Krzysztof Kazana, nowy wójt gminy Stanin, twierdzi, że wciąż jest dla niego wyzwaniem bezbolesne przedzierzgnięcie się z kolegi z pracy w najwyższego przełożonego. Chodzi o to, że kandydując w wyborach samorządowych z pozycji szeregowego urzędnika, pokonał innych, piastujących wyższe funkcje i też zamierzających zasiąść w fotelu wójta.
– W Urzędzie Gminy w Staninie pracuję od 2003 roku. Zajmowałem się inwestycjami drogowymi, byłem urzędnikiem Wydziału Inwestycji – zaczyna swą charakterystykę K. Kazana. – Podjąłem tu pracę na ostatnim roku studiów. A studiowałem politologię na Wydziale Dziennikarstwa i Nauk Politycznych na Uniwersytecie Warszawskim. W wyborach zdecydowałem się wystartować, bo chciałem zostać wójtem. W naszej gminie potworzyły się polityczne obozy, których przedstawiciele ze sobą walczyli. Przed wyborami zaczęli zwalczać się również kandydaci pretendujący do fotela wójta. Obserwowałem ich i uznałem, że w niczym nie jestem od nich gorszy, a nawet lepszy, bo niezaangażowany politycznie po żadnej ze stron konfliktu.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!