Reklama

Pątniczym szlakiem na dwóch kołach

Była sobota. Łuków dopiero budził się ze snu. W rejonie ulicy Kiernickich oraz niedokończonego ronda na Wojska Polskiego i Wereszczakówny - żywego ducha. Podszedłem bliżej i przed kościołem pod wezwaniem Świętego Brata Alberta zauważyłem pozostawione rowery. Było ich więcej niż zwykle o poranku, gdy ludzie dojeżdżają z okolicznych osiedli na nabożeństwo.

Stały wszędzie: w specjalnych stojakach, koło bramy, poopierane o ściany dzwonnicy i przy świątyni. Niektóre zwykłe, stare graty. Ale część zdradzała ich przeznaczenie chociażby przez zamocowane na nich turystyczne sakwy, proporczyk z godłem Unii Europejskiej albo lepsze opony. – Na tych zapewne pojadą do Kodnia – pomyślałem.

ZBIÓRKA U ŚWIĘTEGO ALBERTA

Zdążyłem. Jeszcze nie odjechali. Przez ostatni kwadrans przyspieszałem kroku, ponieważ Sławomir Smolak, współorganizator I Łukowskiej Pielgrzymki Rowerowej zapowiedział, że poranna msza święta jest odprawiana szybko. – Odprawi ją z resztą ksiądz Piotr Sawiuk, który wyruszy razem z nami, więc zwlekać nie będzie. Proszę się nie spóźnić – instruował S. Smolak.

Rzut oka na zegarek - duża wskazówka leniwie dochodziła do szóstki. Do rozpoczęcia pielgrzymki pozostało pół godziny. Na razie wokół kościoła panowała cisza. Dobrze było słychać wodę szemrzącą w małej fontannie z figurą Matki Boskiej, ustawioną na środku kościelnego placu. Turystyczne rowery czekały uśpione na właścicieli.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama
Najnowsze wiadomości