Reklama

Na sejmiku niczym w filmie Barei

Łubu dubu, łubu dubu, niech żyje nam prezes naszego klubu… - donosił Jarząbek, trener klasy drugiej.  Kto nie pamięta sławnych scen z kultowego filmu „Miś” Stanisława Barei, które doskonale oddawały charakter atmosfery panującej w PRL.

Wydawać się mogło, że już żaden scenarzysta nie wymyśli bardziej kuriozalnych sytuacji. Ostatnie obrady sejmiku województwa i wniosek o odwołanie marszałka Adama Struzika wyglądały jak scenariusz komedii, tylko już nie z PRL.

Zamach na Marszałka?

Na sali obrad miejsca dla publiczności zajęli po raz pierwszy tak licznie przybyli na obrady sejmiku wójtowie, burmistrzowie i starostowie. Podkreślali, że ich przyjazd jest dobrowolny. Niektórzy przywieźli z sobą duże kolorowe wiązanki kwiatów, które planowali wręczyć marszałkowi po odrzuceniu wniosku o jego odwołanie. To, że marszałek nie zostanie odwołany, było powszechnie wiadomo i nikt nie miał wątpliwości, że będzie inaczej. Jednak zwarcie politycznych szeregów wójtów, burmistrzów i starostów PSL miało pokazać siłę, zwartość i jedność.
Przed miesiącem radny sejmiku Karol Tchórzewski (PiS) w imieniu swojego klubu i 13 radnych złożył wniosek o odwołanie marszałka Adama Struzika. Konsekwencją odwołania marszałka byłoby odwołanie całego Zarządu Województwa, któremu on przewodniczy. Zanim Karol Tchórzewski przypomniał zgromadzonym zarzuty, jakie przytaczał przed miesiącem, zebrani radni i wyjątkowo licznie zgromadzeni goście zostali poinformowani, że wcześniej do sejmiku wpłynęły pisma poparcia dla marszałka od starostw w Radomiu, Płocku, Ostrołęce, Sokołowie, Siedlcach, Garwolinie i Łosicach. Tym informacjom przysłuchiwał się przybyły na obrady senator (PiS) Jan Maria Jackowski.

Całość w wydaniu papierowym.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama
Najnowsze wiadomości