Mieszkaniec podsiedleckiej Strzały skontaktował się z redakcją dzień po świętach. Ciągle był mocno rozemocjonowany tym, co mu się przytrafiło w wigilijny wieczór. I wcale nie chodzi o to, że odwiedził go jakiś niezapowiedziany gość, dla którego przygotował tradycyjne dodatkowe nakrycie przy stole. Wręcz przeciwnie, nie doczekał się na autobus, którego jak najbardziej się spodziewał…
– Czekałem na autobus linii numer 10, na przystanku przy ulicy Kraszewskiego w Siedlcach – opowiada mężczyzna. – Był to kurs o godzinie 19.25, ostatni w wigilijny wieczór. Wiem, że był to dzień szczególny, więc sprawdziłem, jak tego dnia kursują autobusy. Okazało się, że jak w dni świąteczne. Zresztą tego właśnie dnia, kursem około godziny 12.00, jechałem „10” ze Strzały do Siedlec. Czekałem bardzo długo, pewnie z pół godziny, ale się nie doczekałem. Stało się praktycznie pewne, że autobusu nie będzie.
Starszy pan zadzwonił do MPK, by dowiedzieć się, dlaczego autobusu nie ma.
– Wyjaśniono mi, że ostatnie kursy autobusów zostały odwołane i że informacja na ten temat jest podana w internecie – mówi mieszkaniec Strzały. – Ale co mnie obchodzi internet, którego zresztą nie mam. Informacja powinna być podana pasażerom na przystanku, a żadnej kartki w tej sprawie nie zauważyłem. Jednocześnie dowiedziałem się, że przewoźnik za taksówkę mi nie zwróci.
Mieszkaniec Strzały ma ponad 70 lat i nie jest najlepszego zdrowia. Zmuszony był jednak wracać do domu pieszo. I nie był to przyjemny spacerek. – Musiałem iść dobre 5 kilometrów i w pewnym momencie myślałem, że nie dam już rady – przyznaje starszy pan. – A na taksówkę nie miałem przy sobie pieniędzy. Nawet nie wiem, ile bym musiał zapłacić, ale na pewno za dużo… Bo ja mam 1100 złotych emerytury. To zdecydowanie za mało, żeby mnie było stać na komputer i internet. Problem z informacją na temat aktualnego rozkładu jazdy jest zresztą zdecydowanie szerszy. I w tej kwestii MPK, pomimo tego, co przytrafiło się mieszkańcowi Strzały, nie wypada najgorzej. Wystarczy bowiem popatrzeć na to, jakie są rozkłady jazdy busów. Nawet jeśli w ogóle są na przystankach, co nie jest zresztą czymś powszechnym, to są na nich na przykład adnotacje, że rozkład jest, na przykład, z 2021 roku. I jest już nieaktualny.
Doświadczałem takich sytuacji i także interweniowałem u przewoźnika. I dowiadywałem się, że aktualny rozkład jest w internecie… I co w takiej sytuacji zrobić, oczywiście poza zgrzytaniem zębami?
Oczywiście można złożyć skargę. Gdzie? Do Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego w Warszawie. Z tym, że nie można tego zrobić telefonicznie, bo zabraniają tego przepisy. Jest za to kilka innych możliwości. Skargę można doręczyć osobiście (Al. Jerozolimskie 94) lub złożyć ją ustnie – u pracownika w Gabinecie Głównego Inspektora. Mało tego, w sprawie skargi można się spotkać z członkiem Zarządu GITD, oczywiście po wcześniejszym uzgodnieniu terminu. Można też skorzystać z drogi mailowej, która jednak w przypadku takich osób, jak pozbawiony dostępu do internetu mieszkaniec Strzały, jest niedostępna… W każdym przypadku osoba składająca skargę musi podać swoje dane i adres.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze