Z Robertem Kupiszem, wieloletnim trenerem PMKS Nike Węgrów, rozmawia Paweł Świerczewski.
Nike Węgrów kolejny sezon zakończyła w czołówce I ligi siatkarek. Jak pan podsumuje poczynania swoich podopiecznych?
- Plan, jakim był awans do play-off, został wykonany. Ale pewien niedosyt pozostał. Przez znaczną część sezonu utrzymywaliśmy się w najlepszej czwórce ligi, a finalnie nie było nam dane zagrać o medale i zakończyliśmy rozgrywki na piątej lokacie. Myślę, że było nas stać na odrobinę więcej.
Na drodze do półfinału play-off, tak jak przed rokiem, stanął wam MKS Imielin. I tak jak wtedy, okazał się przeszkodą nie do pokonania.
- Tym razem rywalizacja miała bardziej wyrównany przebieg. Za pierwszym razem przegraliśmy oba mecze z Imielinem. Teraz, przy stanie 1:1, było potrzebne trzecie, decydujące, spotkanie. W końcówce sezonu mieliśmy problemy organizacyjne. Do Imielina musieliśmy podróżować w dniu meczów. Na pewno miało to przełożenie na naszą dyspozycję.
Problemy finansowe Nike nie były tajemnicą. Czy teraz sytuacja już się unormowała?
- Tak, opanowaliśmy kryzys. Kłopoty wynikały z tego, że pieniądze od miasta wpłynęły do nas dużo później niż to zwykle bywało. W budżecie zaplanowaliśmy te środki, ale nie przyszły na czas. W związku z tym musieliśmy mocno zacisnąć pasa. Najgorsze jednak za nami, a sytuacja finansowa klubu jest obecnie stabilna.
Klub ogłasza kolejne rozstania z zawodniczkami. Wskazuje to na duże zmiany kadrowe.
- Zmiany kadrowe występują u nas co roku, w mniejszym lub większym wymiarze. Teraz rzeczywiście są znaczące. Skończyły się nam kontrakty z siatkarkami, które przechodziły do Węgrowa 2-3 lata temu. Zbiegło się to w czasie z zakończeniem studiów na Uniwersytecie w Siedlcach przez część dziewcząt, które teraz chcą ruszyć ku nowej przygodzie. Finalnie, z kadry trzynastu zawodniczek, pozostaną z nami cztery. Prawda jest taka, że Nike jest zespołem, w którym nabiera się umiejętności i doświadczenia. A gdy już to nastąpi, siatkarki szukają klubów, w których będą mogły zarobić lepsze pieniądze. Nasze stawki nie są konkurencyjne na tle innych pierwszoligowców. Mamy jeden z najniższych budżetów. Bronimy się jakością szkolenia. Gra dla Nike była dla wielu dziewcząt trampoliną do większych wyzwań.
Co można powiedzieć o dziewczynach, które będą reprezentować Nike w nadchodzącym sezonie?
- To bardzo młode siatkarki, tuż po zdaniu matury. Chcą doskonalić swoje umiejętności, nabierać pierwszoligowych szlifów. My taką możliwość dajemy. Mamy nadzieję, że ta młodzież, wsparta kilkoma bardziej doświadczonymi zawodniczkami, udźwignie ciężar zbliżającego się sezonu.
Czego więc możemy spodziewać się po węgrowskim zespole?
- Odpowiedź na to dadzą pierwsze ligowe mecze. Dziewczyny sporo potrafią, zobaczymy czy będą umiały przełożyć to na parkiet. Czy nie zabraknie im odwagi, zdecydowania. Czy będą potrafiły stworzyć monolit. Coś już nam pokażą sparingi, ale prawdziwy sprawdzian przyjdzie w lidze. A początku nie mamy łatwego. Zaczynamy od domowego starcia z KSG Warszawa. Później jest wyjazd do Białegostoku. To naprawdę silne drużyny. Nasze dziewczyny będą musiały spróbować podjąć walkę. Oczekuję, że nie dadzą się stłamsić i nie spuszczą głów w przypadku kryzysów. To będzie dla nich prawdziwa próba charakteru.
Pan, razem z żoną Małgorzatą, jesteście opoką węgrowskiej siatkówki. Chyba już wszystko tutaj przeżyliście, a wciąż nie brakuje wam zapału do pracy. Jak to jest budować profesjonalną siatkówkę w takim mieście jak Węgrów?
- Z jednej strony jest ogromna radość, gdy tylko udaje się ułożyć wszystkie klocki potrzebne do funkcjonowania klubu. Z drugiej wymaga to mnóstwo pracy. Na szczęście jesteśmy małżeństwem i możemy liczyć na wzajemną wyrozumiałość. Nike to nasze życie, klub odgrywa w nim dominującą rolę. Bardzo wymagająca jest walka o sponsorów. Budżet Nike w 80% opiera się na środkach pozyskanych, a tylko w 20% na wsparciu z miasta i powiatu. Prawie wszyscy pierwszoligowcy mogą liczyć na znacznie większą pomoc od swoich samorządów, na około 50%. My takiego komfortu nie mamy. Musimy działać, jeździć od firmy do firmy, niejednokrotnie odbijać się od drzwi. Innym razem spotykamy się z przychylnością i jesteśmy przyjmowani „na salony”. Gdy wszystko udaje się poskładać, jest ogromna satysfakcja. A gdy do tego przychodzi dobry wynik sportowy, a dziewczyny rozwijają się z tygodnia na tydzień, z miesiąca na miesiąc, to naprawdę serce rośnie.
Nike stała się rodzynkiem w naszym regionie, jeśli chodzi o sport kobiecy na wysokim poziomie. Z czego to wynika?
- Zawsze chodzi o pieniądze. Sport kobiecy jest znacznie mniej popularny i eksponowany medialnie od męskiego. To wszystko przekłada się na finanse, bo trudniej przez to jest uzyskać wsparcie sponsorów, a nawet władz. W tej chwili w żadnej dyscyplinie kobiecej nie ma telewizyjnej transmisji z poziomu pierwszoligowego. A bez tego nawet nie ma co podchodzić do dużych znaczących firm z prośbą o sponsoring. Nie wyłożą kilkuset tysięcy złotych bez pewności, że będzie się to wiązać z odpowiednim rozgłosem medialnym. Na szczęście możemy liczyć na lokalne firmy, które jednak mają znacznie mniejsze możliwości. Z tego względu zbudowanie pierwszoligowego budżetu, nawet jednego z najniższych w lidze, staje się ogromnym wyzwaniem.
Jaka będzie przyszłość węgrowskiej siatkówki? Czy mamy się czego obawiać?
- Każdego roku mozolnie lepimy budżet, który pozwala nam realizować zakładane cele. Sięgamy po młode i niedoświadczone zawodniczki, które u nas rozkwitają. Bardzo cenimy sobie współpracę z Uniwersytetem w Siedlcach, bez której prawdopodobnie nie byłoby nas w tym miejscu, w którym jesteśmy. Uczelnia, dzięki indywidualnemu podejściu, daje naszym dziewczynom szansę na zdobycie wykształcenia. Wykładowcy wykazują się dużą wyrozumiałością i wiedząc, że mają do czynienia ze studentami – profesjonalnymi sportowcami, pozwalają na dogodne rozłożenie w czasie zaliczeń. W tym roku cztery nasze zawodniczki zdobyły tytuł licencjata. Pogodzenie nauki i sportu jest bardzo ważne dla zawodniczek, które przechodzą do Nike. Bez współpracy z UwS mielibyśmy znacznie gorszą pozycję negocjacyjną, a tak możemy liczyć na stabilną przyszłość.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze