym kierunku są ryzykowne. Dlatego gmina poszukuje dalej.

– Rozważamy budowę biogazowni, które dają stabilne dostawy energii całą dobę niezależnie od pory roku. Mogłyby powstawać przy wielkotowarowych gospodarstwach rolnych, pokrywając się ze strefami uciążliwości. Jest jeszcze inna możliwość: budowa magazynów energii. Ale te są kosztowne, więc nad tym będziemy się mocno zastanawiać.

Reklama

Nie tylko samorządy

Ale nie tylko samorządy mogą decydować o rozwiązaniach kompleksowych, mających wpływ na poprawę jakości życia i na klimat. Ciekawe rozwiązania kryją się w projektach architektonicznych. W powiecie łukowskim powstała pierwsza w Polsce ekofarma, w której zlokalizowano mieszkania wspierające i przygotowujące osoby niepełnosprawne (podopieczni Fundacji Leny Grochowskiej) do samodzielnego życia. Pomijając społeczną wagę tej inicjatywy, warto przyjrzeć się rozwiązaniom architektonicznym.

Farma jest zbudowana w formie okręgu. Budulec to przede wszystkim drewno. Konstrukcja jest szczegółowo przemyślana. Wykorzystuje maksymalnie promienie słoneczne.

Reklama

- We wschodniej części znajduje się część mieszkalna. Rano budzimy się z energią wschodzącego słońca, a część gospodarcza ze szklarniami korzysta z najsilniejszego światła w południowo-zachodniej stronie. Wtedy nawet ogród możemy mieć w budynku – mówi architekt Piotr Grochowski, autor projektu ekofarmy.

Architekt zwraca uwagę, że zapomnieliśmy o tradycyjnym budulcu, który ma najlepszy efekt energetyczny dla środowiska – o drewnie. To materiał odnawialny, w przeciwieństwie do cementu i betonu.

- A w perspektywie lat zdecydowanie tańszy w utrzymaniu. Pokutuje u nas przekonanie o trwałości budynków z cegły i betonu, a kruchości konstrukcji drewnianych. To mylne przekonanie. Domy z drewna są zdrowsze, mają korzystny mikroklimat i utrzymują lepszą dla zdrowia temperaturę. Drewno pracuje, wchłania wilgoć i oddaje ją w miarę potrzeby. Dziś mieszkamy w budynkach klimatyzowanych, wyciągamy wilgotność z pomieszczeń, co wpływa na zdrowie, zwłaszcza na struny głosowe. Drewno reguluje to na stałym poziomie – tłumaczy Piotr Grochowski.

Reklama

Ekofarma jest zasilana fotowoltaiką, a wielkość i liczba okien jest obliczona tak, by efektywnie wykorzystywać energię. Farma ma też własne ujęcie wody ze studni głębinowej oraz przydomową oczyszczalnię ścieków. Woda pracuje tu w obiegu zamkniętym. Na terenie zielonym są grządki z ekologicznymi uprawami. Ukształtowano go tak, by tworzyły się naturalne niecki, w których wilgoć jest zatrzymywana.

- To minimalne obniżenia terenu, prawie niewidoczne dla obserwatora, ale wystarczające, by woda gromadziła się w nieckach i magazynowała się– mówi architekt.

Reklama

Tradycyjne staje się nowatorskie

Ale to niejedyne nowatorskie rozwiązanie. Nowatorskie, choć... tradycyjne. Do izolacji dachu (on też jest nachylony pod takim kątem, by maksymalnie wykorzystać promienie słoneczne w zależności od pory dnia) wykorzystano... rośliny. To rozchodniki odporne na temperaturę powietrza i suszę.

- Wykorzystaliśmy naturalną izolację, by nie wprowadzać materiałów izolacyjnych takich jak styropian – zaznacza Piotr Grochowski.

Czy takie rozwiązania mogą być architekturą przyszłości? Zaangażowaną w przeciwdziałanie zmianom klimatycznym? Czy to budownictwo przyszłości? Gdyby zaczęto tak budować osiedla, efekt na pewno miałby większe przełożenie niż jednostkowe prywatne budownictwo. Piotr Grochowski przyznaje, że budowa domu w technice i z rozwiązaniami zastosowanymi przy ekofarmie jest droższa o jakieś 20%. Ale w dłuższej perspektywie zaczyna przynosić oszczędności. I wymierny efekt klimatyczny.

Reklama

- Stosujemy materiał odnawialny, który możemy ponownie wykorzystać. A beton jest materiałem takim jak ropa czy paliwa kopalniane w kontekście energetyki, bo to piasek i minerały, których powtórnie nie da się wykorzystać – zaznacza architekt.

Jego zdaniem nowoczesne budownictwo powinno zwrócić się do tradycyjnych rozwiązań.

- Ale u nas pokutują zaszłości historyczne. Gdy społeczeństwo się bogaciło, drewniane chałupy stawały się symbolem biedy i zacofania. Tymczasem tradycyjna architektura może mieć dobre rozwiązania dla ochrony klimatu.

Reklama

Instytucjonalne wsparcie pomogłoby także przy wyborze droższych – w początkowej fazie – technologii, ale korzystniejszych dla klimatu. Zwraca na to uwagę prof. Zbigniew Karaczun.

- Dobrym przykładem są przetargi. Głównym kryterium jest dziś wyjściowa cena. Tymczasem w perspektywie choćby 10 lat eksploatacji sprawdzają się droższe rozwiązania, bo generują mniejsze koszty energetyczne. Oszczędności i efekt ekonomiczny pojawiają się w perspektywie lat. Czyli nawet zmiana tego podejścia, dałaby realny efekt – podsumowuje profesor.

Reklama

Same dobre chęci, by coś zrobić dla klimatu, to za mało. Są inicjatywy i programy, na które warto spojrzeć, i które warto wesprzeć. I ludzie  tego oczekują.

Mariola Zaczyńska

Tomasz Markiewicz


 

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama
Najnowsze wiadomości