Reklama

Nie jestem kapralem w urzędzie

Krzysztof Kazana, nowy wójt gminy Stanin, twierdzi, że wciąż jest dla niego wyzwaniem bezbolesne przedzierzgnięcie się z kolegi z pracy w najwyższego przełożonego. Chodzi o to, że kandydując w wyborach samorządowych z pozycji szeregowego urzędnika, pokonał innych, piastujących wyższe funkcje i też zamierzających zasiąść w fotelu wójta.

– W Urzędzie Gminy w Staninie pracuję od 2003 roku. Zajmowałem się inwestycjami drogowymi, byłem urzędnikiem Wydziału Inwestycji – zaczyna swą charakterystykę K. Kazana. – Podjąłem tu pracę na ostatnim roku studiów. A studiowałem politologię na Wydziale Dziennikarstwa i Nauk Politycznych na Uniwersytecie Warszawskim. W wyborach zdecydowałem się wystartować, bo chciałem zostać wójtem. W naszej gminie potworzyły się polityczne obozy, których przedstawiciele ze sobą walczyli. Przed wyborami zaczęli zwalczać się również kandydaci pretendujący do fotela wójta. Obserwowałem ich i uznałem, że w niczym nie jestem od nich gorszy, a nawet lepszy, bo niezaangażowany politycznie po żadnej ze stron konfliktu.

W wyborach K. Kazana miał jeszcze kilka atutów. Znał urząd od podszewki i miał poparcie ludności. Za „swego” uważali go mieszkańcy Kosut, skąd pochodzi, i Stanina, gdzie mieszkał od VII kl. podstawówki, a także Józefowa, gdzie mieszka od chwili zawarcia związku małżeńskiego.

Nowy wójt gminy Stanin twierdzi, że do rozmów może siadać z każdym. Do żadnej opcji politycznej w gminie nie jest uprzedzony. Twierdzi, że będzie zachowywał obiektywizm i zdrowy rozsądek wobec każdego, kto chce działać dla dobra gminy i jej mieszkańców.

Za najważniejsze zadania do zrealizowania w gminie uważa właściwe zaopatrzenie gospodarstw domowych w wodę, bo teraz zdarzają się jej niedobory. Kolejnym problemem do rozwiązania, będzie zatrzymanie odpływu mieszkańców z terenu gminy oraz racjonalizacja wydatków na oświatę, przygotowanie i uchwalenie planu zagospodarowania przestrzennego gminy i urbanizacja wsi.

Prywatnie Krzysztof Kazana interesuje się historią, polityką i działalnością samorządową. Gdy był szeregowym urzędnikiem, sporo czytał. Gdy został przełożonym dawnych kolegów, na lekturę ma mniej czasu. – W urzędzie nie zamierzam być kapralem. Wiem, że autorytetu nie buduje się na strachu i wydaje mi się, że tym kapralem nie jestem. Ale niech to już ocenią pracownicy – podsumowuje.

Pan Krzysztof szykuje się do jeszcze jednej ważnej roli w życiu. Niebawem będzie tatą. – Nie wiem czy to syn, czy córka. Ile razy byliśmy z żoną na USG, to nasze dziecko tak się układało, że lekarze nie potrafili określić płci. A więc na razie to niespodzianka – zakończył K. Kazana. (PGL)

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama
Najnowsze wiadomości